Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

29 kwietnia 2017

Babka cytrynowa

Na tegoroczną Wielkanoc upiekłam babkę, bo jak wiadomo Wielkanoc bez babki się nie obejdzie.
Wybór padł na babkę cytrynową - lekką i orzeźwiającą w smaku. 
Chyba na przekór pochmurnej pogodzie za oknem.

Składniki *:
Ciasto
  • 4 jajka
  • 1 szkl mąki tortowej
  • 1/2 szkl mąki pszennej zwykłej
  • 1/2 szkl mąki ziemniaczanej
  • 1 i 1/4 szkl cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 kostka masła
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
Lukier **
  • 200 g cukru pudru
  • 5 - 5,5 łyżki letniej wody
  • 1/2 łyżki soku z cytryny
Do wysmarowania foremki
  • masło
  • bułka tarta

Wykonanie:
Ciasto
Masło rozpuścić, ostudzić.
Cytrynę sparzyć wrzątkiem i wyszorować dokładnie szczoteczką, a następnie zetrzeć z niej skórkę, uważając na białą błonkę. Jej pod żadnym pozorem ścierać nie wolno - jest gorzka i zepsujemy sobie ciasto.
Po starciu skórki z owocu, wycisnąć sok.
Jajka wbić do miski, wsypać cukier puder i zmiksować na puszystą masę.
Wszystkie rodzaje mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia.
Do masy jajecznej dodawać stopniowo mąkę, miksując wszystko za pomocą miksera (najlepiej na wolnych obrotach, unikniemy rozsypywania mąki po całej kuchni).
Nie przerywając miksowania (również na wolnych obrotach), wlewać powoli partiami płynne, zimne masło. 
Na koniec dodać sok i otartą skórkę cytrynową, jeszcze raz wszystko zmiksować do uzyskania jednolitej konsystencji.
Foremkę do babki wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Wylać do niej ciasto (powinno sięgać 3/4 wysokości).
Piekarnik nagrzać do 180 C. Babkę piec przez ok. godzinę.
Po upieczeniu ciasto wyciągnąć z piekarnika. Odczekać ok. 10 minut. Wyciągnąć je z formy i pozostawić do wystygnięcia.
Zimne ciasto polukrować. 
Lukier
Cukier puder przesiać przez sito do miski.
Cały czas mieszając, dodawać po trochu do cukru wodę wymieszaną z sokiem cytrynowym.
Ucierać całość do uzyskania gładkiej lekko gęstawej ale lejącej się konsystencji.
(Lukier nie może być zbyt rzadki, gdyż cały spłynie, ani bardzo gęsty, gdyż będzie za mało plastyczny i ciężko go będzie rozprowadzić po cieście).
Jeśli lukier wyjdzie za gęsty, należy dolać wody, jeśli za rzadki dosypać cukru pudru.
Gotowym lukrem smarować zimne ciasto. Odstawić je na minimum godzinę, aby lukier na cieście zastygł.

Przepis na lukier pochodzi z bloga: "Zajadam.pl"


* Babkę piekłam w foremce z kominkiem o wysokości 10 cm i średnicy dna 23 cm.
** Z podanych proporcji wyszło mi sporo lukru, nie wykorzystałam go w całości.



22 kwietnia 2017

Zupa porowo-pieczarkowa

Kiedy natrafiłam w sieci na tę zupę, bardzo mnie zaciekawiła.
A jak mnie jakiś przepis bardzo zaciekawi, to prędzej czy później go zrealizuję.
Akurat ta zupa na ugotowanie nie czekała długo, natomiast dość długo czekała na publikację.
Kiedy ją przyrządzałam, pomyślałam sobie, że jest doskonałą propozycją do kolejnej edycji "Pieczarkowego tygodnia", więc chciał nie chciał, zupa musiała poczekać do wiosny :)
Przepis trochę zmodyfikowałam.
Odchudziłam go nieco, bo w oryginale występowało masło, na którym smaży się warzywa i bulion i serek topiony, a na koniec całość zaprawiana była śmietaną.
Jak na mój gust trochę za dużo tego wszystkiego.


Składniki:
  • 1,5 l wody,
  • 2 pory (biała część i jasnozielona)
  • 1 duża cebula
  • 1/2 kg pieczarek
  • 3 ząbki czosnku
  • 100 g śmietankowego serka topionego (1 duże opakowanie)
  • 150 g szynki w kawałku
  • masło klarowane do smażenia
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa
  • makaron do podania (u mnie kokardki)

Wykonanie:
Pory dokładnie umyć, pokroić w cienkie plasterki. Cebulę obrać, przekroić na pół, po czym pokroić w piórka.
Na patelni rozgrzać masło. Wrzucić pokrojone warzywa i smażyć, aż będą szkliste i miękkie. 
Minutę przed końcem smażenia, przecisnąć przez praskę na patelnię ząbki czosnku.
Od czasu do czasu zamieszać całość, aby się nie przypaliła.
Miękkie warzywa z patelni przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować zupę.
Zalać je 1,5 l wrzącej wody i gotować na średnim ogniu przez 15 minut.
W tym czasie umyć, obrać i pokroić w cienkie plasterki pieczarki. Dodać je do garnka.
Gotować wszystko do miękkości grzybów.
Zupę doprawić do smaku solą, pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej.
Szynkę pokroić w słupki, dorzucić do gotującej się zupy.
Do kubka odlać trochę wywaru, rozpuścić w nim serek topiony. Mieszaninę wlać do garnka i pogotować jeszcze chwilę.
Zupę podawać z makaronem.

Źródło przepisu: Blog "Uwielbiam gotować".




Pieczarkowy Tydzień 2017 Pieczarkowy Tydzień 2017

18 kwietnia 2017

Zupa pieczarkowa II

Przepis na zupę pieczarkową już był na blogu.
Teraz czas na wersję zupy z ziemniakami i smażoną cebulką, którą podpatrzyłam u Elexis.

Składniki:
  • 1 l bulionu drobiowego
  • 300 g pieczarek
  • 2 duże ziemniaki
  • 1 marchew
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1,5 łyżki klarowanego masła
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • sól
  • pieprz
  • śmietana do zabielenia zupy

Wykonanie:
Pieczarki obieramy, kroimy w plasterki
Cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę.
Marchew obieramy, ścieramy na tarce o najgrubszych oczkach.
Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę.
Ząbek czosnku pozbawiamy łupinki i przeciskamy przez praskę.
W garnku, w którym będziemy gotować zupę, rozgrzewamy masło, wrzucamy pokrojoną cebulę, a po jakimś czasie przeciśnięty przez praskę czosnek. 
Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, startą marchew oraz plasterki pieczarek. 
Smażymy 10 minut, mieszając od czasu do czasu.
Po tym czasie zawartość garnka zalewamy gorącym bulionem, doprawiamy zupę do smaku solą i pieprzem i gotujemy wszystko do miękkości ziemniaków.
Przed podaniem zabielamy zupę śmietaną i posypujemy koperkiem. 


Pieczarkowy Tydzień 2017Pieczarkowy Tydzień 2017


8 kwietnia 2017

Sos chrzanowy

Aksamitny sos chrzanowy jest doskonałym dodatkiem do gotowanej wołowiny, lub też, jeśli ktoś lubi, ozorków wszelakich: wieprzowych, wołowych bądź cielęcych.
U mnie w tej pierwszej wersji - w towarzystwie wołowiny z rosołu. Smakowo komponuje się z nią fantastycznie.

Składniki:
  • 1 szkl rosołu
  • 3/4 łyżki masła
  • 3/4 łyżki mąki
  • 1-2 łyżki śmietany
  • mały słoiczek tartego chrzanu - ilość wg uznania
  • sól i cukier do smaku

Wykonanie:
Z masła i mąki zrobić jasną zasmażkę, czyli: w garnuszku rozpuścić masło (uważając, by się nie przypaliło). Do płynnego masła dodawać stopniowo mąkę, cały czas mieszając, aby nie zrobiły się grudki.
Gdy już uzyskamy masę o gładkiej konsystencji, dolewamy po trochu rosół, rozprowadzając go z zawartością garnka.
Tak przygotowaną bazę do sosu doprawiamy chrzanem* ze słoiczka (jeśli w chrzanie jest płyn [jest to ocet], to go odlewamy, a do sosu dodajemy jedynie miazgę chrzanową).
Chrzan rozprowadzamy w sosie.
Na koniec sos zaprawiamy śmietaną i doprawiamy do smaku solą i cukrem. Trzymamy na wolnym ogniu jeszcze przez chwilę, aby śmietana zdążyła się dobrze podgrzać.
Uwaga! Podczas przygotowywania sosu nie zapominamy o mieszaniu. 

* Nie podaję konkretnej ilości chrzanu, gdyż wszystko zależy od ostrości przetworu i osobistych preferencji smakowych.


1 kwietnia 2017

Niezwykle puszyste placki na sodzie

Przepis na te pyszne placuszki znalazłam na blogu Karoliny.
Są wyrośnięte, mięciutkie i niezwykle puszyste. Naprawdę pyszne! 
Usmażyłam te placki z połowy składników, dałam tylko więcej maślanki, niż to było podane w oryginalnym przepisie, gdyż z podanych przez autorkę ilości, ciasto wychodziło jak kit - bardzo, bardzo gęste, za gęste jak na mój gust. 

Porcja dla 2-3 osób

Składniki:
  • 1/2 szkl mąki pszennej,
  • 1/2 szkl mąki krupczatki
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 opakowanie maślanki á 300 g
  • 1 jajko
  • cukier puder lub ulubiona konfitura / dżem do podania
  • olej do smażenia

Wykonanie:
Wszystkie suche składniki wymieszać w misce, następnie wbić jajko i dolać maślankę.
Wymieszać dokładnie, by powstało gładkie ciasto bez grudek.
Na patelni rozgrzać olej.
Na gorący tłuszcz kłaść łyżką porcje ciasta. Smażyć na średnim ogniu, aż będą rumiane, po czym przekręcić na drugą stronę i dosmażyć je również na rumiano.
Po usmażeniu wykładać je na papierowy ręcznik, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
Podawać posypane cukrem pudrem lub posmarowane ulubioną konfiturą / dżemem.




19 marca 2017

Zupa szczawiowa

Niecierpliwie czekam na wiosnę i zieleń na drzewach. 
Jak na razie, zazieleniło się jedynie w talerzach a to za sprawą zupy szczawiowej.

Składniki:
  • 3 skrzydełka kurczaka
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1 mały por
  • 1/2 selera
  • 4-5 ziemniaków (w zależności od wielkości i upodobań jak gęste lubicie zupy)
  • Słoik siekanego szczawiu (najlepiej domowej roboty)
  • śmietana do zaprawienia zupy
  • jajka ugotowane na twardo do podania

Wykonanie:
Oczyszczone skrzydełka wrzucić do garnka zalać 1,5 l wody i zagotować.
Po zagotowaniu wody, odszumować zawartość garnka, osolić i gotować jeszcze ok. 20 minut.
Obrać warzywa. Dołożyć je do mięsnego wywaru i dalej gotować całość na małym ogniu pod przykryciem.
Ziemniaki obrać, oczyścić i pokroić w kostkę. Dorzucić je do gotującej się zupy kiedy warzywa będą więcej niż półmiękkie.
Kiedy ziemniaki będą prawie miękkie, dodać szczaw ze słoika i gotować całość do miękkości ziemniaków w zupie.
Przed podaniem zaprawić zupę śmietaną.
Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo.

Uwaga! Ponieważ szczaw jest słony (musi być, by zakonserwował się na zimę), nie stosuję wcale dodatkowej soli. Wystarczy ta z przetworu.



18 marca 2017

Domowe hamburgery

Nie jestem zwolenniczką fast foodów i unikam ich jak ognia., zawsze są dla mnie ostatecznością, gdy już nie ma innego wyjścia.
Ponieważ gotowców się wystrzegam, ostatnio po raz pierwszy pokusiłam się o zrobienie domowych hamburgerów.
Takie domowe burgery, to raczej danie typu slow-food - sami mielimy mięso, sami je przyrządzamy, sami smażymy i mamy pewność, co jemy. Wiemy, że nie jest to zmielona tektura z dodatkami.
Hmmm te moje domowe może nie wyglądają jak z żurnala, ale dobrze smakują i to jest chyba najważniejsze.
Trochę zrobiłam je za grube, więc nieco mi się rozwaliły, ale jak to mówią "pierwsze koty za płoty".
Przepis zaczerpnęłam stąd

Składniki:

Masa mięsna
  • 1/2 kg mielonej wołowiny
  • 1 mała cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki ketchupu
  • 1 łyżka musztardy
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka wody
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia
Cała reszta
  • bułki do burgerów
  • żółty ser w plastrach
  • sałata
  • pomidor
  • ogórek konserwowy
  • czerwona cebula
  • ketchup do posmarowania bułek
Wykonanie:
Mięso zmielić do miski. 
Cebulę i czosnek obrać z łupin. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Na patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i smażyć ją, aż się zeszkli. Do zeszklonej cebuli przecisnąć przez praskę ząbki czosnku i smażyć razem jeszcze minutę. Nie zapominać o mieszaniu podczas całego procesu.
Gotową cebulę przestudzić, po czym zimną dodać do miski ze zmielonym mięsem.
Do mięsa z cebula wbić jajko, dodać ketchup, musztardę, łyżeczkę wody oraz sól i pieprz.
Wyrobić ręką całość na jednolitą masę.
Lekko zwilżyć dłonie i formować burgery o średnicy odrobinę większej, niż średnica bułki, pamiętając o tym, że podczas smażenia trochę się skurczą.
Uformowane kotlety odkładać na zwilżoną wodą deskę do kojenia lub inną płaską powierzchnię.
Papierowy ręcznik skropić olejem. Natłuścić olejem patelnię grillową (dzięki zabiegowi z ręcznikiem, mamy gwarancję naprawdę cienkiej warstwy tłuszczu). Rozgrzać patelnię i na gorącą kłaść burgery.
Smażyć je do momentu, aż się ładnie zrumienią (ponieważ autorka przepisu, z którego korzystałam, nie napisała jak to zrobić, to ja je smażyłam w ten sam sposób, w który smaży się kotlety mielone - przez pierwsze chwile na bardzo dużym ogniu, by mięso się "zamknęło" i ścięło, a potem zmniejszałam gaz i już na niedużym ogniu dosmażałam do końca).
Rumianego kotleta  przekręcamy na drugą stronę i smażymy podobnie jak poprzednio.
Bułki do burgerów podgrzewamy w rozgrzanym do 180 C piekarniku.
Ciepłe pieczywo smarujemy wewnątrz po obu stronach ketchupem i wypełniamy wnętrze dodatkami:
Sałatą, plastrami żółtego sera, usmażonym burgerem oraz pozostałymi warzywami.





17 marca 2017

Surówka z kwaszonej kapusty

Obecna za oknem pogoda nie sprzyja zachowaniu zdrowia, łatwo teraz o przeziębienie.
Tak więc, aby nie dać się chorobie, proponuję wesprzeć organizm zastrzykiem witaminowym, jakim jest, najbardziej chyba klasyczna z polskich surówek - surówka z kwaszonej kapusty.
Nie podaję konkretnych proporcji, bo robię ją zawsze "na oko". Wymienię tylko zestaw niezbędnych warzyw, które muszą się w niej znaleźć.

Składniki:
  • kwaszona kapusta
  • marchew
  • jabłko (ja daję twarde słodkie jabłka, aby przełamać kwaśność kapusty)
  • cebula
  • mielony pieprz
  • olej 
Wykonanie:
Kapustę posiekać. Marchew i jabłko obrać, tak samo cebulę. Jabłko dodatkowo oczyścić z gniazd nasiennych. 
Jabłko i marchew zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Wszystkie składniki włożyć do miski, doprawić zmielonym czarnym pieprzem, dodać nieco oleju i dokładnie wymieszać.
Olej też leję "na oko". Osobiście daję go tyle, aby stanowił spoiwo i scalił wszystkie składniki.
Surówka nie ma w nim "pływać", tylko ma być ładnie połączona.
Niektórzy dodatkowo jeszcze doprawiają tę surówkę solą i cukrem. Ja tego nie robię - jest wystarczająco słona od kapusty i słodka od marchwi i jabłka.



11 marca 2017

Kanadyjskie klopsiki z żurawiną

Dawno temu, w jednym z odcinków programu telewizyjnego "Robert Makłowicz w podróży" poświęconemu Kanadzie, autor zaprezentował te klopsiki.
Tak mi przypadły do gustu, że postanowiłam kiedyś je przyrządzić.
Akcja kulinarna Wyraczynki "Kuchnia Ameryki Północnej", jest doskonałą okazją, by te plany zrealizować.

Składniki:

  • 1/2 kg mielonej wołowiny (użyłam łaty, gdyż ma trochę tłuszczu)
  • 1 średnia cebula 
  • 1 jajko
  • 1 sucha kajzerka
  • 1-1,5 szkl bulionu (użyłam domowy bulion wołowo-drobiowy)
  • 1-2 łyżki śmietany do zaprawienia sosu (w oryginale 36 % kanadyjska śmietana, ja poprzestałam na 18 %)
  • suszona żurawina wg uznania
  • sól
  • pieprz
  • tymianek (w oryginale świeży, u mnie suszony)
  • mleko do namoczenia pieczywa
  • klarowane masło do smażenia
  • posiekana natka pietruszki do posypania wierzchu - niestety zapomniałam o niej :(


W oryginalnym przepisie występuje jeszcze białe wino, którym podlewa się sos - pominęłam dodatek alkoholu.

Wykonanie:
Do zmielonego mięsa dodajemy startą na miazgę cebulę, namoczoną w mleku i dokładnie odciśniętą kajzerkę, przyprawy, żurawinę i jajko. Całość bardzo dokładnie wyrabiamy na jednolitą masę.
Poświęćmy na tę czynność dłuższą chwilę, bo czym dłużej wyrabia się mięso i więcej do niego wtłoczy się powietrza, tym klopsy będą lepsze.
Gdy już wyrobimy masę mięsną, wilgotnymi dłońmi formujemy nieduże klopsiki, które kładziemy na zwilżoną wodą deskę do krojenia.
Na głębokiej patelni rozgrzewamy klarowane masło.
Na gorący tłuszcz kładziemy mięsne kulki i obsmażamy je na rumiano z obu stron.
Następnie dolewamy do zrumienionego mięsa gorący bulion, dosypujemy do sosu żurawinę oraz nieco suszonego tymianku.
Dusimy całość pod przykryciem, na niedużym ogniu 20-30 minut (w zależności od wielkości kulek).
Pod koniec duszenia zaprawiamy sos śmietaną i trzymamy jeszcze na ogniu póki śmietana się dobrze nie podgrzeje. Jeśli potrzeba doprawiamy sos do smaku.

Uwaga! W Polsce przyzwyczajeni jesteśmy robić klopsiki wieprzowe, mają one zupełnie inną konsystencję. Z racji tego, że wołowina nie jest tak tłustym mięsem, wołowe klopsiki są nieco twardsze.




Kuchnia Ameryki Północnej 2017

10 marca 2017

Bryndzové halušky - Słowackie haluszki z bryndzą

Haluszki to klasyczne danie słowackiej kuchni, jedno z najpopularniejszych, jeśli nie najpopularniejsze.
Haluszki dla Słowaków są tym, czym jest pizza dla Włochów - po prostu bez nich nie wyobrażają sobie rodzimej kuchni. Są tak ważne, że w miejscowości Turecká co roku organizuje się światowy konkurs w ich gotowaniu i jedzeniu.
Haluszkowe ciasto na bazie startych ziemniaków  przypomina nieco te na nasze swojskie przecieruchy, jednakże obydwa rodzaje klusek różnią się wielkością i kształtem.
O ile przecieruchy formujemy za pomocą łyżki (tak jak kluski łyżką kładzione), o tyle do przyrządzenia haluszków potrzebujemy specjalnego sitka*, które bez problemu można dostać w Polsce - czy to w internecie, czy też w dobrze zaopatrzonych sklepach z artykułami gospodarstwa domowego.
Gorąco zachęcam do zakupu tegoż urządzenia. Dzięki niemu, będziecie mogli przyrządzać także inne rodzaje klusek, np. węgierskie galuszki.


Składniki:
  • 600 g mączystych ziemniaków (waga po obraniu)
  • 250 g mąki krupczatki (można też użyć pół na pół krupczatki i zwykłej mąki pszennej) - ilość mąki zależy od rodzaju ziemniaków i wielkości jajka - może być jej trochę więcej lub mniej
  • 1 jajko
  • 80 g miękkiej bryndzy (ja użyłam "Bryndzę podkarpacką" w kostce, tylko taka była dostępna)
  • słonina do przygotowania skwarek (najlepiej wędzona)
  • sól

Wykonanie:
Ziemniaki obrać, oczyścić i zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach na miazgę (tak jak na placki ziemniaczane).
Do ziemniaków wbić jajko, lekko osolić, wymieszać. 
Następnie dosypać mąkę i wszystko wymieszać na jednolitą masę.
W dużym garnku wstawić wodę, posolić i kiedy zawrze z pomocą sitka do haluszek, wrzucać je na wrzątek.
Po wypłynięciu klusek na wierzch gotować je 1-2 minuty, nie dopuszczając do rozgotowania.
Ugotowane kluseczki wyjąć z wody, gorące rozłożyć na talerze i posypać pokruszoną bryndzą. 
Wymieszać, aby ser się rozpuścił. 
Przed podaniem posypać je skwarkami wtopionymi ze słoniny.

Wielbicielom bryndzy polecam również słowackie bryndzové pirohy




* Sitko do haluszek

4 marca 2017

Napoleonka

Domowa "Napoleonka" to żadna trudność. Wystarczy nieco cierpliwości, by cieszyć się jej smakiem.

Składniki:
  • 2 duże opakowania krakersów
  • 1 l mleka
  • 2 żółtka
  • 1/2 kostki masła (dałam 1/4)
  • 3/4 szkl cukru
  • 3/4 szkl mąki
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy
  • kilka kropel esencji waniliowej
  • cukier puder do posypania
Wykonanie:
Mleko rozlać po połowie do dwóch garnków.
Jeden z nich wstawić na gaz i zagotować wraz z masłem i cukrem, a w drugim przygotować bazę do masy budyniowej, czyli: rozkłócić mikserem mleko z żółtkami i esencją waniliową.
Następnie dosypać budyń waniliowy - zmiksować, po czym stopniowo, nie przerywając miksowania, dosypywać mąkę. Uważać, aby nie porobiły się grudki.
Kiedy mleko w garnku na gazie się zagotuje, wlać zawartość garnka z zimnym mlekiem i ugotować budyń, cały czas mieszając, by nie porobiły się grudki.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia. Rozłożyć pierwszą warstwę krakersów.
Wylać na nie gorącą masę budyniową, po czym ułożyć znów krakersy. Wierch posypać cukrem pudrem.
Ciasto przestudzić. Zimną "Napoleonkę" wstawić na kilka godzin do lodówki, aby stężała (najlepiej na noc).



26 lutego 2017

Kotlety z kaszy orkiszowej

Robiłam już kotlety z kaszy gryczanej, z kaszy jaglanej oraz ryżu.
Dziś kolejna propozycja bezmięsnych kotletów.
Inspiracją był dla mnie przepis Krysi, a ponieważ nie miałam kaszy jęczmiennej, zastąpiłam ją kaszą orkiszową, którą serdecznie polecam.

Składniki:
  • 1,5 szkl kaszy orkiszowej
  • 2 jajka
  • 1/2 łyżki masła
  • 3 szkl wody
  • 1/2 pęczka koperku
  • sól
  • pieprz
  • mąka do obtoczenia zrazów
  • olej do smażenia
Wykonanie:
Ugotować kaszę orkiszową w osolonej wodzie z dodatkiem masła, stosując proporcje 2:1, czyli dwie części wody do jednej części kaszy.
Ugotowaną kaszę ostudzić, przełożyć do miski. Wbić jajka, doprawić do smaku i dosypać posiekany koperek. Gdyby masa była zbyt luźna i nie dawała się formować, należy dosypać odrobinę pszennej mąki.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.
Lekko zwilżonymi dłońmi formować kotlety. Obtaczać je delikatnie w mące.
Smażyć je na gorącym tłuszczu z obu stron, aż uzyskają ładny rumiany kolor.
Usmażone kotlety odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.
Podawać z sosami, np. sosem pieczarkowym z dodatkiem posiekanej natki pietruszki.



24 lutego 2017

Jak smakuje "Krombol"?

Jakiś czas temu zamieściłam na blogu przepis na "Krombol" - wielkopolski napój na bazie dyni.
By nabrał odpowiedniej mocy, potrzebuje 2-3 miesięcy "leżakowania" w słoikach.
Odstał swoje i teraz mogę Wam napisać jak smakuje.
A jak smakuje? Inaczej niż wszystko to, co do tej pory piłam.
Otworzyłam słoik i efekt końcowy bardzo mnie zaskoczył - pozytywnie zaskoczył.
Jest kwaskowaty, leciutko cierpki, a przez całość przebija nutka słodyczy i delikatny dyniowy aromat.
"Krombol" z pewnością sprawdzi się w upalny dzień, jak również po suto zakrapianej imprezie - jego smak doskonale ugasi pragnienie.



18 lutego 2017

Stefanka dla leniwych

Prawdziwa "Stefanka", ta którą się piecze, składa się z płatów ciasta miodowego przełożonych masą z kaszy manny, zwieńczonych polewą czekoladową.
Tej pieczonej nigdy nie robiłam, więc wszystko przede mną i może kiedyś się skuszę i ją upiekę.
Zanim to jednak nastąpi, proponuję szybszą i mniej skomplikowaną wersję na bazie herbatników - "Stefankę dla leniwych".
Ciasto zachwyca smakiem, czego dowodem jest ten ostatni kawałek, który jakimś cudem ocaliłam przed pożarciem przez gości, celem udokumentowania fotograficznego. :D
Reszta zniknęła w oka mgnieniu... I bardzo dobrze, wszak po to się gotuje i piecze, by smakowało konsumującym. :) 

Składniki: (na niedużą blaszkę 21,5 x 21,5 cm)
  • 300 g herbatników typu "petit buerre"
  • 1 l mleka
  • 50 g masła (1/4 kostki)
  • 150 g kaszy manny (3/4 szkl)*
  • 3/4 szkl cukru
  • 1 czubata łyżka kakao
  • kilka kropel esencji waniliowej
polewa czekoladowa:
  • 50 g masła
  • 1 łyżka kakao
  • 2 łyżeczki cukru (można dać więcej, ja nie chciałam, by polewa była zbyt słodka)
  • 6 łyżek wody
  • wiórki kokosowe do posypania wierzchu (opcjonalnie)

*Mój sposób gotowania kaszy manny wymaga nieco cierpliwości, gdyż wsypuję kaszę do zimnego lub letniego mleka i cały czas mieszam póki kasza się nie ugotuje do właściwej konsystencji.
Tak nauczyła mnie babcia, twierdząc, że ten sposób, to gwarancja na brak grudek.
Przy wsypywaniu ziarenek na gorący płyn zdecydowanie łatwiej o nie w masie.

Wykonanie:
Ugotować kaszę manną z dodatkiem cukru, masła i kilku kropel esencji waniliowej.
Podzielić na pół. Do jednej z części dodać kakao, dokładnie wymieszać.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, rozłożyć pierwszą warstwę herbatników. Rozsmarować ciemną masę. Położyć drugą warstwę ciastek, na nie wyłożyć białą masę i przykryć ostatnią warstwą herbatników.
Przygotować polewę czekoladową: w garnuszku rozpuścić (na małym ogniu) wszystkie składniki, mieszając wszystko do rozpuszczenia i uzyskania jednolitej konsystencji.
Ciepłą polewą posmarować wierzch ciasta. Można jeszcze posypać wierzch wiórkami kokosowymi.
Zimną "Stefankę" wstawić do lodówki i pozostawić na kilka godzin, aż stężeje (najlepiej na całą noc).
Najlepiej smakuje następnego dnia, kiedy zmiękną herbatniki.

UWAGA! Masa z kaszy manny musi być bardzo ciepła kiedy ją rozsmarowujemy na herbatnikach. Gdy ostygnie traci elastyczność i nie da się jej rozsmarować. Dlatego dobrze jest ją wykładać na ciastka tuż po ugotowaniu.
  



Z innych ciast z masą z kaszy manny polecam kruche ciasto z malinami

11 lutego 2017

Zupa parobka

Jak powiada przysłowie "Cudze chwalicie, swego nie znacie". 
To "swoje" przybliża nam autorka bloga "Trzeci Talerz" (skąd wzięłam przepis), na którym propaguje kuchnię podkarpacką. 
Sama z chęcią podpatruję umieszczone tam regionalne przepisy, jako że jestem bardzo ciekawa w jaki sposób gotuje się w innych częściach naszego kraju.
W tej zupie od razu zachwyciła mnie nazwa, a po dokładniejszym przeczytaniu przepisu, zaintrygowała mnie lista składników, bo niby prosta, a jednocześnie bogata w smaku.
Jest to typowo zimowa zupa - syta, treściwa, idealna na rozgrzewkę w mroźny dzień. 
Warto ją ugotować zanim przyjdzie wiosna, jestem przekonana, że jej smak Was nie zawiedzie.

Składniki:

  • 1,5 l wody
  • 100 g wędzonego boczku
  • 150 g fasoli
  • 1 cebula
  • 1 marchew
  • 4-5 średnich ziemniaków
  • 5 suszonych grzybów
  • 150 g chleba razowego
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:
Opłukaną fasolę i grzyby namoczyć dzień wcześniej (oczywiście w oddzielnych naczyniach).
Grzyby ugotować w tej samej wodzie, w której się moczyły, natomiast fasolę odlać, opłukać i sypać do garnka, w którym będziemy gotować zupę.
Zalać fasolę 1,5 l świeżej wody, dodać liście laurowe oraz kilka ziaren ziela angielskiego i nastawić, aby gotował się wywar.
Ugotowane grzyby odcedzić, ostudzić i pokroić w mniejsze kawałki.
Boczek pokroić w kostkę. Wrzucić go na gorącą patelnię, niech się rumieni.
Do boczku na patelni dodać obraną i pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Smażymy aż boczek będzie rumiany, a cebula szklista.
Marchew obieramy, kroimy w plastry.
Kiedy fasola będzie półmiękka, do garnka z fasolowym wywarem dodajemy boczek z cebulą oraz marchewkę i grzyby.
Obieramy i kroimy w kostkę ziemniaki, dosypujemy je do zupy kiedy marchew będzie półmiękka.
Gotujemy do miękkości wszystkich składników.
Zupę doprawiamy do smaku.
Przed samym końcem gotowania dodajemy pokrojony w kostkę ciemny chleb i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem jeszcze przez chwilę, mieszając od czasu do czasu.

Niestety musiałam pominąć dodatek razowego chleba, ponieważ... w sklepie nie było ani jednej sztuki żadnego ciemnego pieczywa! Bardzo mnie to zdziwiło, bo z taką sytuacją spotkałam się chyba po raz pierwszy. Tym bardziej było to dla mnie zdumiewające, gdyż na wybór pieczywa w naszym sklepie naprawdę nie możemy narzekać.



4 lutego 2017

Gulasz szegedyński

Treściwy i sycący gulasz szegedyński, wbrew nazwie z kuchnią węgierską niewiele ma wspólnego. Węgrzy w zasadzie go nie znają, za to większą estymą u smakoszy cieszy się w Czechach, Niemczech i Austrii.
Przepis pochodzi z bloga "Trzeci Talerz".

Składniki:
  • 1/2 kg wieprzowego (do wyboru: łopatki, szynki lub karkówki)
  • 2 średnie cebule pokrojone w piórka
  • 2 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 1 łyżka mąki pszennej do obtoczenia mięsa
  • ok. 1/2 płaskiej łyżeczki mielonego kminku (mogą być też nasiona)
  • 2 łyżki pasty paprykowej (najlepiej węgierskiej pasty "Piros arany")
  • 1 l gorącej wody
  • ok. 1/2 kg kapusty kiszonej
  • mielona wędzona słodka papryka 
  • mielona ostra papryka
  • sól
  • pieprz
  • tłuszcz do obsmażenia mięsa (najlepiej własnoręcznie zrobiony smalec)

Wykonanie:
Umyte, osuszone mięso pokroić w kostkę. Doprawić je solą i pieprzem, obtoczyć w mące.
Na głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić pokrojoną w piórka cebulę, a gdy będzie szklista, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, kminek i oba rodzaje papryki mielonej i smażyć jeszcze ok. minuty.
Cebulę wraz z czosnkiem i przyprawami przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować potrawę.
Na pozostałym na patelni tłuszczu obsmażyć ze wszystkich stron obtoczone w mące mięso. 
Kiedy będzie rumiane, przełożyć je wraz z tłuszczem z patelni do garnka z cebulą i zalać gorącą wodą.
Dusić na małym ogniu pod przykryciem do miękkości mięsa (gdyby z garnka ubyło zbyt dużo wody należy uzupełnić jej poziom). Na 10 minut przed końcem gotowania dodać pastę paprykową i lekko przepłukaną, odciśniętą i pokrojoną kapustę kiszoną.
Na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem, jeśli zachodzi taka potrzeba.
Oryginalnie gulasz ten podaje się z kleksem kwaśnej śmietany, oprószony mieloną słodką papryką - ja ten krok pominęłam. 
Gulasz szegedyński zaserwowałam z kaszą.



28 stycznia 2017

Bryndzové pirohy - słowackie pierogi z bryndzą

Przepis na te słowackie pierogi dodała autorka bloga "am.art kolor i smak" do mojej akcji "Kuchnia Krajów Słowiańskich 2016".
Po raz pierwszy spotkałam się z ciastem na pierogi z dodatkiem ugotowanych ziemniaków.
Zanim przystąpię do przepisu kilka uwag:
Ziemniaki, koniecznie mączystej odmiany (!!!), muszą być ugotowane poprzedniego dnia. 
Ja popełniłam błąd i ugotowałam kartofle tego samego dnia, którego robiłam pierogi, był to gatunek o małej zawartości skrobi.
Niestety nie był to dobry pomysł - ziemniaki nie wyschły odpowiednio i ciasto było lepiące, przyklejało się do podłoża, aby je wałkować, musiałam podsypywać dużą ilością mąki.
Mimo iż ciasto było elastyczne, przez to, że się lepiło, trudno było je cienko rozwałkować i moje pirohy są dość grubawe, takie jak ze sklepu.
Z podanych w oryginalnym przepisie proporcji wyszło bardzo dużo ciasta, które mi zostało, więc albo trzeba przygotować więcej farszu albo mniej ciasta.
Pomimo to, podaję proporcje na ciasto, takie jak w oryginalnym przepisie.

Składniki:
Ciasto
  • 500 g mąki
  • 1 jajko
  • 2 łyżki ugotowanych rozdrobnionych ziemniaków
  • 1 łyżeczka soli
  • 200 ml bardzo ciepłej wody
Farsz
  • 1/2 kg ugotowanych ziemniaków
  • 125 g bryndzy (użyłam 2 kostki bryndzy podkarpackiej w sumie 160 g)
  • 70 g masła
  • sól do smaku
Do podania:
  • Kwaśna śmietana i kawałek wędzonego boczku do zrumienienia
  • posiekany szczypiorek (niestety nie miałam)

Wykonanie:
Ugotowane ziemniaki mielimy w maszynce do mięsa lub przeciskamy przez praskę, odejmujemy z całości 2 łyżki, które wykorzystujemy do ciasta.
Resztę ziemniaków mieszamy z bryndzą i miękkim masłem, solimy do smaku, jeśli zachodzi taka potrzeba, gdyż to zależy od słoności sera. Odstawiamy i przygotowujemy ciasto
Na stolnicę przesiewamy mąkę, tworzymy z niej kopczyk, na środku którego robimy dołek.
We wgłębienie wbijamy jajko, dodajemy sól, ziemniaki oraz nieco wody.
 Zagniatamy powoli ciasto, dolewając stopniowo pozostały płyn.
Ciasto zagniatamy tak długo, aż stanie się gładkie i elastyczne.
Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na 10 minut, by odpoczęło.
Po tym czasie z całości ciasta odkrawamy część (resztę zostawiamy pod przykryciem), którą, na posypanej stolnicy mąką, rozwałkowujemy na cienki płat (2-3 mm).
Z ciasta pierogowego wykrawamy szklanką o cienkich krawędziach koła (ja do tego celu używam foremki do wykrajania pączków - świetnie się nadaje).
Na środku każdego kółka kładziemy łyżeczkę farszu. 
Zamykamy pieróg, zlepiając dokładnie brzegi.
W dużym garnku (najlepiej dość płaskim i szerokim) wstawiamy wodę. 
Lekko ją solimy i dodajemy łyżkę oleju.
Na wrzątek wrzucamy pierogi, gotujemy kilka minut od wypłynięcia pirohów na wierzch (czas gotowania zależy od grubości ciasta).
Podajemy z keksem kwaśnej śmietany i skwarkami z boczku (lub słoniny), posypane siekanym drobno szczypiorkiem.



21 stycznia 2017

Empanadas

Empanadas to tradycyjne hiszpańskie pierożki, niezwykle popularne także w Ameryce Południowej (chyba nie powinno to nikogo dziwić), w szczególności w Argentynie i Chile.
Przepis na empanadas, które prezentuję poniżej, zaczerpnęłam z książki M.E. Halbańskiego "Potrawy z czterech stron świata", z rozdziału obejmującego Amerykę Środkową i Południową.

Składniki:
Ciasto
  • 1 kg mąki
  • 250 g smalcu
  • 3/4 szkl mleka
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 1 łyżeczka soli
Farsz
  • 700 g mielonej wołowiny
  • 3/4 szkl rosołu
  • 2 cebule
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • 50 g mąki
  • 60 g smalcu
  • 50 g rodzynek
  • kilka oliwek bez pestek
  • mielony kminek
  • sól
  • pieprz
Dodatkowo
  • 1 jajko rozkłócone z łyżeczką wody do smarowania pierożków

Wykonanie:
Z mąki, tłuszczu, jajek, żółtka oraz mleka i łyżeczki soli zagnieść ciasto. Zawinąć je w folię i pozostawić w lodówce przez godzinę, aby się schłodziło.
Przygotować farsz:
Z mąki i 30 g smalcu przyrządzić jasną zasmażkę. Stopniowo dolewać zimny rosół i rozprowadzić go, aż powstanie gładki, gęsty sos.
Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę, a następnie zeszklić na patelni na pozostałym smalcu, dodając sól, pieprz oraz kminek.
Zmieloną wołowinę wraz z zeszkloną cebulą dodać do sosu. Całość lekko przesmażyć.
Zdjąć patelnię z ognia. Do masy mięsnej dodać pokrojone oliwki, rodzynki i obrane i pokrojone w kostkę jajka na twardo.
Wszystko dokładnie wymieszać i w razie potrzeby jeszcze doprawić do smaku solą, pieprzem i kminkiem.
Schłodzone ciasto wyciągnąć z lodówki.
Na posypanej mąką stolnicy rozwałkować cienko ciasto i wykrawać kółka, na każdym z nich położyć farsz i zlepiać brzegi, zwilżając je wodą. Nadawać pierożkom kształt półksiężyca.  
Piec empanadas w 180 - 200 C ok. pół godziny, aż będą rumiane.




14 stycznia 2017

Ciasto ze śmietaną i boczkiem

Składniki: (na tortownicę 24-26 cm)
Ciasto
  • 150 g białego sera trzykrotnie mielonego (użyłam twarogu śmietankowego)
  • 350 g mąki
  • 1 jajko
  • 6 łyżek mleka
  • 1/2 szkl oleju
  • 3 płaskie łyżeczki proszku do pieczenia
  • sól do smaku
Wierzch
  • 200 g boczku
  • 150 g gotowanej szynki
  • 100 g salami
  • 4 jajka
  • 400 g kwaśnej śmietany
  • 1 pęczek zieleniny (szczypiorku lub natki pietruszki)
  • sól
  • pieprz
  • szczypta gałki muszkatołowej (dodałam od siebie)

Wykonanie:
Ciasto
Do miski włożyć ser, wbić jajko, wlać mleko i sól. 
Wymieszać mąkę z proszkiem do pieczenia i dodawać po trochu do mieszanki serowej. 
Wszystkie składniki zarobić ręką, aż się połączą.
Następnie ciasto przełożyć na stolnicę wysypaną mąką, dobrze je zagnieść i rozwałkować. 
Tortownicę wyłożyć papierem do pieczenia. 
Ciasto przenieść do formy (ja to zrobiłam na wałku), podciągnąć do góry brzeg.

Wierzch
Umyty i osuszony z wody szczypiorek drobno posiekać.
Wędlinę pokroić, wymieszać ze szczypiorkiem, po czym rozłożyć na wierzchu ciasta w tortownicy.
Jajka wbić do miseczki, roztrzepać widelcem. Dodać śmietanę oraz przyprawy do smaku i wymieszać wszystko do uzyskania jednolitej konsystencji. 
Mieszankę śmietanowo-jajeczną rozprowadzić na warstwie z wędliny i szczypiorku.
Ciasto piec w nagrzanym do 200 C piekarniku przez 25-30 minut (piekarnik gazowy).

Źródło: Oda Tietz "Najlepsze ciasta z blachy"



8 stycznia 2017

Szarlotka sypana

Przepis na szarlotkę sypaną święcił swoje triumfy kilka lat temu, po czym odeszła w zapomnienie (przynajmniej moje).
Aż do wczoraj - kiedy nie wiedziałam co zrobić z leżącymi w kuchni dwoma dużymi jabłkami, na które absolutnie nikt nie miał ochoty.
Hmmm... Dwa jabłka to trochę za mało, by upiec dużą szarlotkę, wtedy to przypomniała mi się szarlotka sypana.
Z racji niedużej ilości owoców, postanowiłam ją zrobić w malutkiej tortownicy, z mniejszej ilości składników - przecież łatwiej podzielić produkty sypkie, niż wyliczać proporcje w przepisie  z użyciem jajek.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam i szarlotka sypana wylądowała w piekarniku.

Składniki: (na malutką tortownicę 18 cm)
  • 1/2 szkl mąki
  • 1/2 szkl kaszy manny
  • 1/3-1/4 szkl cukru (ja dałam pół szklanki i to było stanowczo za dużo)
  • 1/2 zmrożonej kostki masła (najlepiej podzielić je na 3 równe części i zmrozić porządnie w zamrażalniku)
  • 3/4 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 2 bardzo duże jabłka 
  • cynamon
  • masło do wysmarowania formy 

Wykonanie:
Wszystkie suche składniki wymieszać ze sobą, po czym podzielić je na trzy równe części.
Jabłka obrać, oczyścić z gniazd nasiennych i zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach lub pokroić w cienkie plasterki.
Spód tortownicy wyłożyć papierem do pieczenia, boki wysmarować masłem.
Na spód wysypać 1/3 suchych składników.
Jedną część zmrożonego masła wyciągnąć z zamrażalnika i zetrzeć na suche składniki w tortownicy.
Wyłożyć 1/2 jabłek, oprószyć cynamonem.
Na jabłka wysypać kolejną porcję (1/3) suchych składników i zetrzeć drugą część zmrożonego masła.
Rozłożyć jabłka, oprószyć cynamonem.
Na nie wysypać ostatnią porcję suchych składników i zetrzeć ostatnią porcję masła.
Rozgrzać piekarnik do 200 C i piec przez godzinę

Szarlotka sypana tuż po upieczeniu i wystygnięciu jest chrupka, przypomina nieco szwedzki jabłecznik, jednakże najlepsza jest następnego dnia, kiedy zmięknie i zwilgotnieje od owoców.  

Na koniec chciałabym podziękować Agatkowej Mamie, bez której nie byłoby żadnej szarlotki, gdyż ja swój przepis gdzieś zawieruszyłam. 
Na szczęście Agatkowa Mama przyszła mi z odsieczą i podzieliła się ze mną swoim przepisem, 
i tak oto na powrót szarlotka sypana zagościła w mojej kuchni.



6 stycznia 2017

Vipavska corba - kapuśniak po słoweńsku

Zima w pełni, więc to doskonały czas na przyrządzenie czegoś solidnego do zjedzenia.
Na zaokienne chłody, proponuję vipavską corbę - słoweński kapuśniak z dodatkiem fasoli.
Potrawa ta funkcjonuje pod różnymi nazwami "Vipavska corba", "Vipavska juha" (Vipava to niewielkie słoweńskie miasto niedaleko włoskiej granicy) lub "Jota".
Jest to potrawa popularna w całym regionie północno-adriatyckim (Półwysep Istria). 
Z drobnymi różnicami przyrządza się ją zarówno w północno-wschodnich Włoszech (np.w regionie Triest), jak i w niektórych częściach północno-wschodniej Chorwacji.
Jest właściwie potrawą charakterystyczną dla dawnych obszarów północno-wschodnich Austro-Węgier, łączy w sobie wpływy kuchni środkowoeuropejskiej i śródziemnomorskiej. 
Ja pozostanę przy nazwie z książki, z której korzystałam, czyli "Potrawy z różnych stron świata" Macieja E. Halbańskiego.
Dla oszczędności czasu wprowadziłam zmiany w książkowym przepisie i w takiej formie Wam go podaję.
W oryginale przecierało się fasolę przez sito - ja pozostawiłam ją w całości, gotowało się oddzielnie ziemniaki oraz zaprawiało zupę mąką z przesmażoną cebulą - zasmażkę całkowicie pominęłam, gdyż zupa jest już wystarczająco gęsta, i śmietaną, którą też pominęłam, ponieważ zupa byłaby, moim zdaniem, zbyt tłusta.
I na koniec jeszcze jedna uwaga - kapustę, którą zużyłam do zupy, gotowałam również do farszu na pierogi i po prostu odjęłam z całości, tyle ile mi było potrzeba. Z tego powodu dodałam ją do zupy samą (dobrze odciśniętą), bez wody, w której się gotowała, 
Jotę przyrządzała już Ania do mojej akcji Kuchnia Krajów Słowiańskich 2015.

Składniki:
  • 1,5 l wody 
  • 150 g fasoli,
  • 250 g ziemniaków (dałam 3 duże sztuki)
  • 300 g kiszonej kapusty
  • 300 g surowego wędzonego boczku 
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziaren czarnego pieprzu
  • sól (opcjonalnie - zależy jak słona jest kapusta i boczek)

Wykonanie:
Fasolę wypłukać, przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować zupę i zostawić na noc do namoczenia.
Następnego dnia do namoczonej fasoli dodać boczek i gotować wraz z mięsem w wodzie, w której się moczyła.

W drugim garnku ugotować do miękkości kapustę kiszoną (można ją trochę pokroić przed ugotowaniem) w małej ilości wody (wody musi być tyle, by tylko przykrywała kapustę - podczas gotowania uzupełniać ilość płynu, jeśli zachodzi taka potrzeba), dodając liście laurowe i kilka ziaren pieprzu. 

Z wywaru wyciągnąć ugotowany boczek i odstawić do wystygnięcia. 
Kiedy fasola w garnku będzie więcej niż półmiękka, dorzucić pokrojone w kostkę ziemniaki (moment, w którym dorzucimy ziemniaki, jest zależny od wielkości kostki, w którą pokroiliśmy warzywo. Jeśli kartofle są pokrojone w zbyt drobną kostkę, mogą się rozgotować, nim fasola się ugotuje).
Kiedy ziemniaki będą prawie miękkie, dodać do zupy ugotowaną kapustę, a zaraz potem pokrojony w kostkę ugotowany wcześniej boczek.
Gotować całość do miękkości ziemniaków.


2 stycznia 2017

Warzywne risotto

Jakoś tak się złożyło, że nigdy wcześniej nie przyrządzałam risotto, zupełnie nie wiem czemu, bo kuchnia włoska jest mi bliska. 
Fakt, że szykowałam się do jego ugotowania od dawna, nawet kiedyś kupiłam specjalny ryż do risotto, który stał sobie i stał, tylko jakoś nie było okazji na jego spożytkowanie. 
To risotto powstało zupełnym przypadkiem, z braku pomysłu na obiad, bez konkretnego przepisu, z tego co miałam w lodówce.
Wyszło przepyszne - syte a zarazem lekkie, do tego bardzo aromatyczne, co zapewne jest zasługą sera grana padano oraz domowego rosołu, którym podlewałam potrawę.
Jest dowodem na to, że nie trzeba wymyślnych składników, by powstało coś pysznego.

Przepis autorski

Składniki (dla 2 osób):
  • 3/4 szkl ryżu do risotto (u mnie odmiana carnaroli)
  • 2 szkl domowego rosołu
  • 3/4 szkl mrożonego groszku
  • 1/2 małego brokuła (tylko różyczki)
  • 1 średnia marchew
  • 1 średnia cebula
  • 1 średni pomidor*
  • 2 ząbki czosnku
  • 20 g startego sera grana padano
  • 20 g masła
  • kilka posiekanych gałązek natki pietruszki do posypania wierzchu
  • olej lub oliwa (nie z pierwszego tłoczenia. Na oliwie z pierwszego tłoczenia nie smażymy, spożywamy ją tylko na zimno, jako dodatek do sałatek) 

Wykonanie:
Ryż wysypać na sito, przepłukać pod bieżącą zimną wodą, porządnie osączyć z nadmiaru wody i pozostawić na sicie, aby wysechł.
Pomidora sparzyć, obrać ze skórki i pokroić w drobną kostkę.
Różyczki brokuła oraz groszek ugotować al dente w osolonym wrzątku, odcedzić na sicie i odstawić na bok na później.
Marchew i cebulę obrać, pokroić w niedużą kostkę i wrzucić na patelnię z gorącym tłuszczem, smażyć kilka minut (mieszając całość od czasu do czasu, aby nic się nie przypaliło) do zeszklenia cebuli.
Kiedy cebula będzie szklista, do smażących się warzyw dodać obrane i przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku oraz ziarna ryżu. Smażyć całość jakieś 3 minuty mieszając cały czas.
Następnie dolać na patelnię za pomocą  niedużej łyżki wazowej porcję gorącego rosołu i gotować na niedużym ogniu, cały czas mieszając, póki ryż nie wchłonie prawie całości.
Znów dolać porcję rosołu i znów gotować na małym ogniu, pod przykryciem, póki potrawa nie wchłonie płynu. Zamieszać od czasu do czasu, by ryż się nie przypalił.
Czynność powtarzać.
Kiedy zostaną 2 porcje bulionu do podlania, dodać do risotto pokrojonego pomidora, doprawić całość do smaku solą i pieprzem, i dalej gotować do wchłonięcia cieczy przez ryż.
Nie zapominać o mieszaniu!
Wraz z ostatnią porcją rosołu dodać na patelnię brokuły oraz groszek, by się zagrzały.
Znów gotować, mieszając, do wchłonięcia bulionu przez potrawę.
Pod sam koniec gotowania, dodać masło oraz ser (zostawić trochę sera do posypania wierzchu), zamieszać, aby oba składniki się rozpuściły.
Po rozłożeniu na talerze, posypać risotto odłożonym serem oraz posiekaną natką pietruszki

*pomidora pokroiłam bardzo drobno i dorzucając go w tym momencie, który opisałam, rozgotował się on całkowicie, nadając ryżowi w potrawie czerwony odcień.