Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

26 lutego 2017

Kotlety z kaszy orkiszowej

Robiłam już kotlety z kaszy gryczanej, z kaszy jaglanej oraz ryżu.
Dziś kolejna propozycja bezmięsnych kotletów.
Inspiracją był dla mnie przepis Krysi, a ponieważ nie miałam kaszy jęczmiennej, zastąpiłam ją kaszą orkiszową, którą serdecznie polecam.

Składniki:
  • 1,5 szkl kaszy orkiszowej
  • 2 jajka
  • 1/2 łyżki masła
  • 3 szkl wody
  • 1/2 pęczka koperku
  • sól
  • pieprz
  • mąka do obtoczenia zrazów
  • olej do smażenia
Wykonanie:
Ugotować kaszę orkiszową w osolonej wodzie z dodatkiem masła, stosując proporcje 2:1, czyli dwie części wody do jednej części kaszy.
Ugotowaną kaszę ostudzić, przełożyć do miski. Wbić jajka, doprawić do smaku i dosypać posiekany koperek. Gdyby masa była zbyt luźna i nie dawała się formować, należy dosypać odrobinę pszennej mąki.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.
Lekko zwilżonymi dłońmi formować kotlety. Obtaczać je delikatnie w mące.
Smażyć je na gorącym tłuszczu z obu stron, aż uzyskają ładny rumiany kolor.
Usmażone kotlety odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.
Podawać z sosami, np. sosem pieczarkowym z dodatkiem posiekanej natki pietruszki.



24 lutego 2017

Jak smakuje "Krombol"?

Jakiś czas temu zamieściłam na blogu przepis na "Krombol" - wielkopolski napój na bazie dyni.
By nabrał odpowiedniej mocy, potrzebuje 2-3 miesięcy "leżakowania" w słoikach.
Odstał swoje i teraz mogę Wam napisać jak smakuje.
A jak smakuje? Inaczej niż wszystko to, co do tej pory piłam.
Otworzyłam słoik i efekt końcowy bardzo mnie zaskoczył - pozytywnie zaskoczył.
Jest kwaskowaty, leciutko cierpki, a przez całość przebija nutka słodyczy i delikatny dyniowy aromat.
"Krombol" z pewnością sprawdzi się w upalny dzień, jak również po suto zakrapianej imprezie - jego smak doskonale ugasi pragnienie.



18 lutego 2017

Stefanka dla leniwych

Prawdziwa "Stefanka", ta którą się piecze, składa się z płatów ciasta miodowego przełożonych masą z kaszy manny, zwieńczonych polewą czekoladową.
Tej pieczonej nigdy nie robiłam, więc wszystko przede mną i może kiedyś się skuszę i ją upiekę.
Zanim to jednak nastąpi, proponuję szybszą i mniej skomplikowaną wersję na bazie herbatników - "Stefankę dla leniwych".
Ciasto zachwyca smakiem, czego dowodem jest ten ostatni kawałek, który jakimś cudem ocaliłam przed pożarciem przez gości, celem udokumentowania fotograficznego. :D
Reszta zniknęła w oka mgnieniu... I bardzo dobrze, wszak po to się gotuje i piecze, by smakowało konsumującym. :) 

Składniki: (na niedużą blaszkę 24 x 24 cm)
  • 300 g herbatników typu "petit buerre"
  • 1 l mleka
  • 50 g masła (1/4 kostki)
  • 150 g kaszy manny (3/4 szkl)*
  • 3/4 szkl cukru
  • 1 czubata łyżka kakao
  • kilka kropel esencji waniliowej
polewa czekoladowa:
  • 50 g masła
  • 1 łyżka kakao
  • 2 łyżeczki cukru (można dać więcej, ja nie chciałam, by polewa była zbyt słodka)
  • 6 łyżek wody
  • wiórki kokosowe do posypania wierzchu (opcjonalnie)

*Mój sposób gotowania kaszy manny wymaga nieco cierpliwości, gdyż wsypuję kaszę do zimnego lub letniego mleka i cały czas mieszam póki kasza się nie ugotuje do właściwej konsystencji.
Tak nauczyła mnie babcia, twierdząc, że ten sposób, to gwarancja na brak grudek.
Przy wsypywaniu ziarenek na gorący płyn zdecydowanie łatwiej o nie w masie.

Wykonanie:
Ugotować kaszę manną z dodatkiem cukru, masła i kilku kropel esencji waniliowej.
Podzielić na pół. Do jednej z części dodać kakao, dokładnie wymieszać.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, rozłożyć pierwszą warstwę herbatników. Rozsmarować ciemną masę. Położyć drugą warstwę ciastek, na nie wyłożyć białą masę i przykryć ostatnią warstwą herbatników.
Przygotować polewę czekoladową: w garnuszku rozpuścić (na małym ogniu) wszystkie składniki, mieszając wszystko do rozpuszczenia i uzyskania jednolitej konsystencji.
Ciepłą polewą posmarować wierzch ciasta. Można jeszcze posypać wierzch wiórkami kokosowymi.
Zimną "Stefankę" wstawić do lodówki i pozostawić na kilka godzin, aż stężeje (najlepiej na całą noc).
Najlepiej smakuje następnego dnia, kiedy zmiękną herbatniki.

UWAGA! Masa z kaszy manny musi być bardzo ciepła kiedy ją rozsmarowujemy na herbatnikach. Gdy ostygnie traci elastyczność i nie da się jej rozsmarować. Dlatego dobrze jest ją wykładać na ciastka tuż po ugotowaniu.
  



Z innych ciast z masą z kaszy manny polecam kruche ciasto z malinami

11 lutego 2017

Zupa parobka

Jak powiada przysłowie "Cudze chwalicie, swego nie znacie". 
To "swoje" przybliża nam autorka bloga "Trzeci Talerz" (skąd wzięłam przepis), na którym propaguje kuchnię podkarpacką. 
Sama z chęcią podpatruję umieszczone tam regionalne przepisy, jako że jestem bardzo ciekawa w jaki sposób gotuje się w innych częściach naszego kraju.
W tej zupie od razu zachwyciła mnie nazwa, a po dokładniejszym przeczytaniu przepisu, zaintrygowała mnie lista składników, bo niby prosta, a jednocześnie bogata w smaku.
Jest to typowo zimowa zupa - syta, treściwa, idealna na rozgrzewkę w mroźny dzień. 
Warto ją ugotować zanim przyjdzie wiosna, jestem przekonana, że jej smak Was nie zawiedzie.

Składniki:

  • 1,5 l wody
  • 100 g wędzonego boczku
  • 150 g fasoli
  • 1 cebula
  • 1 marchew
  • 4-5 średnich ziemniaków
  • 5 suszonych grzybów
  • 150 g chleba razowego
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:
Opłukaną fasolę i grzyby namoczyć dzień wcześniej (oczywiście w oddzielnych naczyniach).
Grzyby ugotować w tej samej wodzie, w której się moczyły, natomiast fasolę odlać, opłukać i sypać do garnka, w którym będziemy gotować zupę.
Zalać fasolę 1,5 l świeżej wody, dodać liście laurowe oraz kilka ziaren ziela angielskiego i nastawić, aby gotował się wywar.
Ugotowane grzyby odcedzić, ostudzić i pokroić w mniejsze kawałki.
Boczek pokroić w kostkę. Wrzucić go na gorącą patelnię, niech się rumieni.
Do boczku na patelni dodać obraną i pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Smażymy aż boczek będzie rumiany, a cebula szklista.
Marchew obieramy, kroimy w plastry.
Kiedy fasola będzie półmiękka, do garnka z fasolowym wywarem dodajemy boczek z cebulą oraz marchewkę i grzyby.
Obieramy i kroimy w kostkę ziemniaki, dosypujemy je do zupy kiedy marchew będzie półmiękka.
Gotujemy do miękkości wszystkich składników.
Zupę doprawiamy do smaku.
Przed samym końcem gotowania dodajemy pokrojony w kostkę ciemny chleb i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem jeszcze przez chwilę, mieszając od czasu do czasu.

Niestety musiałam pominąć dodatek razowego chleba, ponieważ... w sklepie nie było ani jednej sztuki żadnego ciemnego pieczywa! Bardzo mnie to zdziwiło, bo z taką sytuacją spotkałam się chyba po raz pierwszy. Tym bardziej było to dla mnie zdumiewające, gdyż na wybór pieczywa w naszym sklepie naprawdę nie możemy narzekać.



4 lutego 2017

Gulasz szegedyński

Treściwy i sycący gulasz szegedyński, wbrew nazwie z kuchnią węgierską niewiele ma wspólnego. Węgrzy w zasadzie go nie znają, za to większą estymą u smakoszy cieszy się w Czechach, Niemczech i Austrii.
Przepis pochodzi z bloga "Trzeci Talerz".

Składniki:
  • 1/2 kg wieprzowego (do wyboru: łopatki, szynki lub karkówki)
  • 2 średnie cebule pokrojone w piórka
  • 2 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 1 łyżka mąki pszennej do obtoczenia mięsa
  • ok. 1/2 płaskiej łyżeczki mielonego kminku (mogą być też nasiona)
  • 2 łyżki pasty paprykowej (najlepiej węgierskiej pasty "Piros arany")
  • 1 l gorącej wody
  • ok. 1/2 kg kapusty kiszonej
  • mielona wędzona słodka papryka 
  • mielona ostra papryka
  • sól
  • pieprz
  • tłuszcz do obsmażenia mięsa (najlepiej własnoręcznie zrobiony smalec)

Wykonanie:
Umyte, osuszone mięso pokroić w kostkę. Doprawić je solą i pieprzem, obtoczyć w mące.
Na głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić pokrojoną w piórka cebulę, a gdy będzie szklista, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, kminek i oba rodzaje papryki mielonej i smażyć jeszcze ok. minuty.
Cebulę wraz z czosnkiem i przyprawami przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować potrawę.
Na pozostałym na patelni tłuszczu obsmażyć ze wszystkich stron obtoczone w mące mięso. 
Kiedy będzie rumiane, przełożyć je wraz z tłuszczem z patelni do garnka z cebulą i zalać gorącą wodą.
Dusić na małym ogniu pod przykryciem do miękkości mięsa (gdyby z garnka ubyło zbyt dużo wody należy uzupełnić jej poziom). Na 10 minut przed końcem gotowania dodać pastę paprykową i lekko przepłukaną, odciśniętą i pokrojoną kapustę kiszoną.
Na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem, jeśli zachodzi taka potrzeba.
Oryginalnie gulasz ten podaje się z kleksem kwaśnej śmietany, oprószony mieloną słodką papryką - ja ten krok pominęłam. 
Gulasz szegedyński zaserwowałam z kaszą.