Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

19 sierpnia 2017

Bruschetta z pomidorami

Bruschetta - propozycja na włoskie śniadanie.
Jak zwykle w kuchni włoskiej - prosto i smacznie.

Składniki: (na 3 sztuki)
  • 3 kromki bułki wrocławskiej
  • 2-3 ząbki czosnku
  • 1 duży pomidor
  • kilka listków bazylii
  • oliwa
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:
Pomidora sparzyć wrzątkiem, obrać ze skórki i pokroić w drobną kostkę.
Liście bazylii umyć, osuszyć i posiekać.
Ząbki czosnku obrać, przekroić na pół, po czym natrzeć czosnkiem kromki pieczywa.
Natartą czosnkiem bułkę skropić oliwą. 
Piekarnik nagrzać do 180 C i piec grzanki przez 10 minut. 
Na grzankach rozłożyć pokrojone pomidory, oprószyć solą i pieprzem, posypać bazylią.

Źródło: "Kulinarne odkrycia - kuchnia włoska"



Przepis dodaję do akcji:

Warzywa psiankowate 2017

15 sierpnia 2017

Quesadillas z grillowaną cukinią i pieczoną papryką

Quesadillę, czyli cieniutką kukurydzianą tortillę z serowym farszem, składaną na pól i ogrzewaną w specjalnym naczyniu  comal, tradycyjnie podawano w Meksyku na śniadanie.
Początkowo do farszu używano jedynie sera Oaxaca i to właśnie temu składnikowi potrawa zawdzięcza swoją nazwę, gdyż słowo "queso" po hiszpańsku oznacza "ser".
Z czasem potrawa ewoluowała - zaczęto stosować inne rodzaje sera, oraz różne farsze - zarówno mięsne, jak i warzywne, jedyne co się nie zmieniło, to obecność sera, który w każdym wypadku jest obowiązkowym składnikiem dania. 
Moje qusadillas oprócz sera zawierają grillowaną cukinię oraz pieczoną czerwoną paprykę.

Składniki na 2 sztuki:
  • 2 gotowe tortille o średnicy 20 cm
  • 1 nieduża cukinia (250 - 300 g)
  • 1 duża czerwona papryka
  • 100 g żółtego dobrze topiącego się sera o wyrazistym smaku
  • sól
  • pieprz
  • przyprawa do potraw kuchni meksykańskiej 
  • oliwa do smażenia (nie z pierwszego tłoczenia)

Wykonanie:
Paprykę umyć, odciąć z niej czubek, wydrążyć gniazdo nasienne oraz oczyścić z białych błonek.
Blachę w piekarniku wyłożyć papierem do pieczenia. 
Rozgrzać piekarnik do 180 C i osuszoną z wody paprykę piec dopóki skórka nie stanie się pomarszczona, miejscami wręcz z czarnymi plamami. 
Nie możemy dopuścić do tego, by warzywo było całe pokryte czarnymi miejscami, bo zbyt długo pieczone stanie się wysuszone.
Wyjąć paprykę z piekarnika, zawinąć ją szczelnie w folię aluminiową i pozostawić ją do przestygnięcia. 
Musimy bardzo uważać, by nie wystygła za bardzo, gdyż wtedy nie da rady jej obrać ze skórki. 
Po rozwinięciu z folii aluminiowej papryka musi być jeszcze ciepła. 
Ciepłą paprykę obieramy ze skórki i kroimy w cienkie paski.
Cukinię myjemy, kroimy w plasterki szerokości 1/2 cm i smażymy na grillowej patelni, lekko posmarowanej oliwą, póki nie zmięknie. 
W misce wymieszać grillowaną cukinię (oczywiście lekko przestudzoną, aby się nie oparzyć) i paski papryki.
Farsz doprawić solą, pieprzem oraz przyprawą do potraw kuchni meksykańskiej, dokładnie wymieszać.
Ser zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach.
Na jedną połowę tortilli posypać serem, rozłożyć na nim warzywne nadzienie i znów posypać serem. Przykryć całość pozostałą połówką placka.
Za pomocą pędzelka posmarować tortillę cieniutko oliwą i smażyć ją na małym ogniu, dociskając całość drewnianą łopatką. Gdy będzie gotowa przerzucić ją ostrożnie na drugą stronę.
Gdy potrawa się smaży "z pierwszej strony", posmarujcie cienko za pomocą pędzelka  jej wierzchnią warstwę, w ten sposób po przekręceniu jej na drugą stronę, placek będzie leciutko natłuszczony i się nie spali. 
Po usmażeniu z obu stron wyłożyć quesadillę na talerz, przekroić ją na pół, na dwa trójkąty i w tej formie podawać z dodatkiem meksykańskiej salsy, np. tej

Ponieważ nie wykorzystałam w całości warzyw przeznaczonych na farsz do quesadilli, zużyłam je przyrządzając z nich sos stanowiący dodatek do dania głównego.
Składniki na salsę:
  • Plasterki grillowanej cukinii oraz paski pieczonej papryki, których nie wykorzystaliśmy do farszu,
  • 1 średni sparzony i obrany ze skórki pomidor, pokrojony na mniejsze cząstki (oczywiście wykrawamy szypułkę)
  • 1 obrany z łupinek ząbek czosnku (najlepiej przeciśnięty przez praskę, bo mi coś źle się zmiksował i w sosie pływały cząsteczki czosnku)
Wykonanie:
Wszystkie składniki salsy zmiksować blenderem na gładką masę, doprawić do smaku solą pieprzem i przyprawą do potraw meksykańskich (jeśli zachodzi taka potrzeba, wszak warzywa na farsz już były wcześniej doprawione).
Podawać jako dodatek do quesadillas.

Przepis dodaję do akcji "Warzywa psiankowate 2017".


5 sierpnia 2017

Surówka z pora

Surówka z charakterem. Zdecydowanie dla tych, którzy lubią konkretne smaki.

Składniki:
  • 1 por - część biała i jasnozielona
  • 1 twarde jabłko
  • 1 duży ogórek kiszony
  • 1 małe opakowanie gęstego jogurtu naturalnego
  • sól 
  • cukier
Wykonanie:
Dokładnie umytego pora pozbawić liści na wysokości jasnozielonej części. 
Zbędne liście wyrzucić, natomiast korzeń pokroić na pół, a następnie w cienkie plasterki.
Jabłko obrać, oczyścić z ogonków i gniazd nasiennych, po czym zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Na tej samej tarce zetrzeć ogórka kiszonego.
Wszystkie składniki połączyć ze sobą.
Surówkę doprawić do smaku solą i cukrem, dodać jogurt naturalny.
Całość dokładnie wymieszać i odstawić "do przegryzienia"


16 lipca 2017

Surówka z charakterem :)

Składniki:
  • 1/2 niedużej główki białej kapusty (najlepiej młodej)
  • 1 pęczek rzodkiewek
  • koperek
  • szczypiorek
sos
  • 5 łyżek oleju
  • 1 łyżka winnego octu (jasnego)
  • 1 łyżka cukru
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:
Kapustę i rzodkiewki zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach (ja kapustę przez pomyłkę poszatkowałam).
Zieleninę posiekać.
Przygotować sos, mieszając ze sobą wszystkie jego składniki.
Warzywa wymieszać z zieleniną, polać sosem i całość wymieszać. 

Przepis pochodzi z bloga "mniam-mniam"






8 lipca 2017

Najprostszy sernik bez spodu

Przepis na ten prosty sernik znalazłam tutaj.
Nie wymaga on żadnych skomplikowanych czynności, jedynie trzeba zarezerwować nieco czasu na jego pieczenie.

Składniki:
  • 1 kg serka w wiaderku
  • 2/3 kostki masła
  • 6 jajek
  • 1 szkl cukru pudru
  • 1,5 łyżki mąki pszennej
  • 1,5 szkl mąki ziemniaczanej
  • esencja waniliowa

Wykonanie:
Piekarnik nastawić na 180 C i pozostawić, by się nagrzewał.
Miękkie masło utrzeć z cukrem pudrem na puszystą masę. 
Do masy maślanej wbijać po jednym jajku, ucierając dokładnie całość po każdej wbitej sztuce.
Po dodaniu wszystkich jajek, stopniowo dodawać ser, cały czas ucierając. 
Następnie dosypać oba rodzaje mąki i wlać esencję waniliową.
Całość mieszamy do uzyskania jednolitej masy bez grudek.
Dno tortownicy o średnicy 24 cm wyłożyć papierem do pieczenia.
Masę serową wlać do formy.
Tortownicę wstawić do nagrzanego do 180 C piekarnika i natychmiast zmniejszyć temperaturę do 150 C.
Sernik piec w 150 C przez 1,5 godziny*
Upieczony sernik studzimy w wyłączonym, zamkniętym piekarniku, ewentualnie przy lekko uchylonych drzwiczkach. Ciasto pozostawiamy w piecyku, aż całkowicie wystygnie.  

*Piekłam w piekarniku gazowym. Sernik się upiekł, lecz był blady, zdecydowanie przydałoby mu się dłużej posiedzieć w piecyku. 



13 czerwca 2017

Cytrynowo - miodowy kurczak Gordona Ramsey'a

Z przepisów Izy, z bloga "mniam-mniam" korzystałam już nie raz.
Tym razem wypróbowałam ten na kurczaka wg Gordona Ramsey'a.

Składniki:
  • 4 części kurczaka
  • 2 łyżki sosu sojowego
  • 2-3 łyżki miodu
  • sok z 1/2 cytryny
  • 2 ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • odrobina octu winnego
  • sól
  • pieprz
  • tymianek (dałam suszony)
  • oliwa do smażenia (nie z pierwszego tłoczenia)

Wykonanie:
Umytego i osuszonego kurczaka delikatnie posolić oraz posypać pieprzem.
Na patelni rozgrzać oliwę, zrumienić mięso na ostrym ogniu. 
Na patelnię dodać sos sojowy i czosnek, smażyć minutę. 
Dolać 1/2 szkl wody* oraz z sok z cytryny.Dusić pod przykryciem 30 minut.
Dodać tymianek, nieco octu winnego, doprawić sos solą i pieprzem (jeśli zachodzi taka potrzeba). Dalej dusić mięso pod przykryciem.
Na 5 minut przed końcem gotowania, dodać miód do sosu.
Przed samym podaniem doprawić jeszcze sos, albo miodem, albo sokiem z cytryny - w zależności od upodobań.

* jeśli podczas duszenia ubędzie zbyt dużo wody, należy ją uzupełnić.




29 maja 2017

W krainie piernika

Dawno, dawno temu...
Od tego zwrotu zaczynają się wszystkie bajki, a że ostatnio miałam okazję być w takim bajkowym, miejscu, nie wypada mi inaczej rozpocząć wpisu.
Tym magicznym miejscem jest  "Piernikarnia Mistrza Bogumiła" mieszcząca się w  samym sercu toruńskiego Starego Miasta - przy ul. Królowej Jadwigi 24.


Już od progu zostaliśmy ciepło i serdecznie przywitani przez piernikarkę Olgę, która zaczęła snuć swą niezwykle ciekawą i barwną opowieść o piernikach.
I ja spróbuję Wam co nieco o nich napisać, posiłkując się własną pamięcią oraz internetowymi źródłami.
Skąd w ogóle wzięły się pierniki?
Wbrew pozorom nie jest to polski wypiek, choć tak się on nam kojarzy. 
Jego korzenie sięgają daleko głębiej, zarówno w rozumieniu historycznym, jak i geograficznym.
Pradziadami dzisiejszego piernika były miodowniki - smarowane miodem ciastka, wypiekane już w Antyku.  
Przepis na starożytne miodowniki doprawiane pieprzem, a więc bliskie współczesnemu piernikowi, znajdujemy w rzymskiej książce kucharskiej Apicjusza. 
Niestety tradycja wypiekania tych ciastek zanika wraz z upadkiem Cesarstwa Rzymskiego. 
O piernikach przypomina sobie Średniowiecze, kiedy to za sprawą wypraw krzyżowych do Europy sprowadzane są przyprawy korzenne.
Wypiekiem ciastek wg. starożytnych receptur zajmują się zakonnicy, a w szczególności Benedyktyni.
To oni przywracają do łask pierniki, które cieszą się wielką estymą na terenie miast hanzeatyckich, gdzie pierwotnie uchodzą za towar luksusowy, ze względu na wysokie koszty importu bakalii i przypraw.
Każdy dobrze rozwinięty handel to źródło bogactwa oraz dobrobytu, i tak samo było w przypadku miast wchodzących w skład Hanzy. 
Wraz ze wzrostem bogactwa, następował rozwój, a wraz z rozwojem miast, pierniki z zakonnych kuchni, trafiły do rąk piekarzy zrzeszonych w cechach.
Od tej pory piernik zaczyna robić zawrotną karierę i nie jest już przywilejem tylko najzamożniejszych mieszczan.
Wypiekano go we wszystkich miastach zrzeszonych w Hanzie, jednakże tradycja wypieku przetrwała na terenie dzisiejszych Niemiec (Norymberga, Monachium, Brema), Holandii i Belgii (Amsterdam, Liege i Ostenda), a także w litewskiej Kłajpedzie oraz na terenie Polski: w Toruniu, Gdańsku i Szczecinie.
Obecnie w Polsce nikt chyba nie kojarzy piernika z dwoma ostatnimi, wymienionymi przeze mnie, miastami. 
W powszechnej świadomości piernik = Toruń, co nie powinno nikogo dziwić, gdyż pierwsze wzmianki o toruńskich piernikach, datuje się na mniej więcej 1380 rok. 
Dlaczego to właśnie Toruń tak bardzo upodobały sobie pierniki?
Na ukształtowanie się takiej sytuacji decydujący wpływ miała geografia - żyzne chełmińsko-kujawskie ziemie zapewniały dobre plony, a co za tym idzie doskonałej jakości mąkę. 
Jeśli do tego dorzucimy wysoko rozwiniętą hodowlę pszczół oraz położenie na szlaku handlowym, będącym swoistym oknem na świat, mamy gotowy przepis na piernikowy sukces.  
Dla nas piernik to bezapelacyjnie słodkie ciastko: lukrowane, w polewie czekoladowej czy też nadziewane marmoladą i chyba nikt nie wyobraża, że mogłoby być inaczej.
Tymczasem w Średniowieczu to coś zgoła innego, o czym świadczy sama nazwa, gdyż przymiotnik "pierny" w staropolszczyźnie oznaczał "pieprzny".
I takie były te pierwsze pierniki: pieprzne i nie aż tak słodkie jak współcześnie, co potwierdzić może fakt, że staropolscy Waście stosowali go jako zakąskę do wódki, a pokruszone pierniki są jednym ze składników staropolskiego sosu szarego serwowanego do mięs.
Niech Was nie wyprowadzi w pole ten sos piernikowy.
Pierwszy toruński przepis na pierniki pojawił się drukiem wcale nie w książce kucharskiej, jak można by się tego spodziewać, a  w książce medycznej pt. "Compendium medicum auctum, to iest krótkie zebranie y opisanie chorób, ich różności, przyczyn, znaków, sposobów do leczenia". 
Miało to miejsce w roku 1725 - dość późno, zważywszy na to, iż pierniki wypiekano w Toruniu od XIV wieku. 
Wszystko przez to, że przepisów strzeżono bardziej, niż oka w głowie.
Wcale mnie to nie dziwi, zważywszy na horrendalnie wysokie ceny przypraw korzennych.
Przyprawy i bakalie były tak cennym produktem, że stały się obiektem oszustw handlowych.
Średniowieczni kupcy musieli bardzo uważać, by zamiast prawdziwej gałki muszkatołowej, nie kupić jej drewnianej podróbki.
A za taką beczułkę dobrego, odpowiednio zleżałego piernikowego ciasta, można było kupić naprawdę sporo - całą wieś na przykład, a nawet kilka.




Musicie wiedzieć, że z ciastem piernikowym jest jak z winem - im starsze, tym lepsze. I tak jak wino, by nabrać mocy, musi odpowiednio długo leżakować (oj długo - czas przechowywania ciasta może wynosić nawet 50 lat).
Kogo było na to stać, ciasto piernikowe dawał córce jako część składową posagu ślubnego.
Do tradycji należało, że gdy w zamożnej rodzinie na świat przyszła córka, w dniu narodzin przygotowywano piernikowe ciasto, z którego, w dniu jej wesela wypiekano gotowe ciastka.
Pieczenie pierników było zajęciem bardzo pracochłonnym, dlatego też, poza narodzinami i zamążpójściem córki, pierniki przyrządzano tyko raz do roku - przed Bożym Narodzeniem, po czym ciasto odstawiano do piwnic, by nabrało mocy, i w następną Gwiazdkę kończono dzieła.
Wypiekano dwa rodzaje pierników - miękkie służące do jedzenia, które spulchniano za pomocą potażu* oraz tak zwane "gościńce"- twarde pierniki, pełniące funkcje ozdobne.
"Gościńce" bez wątpienia świadczyły o zamożności właściciela, 
Niektórzy z nich podbijali wartość wypieku, i tak już wysoką, dodatkowo pozłacając piernik.
Jedna z legend mówi, że dekoracyjne "gościńce" były tak twarde, iż można było nimi zastąpić koło u wozu. 
Jak już wspominałam, w dawnych wiekach piernik był nie tylko przysmakiem, lokatą kapitału, ale też i lekarstwem: na niestrawność, przeziębienie, zatrzymanie młodości, a nawet na... zły humor.
Królewski medyk szwedzko-norewsko-duńskiego króla Hansa, zaordynował pierniczki cierpiącemu na przygnębienie władcy, gdyż wierzono, że znacznie poprawiały nastrój.
I to nie koniec cudownych właściwości pierników.
Nie tylko leczyły, poprawiały humor i opóźniały nadejście starości, z ich pomocą przepowiadano również przyszłość - wystarczyło pomyśleć życzenie, potem położyć piernik na dłoni i przycisnąć go placem, jeśli rozpadł się na trzy części, życzenie z pewnością się spełni.
Czego i ja Wam życzę - spełnionych marzeń.
I to koniec bajki.
A jeśli macie ochotę usłyszeć więcej piernikowych historii i własnoręcznie upiec piernik wg średniowiecznej receptury, zapraszam Was do magicznej Toruńskiej Piernikarni Mistrza Bogumiła.





Warsztat piernikarza 







Tradycyjne formy piernikowe





Zestaw piernikowych przypraw





Piernikarka Monika w akcji ;)




A oto efekt końcowy mojej pracy... mój własny "gościniec"!





Źródła:




* potaż - zawierający pochodne amoniaku spopielony węgiel drzewny.


20 maja 2017

Pasta z kurczaka na kanapki

Często nie wiadomo co zrobić z mięsem z rosołu - doskonałym sposobem na jego wykorzystanie jest irański kurczak, ale można też przygotować drobiową pastę na kanapki.
Przepis na nią podpatrzyłam u Ani na blogu "Mops w kuchni".

Składniki:

  • 300 g mięsa kurczaka z rosołu
  • posiekana natka pietruszki
  • rosół do zalania mięsa
  • sól
  • pieprz
  • szczypta gałki muszkatołowej


Wykonanie:
Ugotowane mięso kurczaka zmiksować blenderem, ale nie całkowicie gładko.
Włożyć je do garnka i zalać rosołem tak by płyn je tylko przykrywał.
Wsypać przyprawy do smaku i gotować bez przykrycia na małym ogniu przez kwadrans. 
Bulion powinien prawie wyparować.
Dodać posiekaną natkę pietruszki i wymieszać.
Pastę wystudzić. Zimną wstawić na noc do lodówki.
Serwować jako dodatek do pieczywa.



13 maja 2017

Irański kurczak

Jeśli nie wiecie co zrobić z mięsem kurczaka z rosołu, już Wam mówię: zróbcie irańskiego kurczaka!
Przepis na to pyszne danie znalazłam na niezawodnym blogu Izy. Wprowadziłam do niego małe zmiany.

Składniki:

  • 1,5 szkl rosołu
  • 1 cebula
  • 1 pomidor
  • 3 łyżki koncentratu pomidorowego
  • 1 łyżka masła
  • 2 szczypty szafranu*
  • 2 garście rodzynek**
  • 1 garść płatków migdałowych
  • olej
  • sól
  • pieprz
  • mięso kurczaka z rosołu


Wykonanie:
Cebulę obrać, przekroić na pół i pociąć w piórka. Pomidora sparzyć, obrać ze skóry i pokroić w duże cząstki.
W garnku rozgrzać olej, wrzucić cebulę i ją zeszklić.
Do zeszklonej cebuli dodać migdały, rodzynki oraz łyżkę masła. Smażyć całość póki masło się nie rozpuści.
Do garnka dorzucić gotowane mięso kurczaka. 
Wlać rosół, koncentrat pomidorowy oraz dodać cząstki pomidora. Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Gotować pod przykryciem na małym ogniu przez kwadrans.
Podawać z ryżem ugotowanym na sypko, choć moim zdaniem w tym daniu, równie dobrze co ryż, sprawdzą się kasze - kasza orkiszowa, jęczmienna, bulgur, czy kus-kus, będą doskonałym dodatkiem do tej potrawy.
Ja swojego kurczaka po irańsku zaserwowałam w towarzystwie kaszy orkiszowej.


*Szafranu nie miałam, więc go nie dałam, ale jeśli macie na stanie tę przyprawę, to trzeba przygotować ją następująco: szafran zalać 1 - 2 łyżkami wrzącej wody i odstawić. 
Dodać go do garnka do zeszklonej cebuli, wraz z migdałami i rodzynkami.

** W oryginalnym przepisie dodaje się suszone owoce berberysu, jednakże berberys można zastąpić rodzynkami. 
W wersji z rodzynkami przygotowuje się tego kurczaka na południu Iranu.



5 maja 2017

Kotlety z kaszy jęczmiennej i brokułów

Składniki:

  • 2 szkl wody
  • 1 szkl kaszy jęczmiennej
  • 300 g brokułów (użyłam mrożonych) 
  • 200 g twarogu
  • 1 jajko
  • 1 średnia cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • 1/2 łyżeczki masła (dodałam od siebie)
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia
  • bułka tarta do obtoczenia kotletów (w oryginale mielone migdały)


Wykonanie:
Kaszę jęczmienną zalać dwiema szklankami osolonej wody, dodać masło i ugotować kaszę na sypko.
Brokuły oczyścić, podzielić na różyczki, wrzucić na wrzątek i ugotować do miękkości. 
Odcedzić, przestudzić i rozdrobnić (ja użyłam do tego celu tłuczka do ziemniaków).
Cebulę i czosnek obrać. 
Cebulę pokroić w drobną kostkę. Zeszklić ją na oleju. 
Pod sam koniec smażenia, na patelnię przecisnąć ząbki czosnku i smażyć całość maksimum minutę, aż czosnek zacznie pachnieć.
Twaróg rozdrobnić (można użyć tłuczka).
Do ugotowanej gorącej kaszy dodać cebulę z czosnkiem z patelni oraz rozdrobnione brokuły i twaróg.
Całość wymieszać i pozostawić do przestudzenia.
Gdy masa przestygnie, wbić do niej jajko oraz doprawić do smaku solą i pieprzem.
Dokładnie wyrobić do jednolitej konsystencji.
Dłońmi formować kotlety, obtaczać je w tartej bułce. 
Kotlety schłodzić w lodówce, po czym usmażyć na gorącym oleju na rumiano z obu stron. 
Podawać z surówką.

Przepis znaleziony w książeczce "Kasze - zdrowe i smaczne dania" zawiera moje niewielkie zmiany.

A oto inne propozycje na kotlety z dodatkiem kasz i ryżu:



29 kwietnia 2017

Babka cytrynowa

Na tegoroczną Wielkanoc upiekłam babkę, bo jak wiadomo Wielkanoc bez babki się nie obejdzie.
Wybór padł na babkę cytrynową - lekką i orzeźwiającą w smaku. 
Chyba na przekór pochmurnej pogodzie za oknem.

Składniki *:
Ciasto
  • 4 jajka
  • 1 szkl mąki tortowej
  • 1/2 szkl mąki pszennej zwykłej
  • 1/2 szkl mąki ziemniaczanej
  • 1 i 1/4 szkl cukru pudru
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 1 kostka masła
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • sok wyciśnięty z 1 cytryny
Lukier **
  • 200 g cukru pudru
  • 5 - 5,5 łyżki letniej wody
  • 1/2 łyżki soku z cytryny
Do wysmarowania foremki
  • masło
  • bułka tarta

Wykonanie:
Ciasto
Masło rozpuścić, ostudzić.
Cytrynę sparzyć wrzątkiem i wyszorować dokładnie szczoteczką, a następnie zetrzeć z niej skórkę, uważając na białą błonkę. Jej pod żadnym pozorem ścierać nie wolno - jest gorzka i zepsujemy sobie ciasto.
Po starciu skórki z owocu, wycisnąć sok.
Jajka wbić do miski, wsypać cukier puder i zmiksować na puszystą masę.
Wszystkie rodzaje mąki wymieszać z proszkiem do pieczenia.
Do masy jajecznej dodawać stopniowo mąkę, miksując wszystko za pomocą miksera (najlepiej na wolnych obrotach, unikniemy rozsypywania mąki po całej kuchni).
Nie przerywając miksowania (również na wolnych obrotach), wlewać powoli partiami płynne, zimne masło. 
Na koniec dodać sok i otartą skórkę cytrynową, jeszcze raz wszystko zmiksować do uzyskania jednolitej konsystencji.
Foremkę do babki wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Wylać do niej ciasto (powinno sięgać 3/4 wysokości).
Piekarnik nagrzać do 180 C. Babkę piec przez ok. godzinę.
Po upieczeniu ciasto wyciągnąć z piekarnika. Odczekać ok. 10 minut. Wyciągnąć je z formy i pozostawić do wystygnięcia.
Zimne ciasto polukrować. 
Lukier
Cukier puder przesiać przez sito do miski.
Cały czas mieszając, dodawać po trochu do cukru wodę wymieszaną z sokiem cytrynowym.
Ucierać całość do uzyskania gładkiej lekko gęstawej ale lejącej się konsystencji.
(Lukier nie może być zbyt rzadki, gdyż cały spłynie, ani bardzo gęsty, gdyż będzie za mało plastyczny i ciężko go będzie rozprowadzić po cieście).
Jeśli lukier wyjdzie za gęsty, należy dolać wody, jeśli za rzadki dosypać cukru pudru.
Gotowym lukrem smarować zimne ciasto. Odstawić je na minimum godzinę, aby lukier na cieście zastygł.

Przepis na lukier pochodzi z bloga: "Zajadam.pl"


* Babkę piekłam w foremce z kominkiem o wysokości 10 cm i średnicy dna 23 cm.
** Z podanych proporcji wyszło mi sporo lukru, nie wykorzystałam go w całości.



22 kwietnia 2017

Zupa porowo-pieczarkowa

Kiedy natrafiłam w sieci na tę zupę, bardzo mnie zaciekawiła.
A jak mnie jakiś przepis bardzo zaciekawi, to prędzej czy później go zrealizuję.
Akurat ta zupa na ugotowanie nie czekała długo, natomiast dość długo czekała na publikację.
Kiedy ją przyrządzałam, pomyślałam sobie, że jest doskonałą propozycją do kolejnej edycji "Pieczarkowego tygodnia", więc chciał nie chciał, zupa musiała poczekać do wiosny :)
Przepis trochę zmodyfikowałam.
Odchudziłam go nieco, bo w oryginale występowało masło, na którym smaży się warzywa i bulion i serek topiony, a na koniec całość zaprawiana była śmietaną.
Jak na mój gust trochę za dużo tego wszystkiego.


Składniki:
  • 1,5 l wody,
  • 2 pory (biała część i jasnozielona)
  • 1 duża cebula
  • 1/2 kg pieczarek
  • 3 ząbki czosnku
  • 100 g śmietankowego serka topionego (1 duże opakowanie)
  • 150 g szynki w kawałku
  • masło klarowane do smażenia
  • sól
  • pieprz
  • gałka muszkatołowa
  • makaron do podania (u mnie kokardki)

Wykonanie:
Pory dokładnie umyć, pokroić w cienkie plasterki. Cebulę obrać, przekroić na pół, po czym pokroić w piórka.
Na patelni rozgrzać masło. Wrzucić pokrojone warzywa i smażyć, aż będą szkliste i miękkie. 
Minutę przed końcem smażenia, przecisnąć przez praskę na patelnię ząbki czosnku.
Od czasu do czasu zamieszać całość, aby się nie przypaliła.
Miękkie warzywa z patelni przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować zupę.
Zalać je 1,5 l wrzącej wody i gotować na średnim ogniu przez 15 minut.
W tym czasie umyć, obrać i pokroić w cienkie plasterki pieczarki. Dodać je do garnka.
Gotować wszystko do miękkości grzybów.
Zupę doprawić do smaku solą, pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej.
Szynkę pokroić w słupki, dorzucić do gotującej się zupy.
Do kubka odlać trochę wywaru, rozpuścić w nim serek topiony. Mieszaninę wlać do garnka i pogotować jeszcze chwilę.
Zupę podawać z makaronem.

Źródło przepisu: Blog "Uwielbiam gotować".




Pieczarkowy Tydzień 2017 Pieczarkowy Tydzień 2017

18 kwietnia 2017

Zupa pieczarkowa II

Przepis na zupę pieczarkową już był na blogu.
Teraz czas na wersję zupy z ziemniakami i smażoną cebulką, którą podpatrzyłam u Elexis.

Składniki:
  • 1 l bulionu drobiowego
  • 300 g pieczarek
  • 2 duże ziemniaki
  • 1 marchew
  • 1 cebula
  • 1 ząbek czosnku
  • 1,5 łyżki klarowanego masła
  • 2 łyżki posiekanego koperku
  • sól
  • pieprz
  • śmietana do zabielenia zupy

Wykonanie:
Pieczarki obieramy, kroimy w plasterki
Cebulę obieramy, kroimy w drobną kostkę.
Marchew obieramy, ścieramy na tarce o najgrubszych oczkach.
Ziemniaki obieramy, kroimy w kostkę.
Ząbek czosnku pozbawiamy łupinki i przeciskamy przez praskę.
W garnku, w którym będziemy gotować zupę, rozgrzewamy masło, wrzucamy pokrojoną cebulę, a po jakimś czasie przeciśnięty przez praskę czosnek. 
Kiedy cebula się zeszkli, dodajemy pokrojone w kostkę ziemniaki, startą marchew oraz plasterki pieczarek. 
Smażymy 10 minut, mieszając od czasu do czasu.
Po tym czasie zawartość garnka zalewamy gorącym bulionem, doprawiamy zupę do smaku solą i pieprzem i gotujemy wszystko do miękkości ziemniaków.
Przed podaniem zabielamy zupę śmietaną i posypujemy koperkiem. 


Pieczarkowy Tydzień 2017Pieczarkowy Tydzień 2017


8 kwietnia 2017

Sos chrzanowy

Aksamitny sos chrzanowy jest doskonałym dodatkiem do gotowanej wołowiny, lub też, jeśli ktoś lubi, ozorków wszelakich: wieprzowych, wołowych bądź cielęcych.
U mnie w tej pierwszej wersji - w towarzystwie wołowiny z rosołu. Smakowo komponuje się z nią fantastycznie.

Składniki:
  • 1 szkl rosołu
  • 3/4 łyżki masła
  • 3/4 łyżki mąki
  • 1-2 łyżki śmietany
  • mały słoiczek tartego chrzanu - ilość wg uznania
  • sól i cukier do smaku

Wykonanie:
Z masła i mąki zrobić jasną zasmażkę, czyli: w garnuszku rozpuścić masło (uważając, by się nie przypaliło). Do płynnego masła dodawać stopniowo mąkę, cały czas mieszając, aby nie zrobiły się grudki.
Gdy już uzyskamy masę o gładkiej konsystencji, dolewamy po trochu rosół, rozprowadzając go z zawartością garnka.
Tak przygotowaną bazę do sosu doprawiamy chrzanem* ze słoiczka (jeśli w chrzanie jest płyn [jest to ocet], to go odlewamy, a do sosu dodajemy jedynie miazgę chrzanową).
Chrzan rozprowadzamy w sosie.
Na koniec sos zaprawiamy śmietaną i doprawiamy do smaku solą i cukrem. Trzymamy na wolnym ogniu jeszcze przez chwilę, aby śmietana zdążyła się dobrze podgrzać.
Uwaga! Podczas przygotowywania sosu nie zapominamy o mieszaniu. 

* Nie podaję konkretnej ilości chrzanu, gdyż wszystko zależy od ostrości przetworu i osobistych preferencji smakowych.


1 kwietnia 2017

Niezwykle puszyste placki na sodzie

Przepis na te pyszne placuszki znalazłam na blogu Karoliny.
Są wyrośnięte, mięciutkie i niezwykle puszyste. Naprawdę pyszne! 
Usmażyłam te placki z połowy składników, dałam tylko więcej maślanki, niż to było podane w oryginalnym przepisie, gdyż z podanych przez autorkę ilości, ciasto wychodziło jak kit - bardzo, bardzo gęste, za gęste jak na mój gust. 

Porcja dla 2-3 osób

Składniki:
  • 1/2 szkl mąki pszennej,
  • 1/2 szkl mąki krupczatki
  • 1 opakowanie cukru wanilinowego
  • 1 łyżka cukru
  • 1/2 płaskiej łyżeczki sody oczyszczonej
  • 1 opakowanie maślanki á 300 g
  • 1 jajko
  • cukier puder lub ulubiona konfitura / dżem do podania
  • olej do smażenia

Wykonanie:
Wszystkie suche składniki wymieszać w misce, następnie wbić jajko i dolać maślankę.
Wymieszać dokładnie, by powstało gładkie ciasto bez grudek.
Na patelni rozgrzać olej.
Na gorący tłuszcz kłaść łyżką porcje ciasta. Smażyć na średnim ogniu, aż będą rumiane, po czym przekręcić na drugą stronę i dosmażyć je również na rumiano.
Po usmażeniu wykładać je na papierowy ręcznik, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
Podawać posypane cukrem pudrem lub posmarowane ulubioną konfiturą / dżemem.




19 marca 2017

Zupa szczawiowa

Niecierpliwie czekam na wiosnę i zieleń na drzewach. 
Jak na razie, zazieleniło się jedynie w talerzach a to za sprawą zupy szczawiowej.

Składniki:
  • 3 skrzydełka kurczaka
  • 2 marchewki
  • 1 pietruszka
  • 1 mały por
  • 1/2 selera
  • 4-5 ziemniaków (w zależności od wielkości i upodobań jak gęste lubicie zupy)
  • Słoik siekanego szczawiu (najlepiej domowej roboty)
  • śmietana do zaprawienia zupy
  • jajka ugotowane na twardo do podania

Wykonanie:
Oczyszczone skrzydełka wrzucić do garnka zalać 1,5 l wody i zagotować.
Po zagotowaniu wody, odszumować zawartość garnka, osolić i gotować jeszcze ok. 20 minut.
Obrać warzywa. Dołożyć je do mięsnego wywaru i dalej gotować całość na małym ogniu pod przykryciem.
Ziemniaki obrać, oczyścić i pokroić w kostkę. Dorzucić je do gotującej się zupy kiedy warzywa będą więcej niż półmiękkie.
Kiedy ziemniaki będą prawie miękkie, dodać szczaw ze słoika i gotować całość do miękkości ziemniaków w zupie.
Przed podaniem zaprawić zupę śmietaną.
Podawać z jajkiem ugotowanym na twardo.

Uwaga! Ponieważ szczaw jest słony (musi być, by zakonserwował się na zimę), nie stosuję wcale dodatkowej soli. Wystarczy ta z przetworu.



18 marca 2017

Domowe hamburgery

Nie jestem zwolenniczką fast foodów i unikam ich jak ognia., zawsze są dla mnie ostatecznością, gdy już nie ma innego wyjścia.
Ponieważ gotowców się wystrzegam, ostatnio po raz pierwszy pokusiłam się o zrobienie domowych hamburgerów.
Takie domowe burgery, to raczej danie typu slow-food - sami mielimy mięso, sami je przyrządzamy, sami smażymy i mamy pewność, co jemy. Wiemy, że nie jest to zmielona tektura z dodatkami.
Hmmm te moje domowe może nie wyglądają jak z żurnala, ale dobrze smakują i to jest chyba najważniejsze.
Trochę zrobiłam je za grube, więc nieco mi się rozwaliły, ale jak to mówią "pierwsze koty za płoty".
Przepis zaczerpnęłam stąd

Składniki:

Masa mięsna
  • 1/2 kg mielonej wołowiny
  • 1 mała cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 2 łyżki ketchupu
  • 1 łyżka musztardy
  • 1 jajko
  • 1 łyżeczka wody
  • sól
  • pieprz
  • olej do smażenia
Cała reszta
  • bułki do burgerów
  • żółty ser w plastrach
  • sałata
  • pomidor
  • ogórek konserwowy
  • czerwona cebula
  • ketchup do posmarowania bułek
Wykonanie:
Mięso zmielić do miski. 
Cebulę i czosnek obrać z łupin. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Na patelni rozgrzać olej, wrzucić cebulę i smażyć ją, aż się zeszkli. Do zeszklonej cebuli przecisnąć przez praskę ząbki czosnku i smażyć razem jeszcze minutę. Nie zapominać o mieszaniu podczas całego procesu.
Gotową cebulę przestudzić, po czym zimną dodać do miski ze zmielonym mięsem.
Do mięsa z cebula wbić jajko, dodać ketchup, musztardę, łyżeczkę wody oraz sól i pieprz.
Wyrobić ręką całość na jednolitą masę.
Lekko zwilżyć dłonie i formować burgery o średnicy odrobinę większej, niż średnica bułki, pamiętając o tym, że podczas smażenia trochę się skurczą.
Uformowane kotlety odkładać na zwilżoną wodą deskę do kojenia lub inną płaską powierzchnię.
Papierowy ręcznik skropić olejem. Natłuścić olejem patelnię grillową (dzięki zabiegowi z ręcznikiem, mamy gwarancję naprawdę cienkiej warstwy tłuszczu). Rozgrzać patelnię i na gorącą kłaść burgery.
Smażyć je do momentu, aż się ładnie zrumienią (ponieważ autorka przepisu, z którego korzystałam, nie napisała jak to zrobić, to ja je smażyłam w ten sam sposób, w który smaży się kotlety mielone - przez pierwsze chwile na bardzo dużym ogniu, by mięso się "zamknęło" i ścięło, a potem zmniejszałam gaz i już na niedużym ogniu dosmażałam do końca).
Rumianego kotleta  przekręcamy na drugą stronę i smażymy podobnie jak poprzednio.
Bułki do burgerów podgrzewamy w rozgrzanym do 180 C piekarniku.
Ciepłe pieczywo smarujemy wewnątrz po obu stronach ketchupem i wypełniamy wnętrze dodatkami:
Sałatą, plastrami żółtego sera, usmażonym burgerem oraz pozostałymi warzywami.





17 marca 2017

Surówka z kwaszonej kapusty

Obecna za oknem pogoda nie sprzyja zachowaniu zdrowia, łatwo teraz o przeziębienie.
Tak więc, aby nie dać się chorobie, proponuję wesprzeć organizm zastrzykiem witaminowym, jakim jest, najbardziej chyba klasyczna z polskich surówek - surówka z kwaszonej kapusty.
Nie podaję konkretnych proporcji, bo robię ją zawsze "na oko". Wymienię tylko zestaw niezbędnych warzyw, które muszą się w niej znaleźć.

Składniki:
  • kwaszona kapusta
  • marchew
  • jabłko (ja daję twarde słodkie jabłka, aby przełamać kwaśność kapusty)
  • cebula
  • mielony pieprz
  • olej 
Wykonanie:
Kapustę posiekać. Marchew i jabłko obrać, tak samo cebulę. Jabłko dodatkowo oczyścić z gniazd nasiennych. 
Jabłko i marchew zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Cebulę pokroić w drobną kostkę.
Wszystkie składniki włożyć do miski, doprawić zmielonym czarnym pieprzem, dodać nieco oleju i dokładnie wymieszać.
Olej też leję "na oko". Osobiście daję go tyle, aby stanowił spoiwo i scalił wszystkie składniki.
Surówka nie ma w nim "pływać", tylko ma być ładnie połączona.
Niektórzy dodatkowo jeszcze doprawiają tę surówkę solą i cukrem. Ja tego nie robię - jest wystarczająco słona od kapusty i słodka od marchwi i jabłka.



11 marca 2017

Kanadyjskie klopsiki z żurawiną

Dawno temu, w jednym z odcinków programu telewizyjnego "Robert Makłowicz w podróży" poświęconemu Kanadzie, autor zaprezentował te klopsiki.
Tak mi przypadły do gustu, że postanowiłam kiedyś je przyrządzić.
Akcja kulinarna Wyraczynki "Kuchnia Ameryki Północnej", jest doskonałą okazją, by te plany zrealizować.

Składniki:

  • 1/2 kg mielonej wołowiny (użyłam łaty, gdyż ma trochę tłuszczu)
  • 1 średnia cebula 
  • 1 jajko
  • 1 sucha kajzerka
  • 1-1,5 szkl bulionu (użyłam domowy bulion wołowo-drobiowy)
  • 1-2 łyżki śmietany do zaprawienia sosu (w oryginale 36 % kanadyjska śmietana, ja poprzestałam na 18 %)
  • suszona żurawina wg uznania
  • sól
  • pieprz
  • tymianek (w oryginale świeży, u mnie suszony)
  • mleko do namoczenia pieczywa
  • klarowane masło do smażenia
  • posiekana natka pietruszki do posypania wierzchu - niestety zapomniałam o niej :(


W oryginalnym przepisie występuje jeszcze białe wino, którym podlewa się sos - pominęłam dodatek alkoholu.

Wykonanie:
Do zmielonego mięsa dodajemy startą na miazgę cebulę, namoczoną w mleku i dokładnie odciśniętą kajzerkę, przyprawy, żurawinę i jajko. Całość bardzo dokładnie wyrabiamy na jednolitą masę.
Poświęćmy na tę czynność dłuższą chwilę, bo czym dłużej wyrabia się mięso i więcej do niego wtłoczy się powietrza, tym klopsy będą lepsze.
Gdy już wyrobimy masę mięsną, wilgotnymi dłońmi formujemy nieduże klopsiki, które kładziemy na zwilżoną wodą deskę do krojenia.
Na głębokiej patelni rozgrzewamy klarowane masło.
Na gorący tłuszcz kładziemy mięsne kulki i obsmażamy je na rumiano z obu stron.
Następnie dolewamy do zrumienionego mięsa gorący bulion, dosypujemy do sosu żurawinę oraz nieco suszonego tymianku.
Dusimy całość pod przykryciem, na niedużym ogniu 20-30 minut (w zależności od wielkości kulek).
Pod koniec duszenia zaprawiamy sos śmietaną i trzymamy jeszcze na ogniu póki śmietana się dobrze nie podgrzeje. Jeśli potrzeba doprawiamy sos do smaku.

Uwaga! W Polsce przyzwyczajeni jesteśmy robić klopsiki wieprzowe, mają one zupełnie inną konsystencję. Z racji tego, że wołowina nie jest tak tłustym mięsem, wołowe klopsiki są nieco twardsze.




Kuchnia Ameryki Północnej 2017

10 marca 2017

Bryndzové halušky - Słowackie haluszki z bryndzą

Haluszki to klasyczne danie słowackiej kuchni, jedno z najpopularniejszych, jeśli nie najpopularniejsze.
Haluszki dla Słowaków są tym, czym jest pizza dla Włochów - po prostu bez nich nie wyobrażają sobie rodzimej kuchni. Są tak ważne, że w miejscowości Turecká co roku organizuje się światowy konkurs w ich gotowaniu i jedzeniu.
Haluszkowe ciasto na bazie startych ziemniaków  przypomina nieco te na nasze swojskie przecieruchy, jednakże obydwa rodzaje klusek różnią się wielkością i kształtem.
O ile przecieruchy formujemy za pomocą łyżki (tak jak kluski łyżką kładzione), o tyle do przyrządzenia haluszków potrzebujemy specjalnego sitka*, które bez problemu można dostać w Polsce - czy to w internecie, czy też w dobrze zaopatrzonych sklepach z artykułami gospodarstwa domowego.
Gorąco zachęcam do zakupu tegoż urządzenia. Dzięki niemu, będziecie mogli przyrządzać także inne rodzaje klusek, np. węgierskie galuszki.


Składniki:
  • 600 g mączystych ziemniaków (waga po obraniu)
  • 250 g mąki krupczatki (można też użyć pół na pół krupczatki i zwykłej mąki pszennej) - ilość mąki zależy od rodzaju ziemniaków i wielkości jajka - może być jej trochę więcej lub mniej
  • 1 jajko
  • 80 g miękkiej bryndzy (ja użyłam "Bryndzę podkarpacką" w kostce, tylko taka była dostępna)
  • słonina do przygotowania skwarek (najlepiej wędzona)
  • sól

Wykonanie:
Ziemniaki obrać, oczyścić i zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach na miazgę (tak jak na placki ziemniaczane).
Do ziemniaków wbić jajko, lekko osolić, wymieszać. 
Następnie dosypać mąkę i wszystko wymieszać na jednolitą masę.
W dużym garnku wstawić wodę, posolić i kiedy zawrze z pomocą sitka do haluszek, wrzucać je na wrzątek.
Po wypłynięciu klusek na wierzch gotować je 1-2 minuty, nie dopuszczając do rozgotowania.
Ugotowane kluseczki wyjąć z wody, gorące rozłożyć na talerze i posypać pokruszoną bryndzą. 
Wymieszać, aby ser się rozpuścił. 
Przed podaniem posypać je skwarkami wtopionymi ze słoniny.

Wielbicielom bryndzy polecam również słowackie bryndzové pirohy




* Sitko do haluszek

4 marca 2017

Napoleonka

Domowa "Napoleonka" to żadna trudność. Wystarczy nieco cierpliwości, by cieszyć się jej smakiem.

Składniki:
  • 2 duże opakowania krakersów
  • 1 l mleka
  • 2 żółtka
  • 1/2 kostki masła (dałam 1/4)
  • 3/4 szkl cukru
  • 3/4 szkl mąki
  • 1 budyń waniliowy lub śmietankowy
  • kilka kropel esencji waniliowej
  • cukier puder do posypania
Wykonanie:
Mleko rozlać po połowie do dwóch garnków.
Jeden z nich wstawić na gaz i zagotować wraz z masłem i cukrem, a w drugim przygotować bazę do masy budyniowej, czyli: rozkłócić mikserem mleko z żółtkami i esencją waniliową.
Następnie dosypać budyń waniliowy - zmiksować, po czym stopniowo, nie przerywając miksowania, dosypywać mąkę. Uważać, aby nie porobiły się grudki.
Kiedy mleko w garnku na gazie się zagotuje, wlać zawartość garnka z zimnym mlekiem i ugotować budyń, cały czas mieszając, by nie porobiły się grudki.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia. Rozłożyć pierwszą warstwę krakersów.
Wylać na nie gorącą masę budyniową, po czym ułożyć znów krakersy. Wierch posypać cukrem pudrem.
Ciasto przestudzić. Zimną "Napoleonkę" wstawić na kilka godzin do lodówki, aby stężała (najlepiej na noc).



26 lutego 2017

Kotlety z kaszy orkiszowej

Robiłam już kotlety z kaszy gryczanej, z kaszy jaglanej oraz ryżu.
Dziś kolejna propozycja bezmięsnych kotletów.
Inspiracją był dla mnie przepis Krysi, a ponieważ nie miałam kaszy jęczmiennej, zastąpiłam ją kaszą orkiszową, którą serdecznie polecam.

Składniki:
  • 1,5 szkl kaszy orkiszowej
  • 2 jajka
  • 1/2 łyżki masła
  • 3 szkl wody
  • 1/2 pęczka koperku
  • sól
  • pieprz
  • mąka do obtoczenia zrazów
  • olej do smażenia
Wykonanie:
Ugotować kaszę orkiszową w osolonej wodzie z dodatkiem masła, stosując proporcje 2:1, czyli dwie części wody do jednej części kaszy.
Ugotowaną kaszę ostudzić, przełożyć do miski. Wbić jajka, doprawić do smaku i dosypać posiekany koperek. Gdyby masa była zbyt luźna i nie dawała się formować, należy dosypać odrobinę pszennej mąki.
Wszystkie składniki dokładnie wymieszać.
Lekko zwilżonymi dłońmi formować kotlety. Obtaczać je delikatnie w mące.
Smażyć je na gorącym tłuszczu z obu stron, aż uzyskają ładny rumiany kolor.
Usmażone kotlety odsączyć z nadmiaru tłuszczu na papierowym ręczniku.
Podawać z sosami, np. sosem pieczarkowym z dodatkiem posiekanej natki pietruszki.



24 lutego 2017

Jak smakuje "Krombol"?

Jakiś czas temu zamieściłam na blogu przepis na "Krombol" - wielkopolski napój na bazie dyni.
By nabrał odpowiedniej mocy, potrzebuje 2-3 miesięcy "leżakowania" w słoikach.
Odstał swoje i teraz mogę Wam napisać jak smakuje.
A jak smakuje? Inaczej niż wszystko to, co do tej pory piłam.
Otworzyłam słoik i efekt końcowy bardzo mnie zaskoczył - pozytywnie zaskoczył.
Jest kwaskowaty, leciutko cierpki, a przez całość przebija nutka słodyczy i delikatny dyniowy aromat.
"Krombol" z pewnością sprawdzi się w upalny dzień, jak również po suto zakrapianej imprezie - jego smak doskonale ugasi pragnienie.



18 lutego 2017

Stefanka dla leniwych

Prawdziwa "Stefanka", ta którą się piecze, składa się z płatów ciasta miodowego przełożonych masą z kaszy manny, zwieńczonych polewą czekoladową.
Tej pieczonej nigdy nie robiłam, więc wszystko przede mną i może kiedyś się skuszę i ją upiekę.
Zanim to jednak nastąpi, proponuję szybszą i mniej skomplikowaną wersję na bazie herbatników - "Stefankę dla leniwych".
Ciasto zachwyca smakiem, czego dowodem jest ten ostatni kawałek, który jakimś cudem ocaliłam przed pożarciem przez gości, celem udokumentowania fotograficznego. :D
Reszta zniknęła w oka mgnieniu... I bardzo dobrze, wszak po to się gotuje i piecze, by smakowało konsumującym. :) 

Składniki: (na niedużą blaszkę 24 x 24 cm)
  • 300 g herbatników typu "petit buerre"
  • 1 l mleka
  • 50 g masła (1/4 kostki)
  • 150 g kaszy manny (3/4 szkl)*
  • 3/4 szkl cukru
  • 1 czubata łyżka kakao
  • kilka kropel esencji waniliowej
polewa czekoladowa:
  • 50 g masła
  • 1 łyżka kakao
  • 2 łyżeczki cukru (można dać więcej, ja nie chciałam, by polewa była zbyt słodka)
  • 6 łyżek wody
  • wiórki kokosowe do posypania wierzchu (opcjonalnie)

*Mój sposób gotowania kaszy manny wymaga nieco cierpliwości, gdyż wsypuję kaszę do zimnego lub letniego mleka i cały czas mieszam póki kasza się nie ugotuje do właściwej konsystencji.
Tak nauczyła mnie babcia, twierdząc, że ten sposób, to gwarancja na brak grudek.
Przy wsypywaniu ziarenek na gorący płyn zdecydowanie łatwiej o nie w masie.

Wykonanie:
Ugotować kaszę manną z dodatkiem cukru, masła i kilku kropel esencji waniliowej.
Podzielić na pół. Do jednej z części dodać kakao, dokładnie wymieszać.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, rozłożyć pierwszą warstwę herbatników. Rozsmarować ciemną masę. Położyć drugą warstwę ciastek, na nie wyłożyć białą masę i przykryć ostatnią warstwą herbatników.
Przygotować polewę czekoladową: w garnuszku rozpuścić (na małym ogniu) wszystkie składniki, mieszając wszystko do rozpuszczenia i uzyskania jednolitej konsystencji.
Ciepłą polewą posmarować wierzch ciasta. Można jeszcze posypać wierzch wiórkami kokosowymi.
Zimną "Stefankę" wstawić do lodówki i pozostawić na kilka godzin, aż stężeje (najlepiej na całą noc).
Najlepiej smakuje następnego dnia, kiedy zmiękną herbatniki.

UWAGA! Masa z kaszy manny musi być bardzo ciepła kiedy ją rozsmarowujemy na herbatnikach. Gdy ostygnie traci elastyczność i nie da się jej rozsmarować. Dlatego dobrze jest ją wykładać na ciastka tuż po ugotowaniu.
  



Z innych ciast z masą z kaszy manny polecam kruche ciasto z malinami

11 lutego 2017

Zupa parobka

Jak powiada przysłowie "Cudze chwalicie, swego nie znacie". 
To "swoje" przybliża nam autorka bloga "Trzeci Talerz" (skąd wzięłam przepis), na którym propaguje kuchnię podkarpacką. 
Sama z chęcią podpatruję umieszczone tam regionalne przepisy, jako że jestem bardzo ciekawa w jaki sposób gotuje się w innych częściach naszego kraju.
W tej zupie od razu zachwyciła mnie nazwa, a po dokładniejszym przeczytaniu przepisu, zaintrygowała mnie lista składników, bo niby prosta, a jednocześnie bogata w smaku.
Jest to typowo zimowa zupa - syta, treściwa, idealna na rozgrzewkę w mroźny dzień. 
Warto ją ugotować zanim przyjdzie wiosna, jestem przekonana, że jej smak Was nie zawiedzie.

Składniki:

  • 1,5 l wody
  • 100 g wędzonego boczku
  • 150 g fasoli
  • 1 cebula
  • 1 marchew
  • 4-5 średnich ziemniaków
  • 5 suszonych grzybów
  • 150 g chleba razowego
  • 2 liście laurowe
  • kilka ziaren ziela angielskiego
  • sól
  • pieprz

Wykonanie:
Opłukaną fasolę i grzyby namoczyć dzień wcześniej (oczywiście w oddzielnych naczyniach).
Grzyby ugotować w tej samej wodzie, w której się moczyły, natomiast fasolę odlać, opłukać i sypać do garnka, w którym będziemy gotować zupę.
Zalać fasolę 1,5 l świeżej wody, dodać liście laurowe oraz kilka ziaren ziela angielskiego i nastawić, aby gotował się wywar.
Ugotowane grzyby odcedzić, ostudzić i pokroić w mniejsze kawałki.
Boczek pokroić w kostkę. Wrzucić go na gorącą patelnię, niech się rumieni.
Do boczku na patelni dodać obraną i pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Smażymy aż boczek będzie rumiany, a cebula szklista.
Marchew obieramy, kroimy w plastry.
Kiedy fasola będzie półmiękka, do garnka z fasolowym wywarem dodajemy boczek z cebulą oraz marchewkę i grzyby.
Obieramy i kroimy w kostkę ziemniaki, dosypujemy je do zupy kiedy marchew będzie półmiękka.
Gotujemy do miękkości wszystkich składników.
Zupę doprawiamy do smaku.
Przed samym końcem gotowania dodajemy pokrojony w kostkę ciemny chleb i gotujemy na wolnym ogniu pod przykryciem jeszcze przez chwilę, mieszając od czasu do czasu.

Niestety musiałam pominąć dodatek razowego chleba, ponieważ... w sklepie nie było ani jednej sztuki żadnego ciemnego pieczywa! Bardzo mnie to zdziwiło, bo z taką sytuacją spotkałam się chyba po raz pierwszy. Tym bardziej było to dla mnie zdumiewające, gdyż na wybór pieczywa w naszym sklepie naprawdę nie możemy narzekać.



4 lutego 2017

Gulasz szegedyński

Treściwy i sycący gulasz szegedyński, wbrew nazwie z kuchnią węgierską niewiele ma wspólnego. Węgrzy w zasadzie go nie znają, za to większą estymą u smakoszy cieszy się w Czechach, Niemczech i Austrii.
Przepis pochodzi z bloga "Trzeci Talerz".

Składniki:
  • 1/2 kg wieprzowego (do wyboru: łopatki, szynki lub karkówki)
  • 2 średnie cebule pokrojone w piórka
  • 2 duże ząbki czosnku przeciśnięte przez praskę
  • 1 łyżka mąki pszennej do obtoczenia mięsa
  • ok. 1/2 płaskiej łyżeczki mielonego kminku (mogą być też nasiona)
  • 2 łyżki pasty paprykowej (najlepiej węgierskiej pasty "Piros arany")
  • 1 l gorącej wody
  • ok. 1/2 kg kapusty kiszonej
  • mielona wędzona słodka papryka 
  • mielona ostra papryka
  • sól
  • pieprz
  • tłuszcz do obsmażenia mięsa (najlepiej własnoręcznie zrobiony smalec)

Wykonanie:
Umyte, osuszone mięso pokroić w kostkę. Doprawić je solą i pieprzem, obtoczyć w mące.
Na głębokiej patelni rozgrzać tłuszcz, wrzucić pokrojoną w piórka cebulę, a gdy będzie szklista, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek, kminek i oba rodzaje papryki mielonej i smażyć jeszcze ok. minuty.
Cebulę wraz z czosnkiem i przyprawami przełożyć do garnka, w którym będziemy gotować potrawę.
Na pozostałym na patelni tłuszczu obsmażyć ze wszystkich stron obtoczone w mące mięso. 
Kiedy będzie rumiane, przełożyć je wraz z tłuszczem z patelni do garnka z cebulą i zalać gorącą wodą.
Dusić na małym ogniu pod przykryciem do miękkości mięsa (gdyby z garnka ubyło zbyt dużo wody należy uzupełnić jej poziom). Na 10 minut przed końcem gotowania dodać pastę paprykową i lekko przepłukaną, odciśniętą i pokrojoną kapustę kiszoną.
Na koniec doprawić do smaku solą i pieprzem, jeśli zachodzi taka potrzeba.
Oryginalnie gulasz ten podaje się z kleksem kwaśnej śmietany, oprószony mieloną słodką papryką - ja ten krok pominęłam. 
Gulasz szegedyński zaserwowałam z kaszą.



28 stycznia 2017

Bryndzové pirohy - słowackie pierogi z bryndzą

Przepis na te słowackie pierogi dodała autorka bloga "am.art kolor i smak" do mojej akcji "Kuchnia Krajów Słowiańskich 2016".
Po raz pierwszy spotkałam się z ciastem na pierogi z dodatkiem ugotowanych ziemniaków.
Zanim przystąpię do przepisu kilka uwag:
Ziemniaki, koniecznie mączystej odmiany (!!!), muszą być ugotowane poprzedniego dnia. 
Ja popełniłam błąd i ugotowałam kartofle tego samego dnia, którego robiłam pierogi, był to gatunek o małej zawartości skrobi.
Niestety nie był to dobry pomysł - ziemniaki nie wyschły odpowiednio i ciasto było lepiące, przyklejało się do podłoża, aby je wałkować, musiałam podsypywać dużą ilością mąki.
Mimo iż ciasto było elastyczne, przez to, że się lepiło, trudno było je cienko rozwałkować i moje pirohy są dość grubawe, takie jak ze sklepu.
Z podanych w oryginalnym przepisie proporcji wyszło bardzo dużo ciasta, które mi zostało, więc albo trzeba przygotować więcej farszu albo mniej ciasta.
Pomimo to, podaję proporcje na ciasto, takie jak w oryginalnym przepisie.

Składniki:
Ciasto
  • 500 g mąki
  • 1 jajko
  • 2 łyżki ugotowanych rozdrobnionych ziemniaków
  • 1 łyżeczka soli
  • 200 ml bardzo ciepłej wody
Farsz
  • 1/2 kg ugotowanych ziemniaków
  • 125 g bryndzy (użyłam 2 kostki bryndzy podkarpackiej w sumie 160 g)
  • 70 g masła
  • sól do smaku
Do podania:
  • Kwaśna śmietana i kawałek wędzonego boczku do zrumienienia
  • posiekany szczypiorek (niestety nie miałam)

Wykonanie:
Ugotowane ziemniaki mielimy w maszynce do mięsa lub przeciskamy przez praskę, odejmujemy z całości 2 łyżki, które wykorzystujemy do ciasta.
Resztę ziemniaków mieszamy z bryndzą i miękkim masłem, solimy do smaku, jeśli zachodzi taka potrzeba, gdyż to zależy od słoności sera. Odstawiamy i przygotowujemy ciasto
Na stolnicę przesiewamy mąkę, tworzymy z niej kopczyk, na środku którego robimy dołek.
We wgłębienie wbijamy jajko, dodajemy sól, ziemniaki oraz nieco wody.
 Zagniatamy powoli ciasto, dolewając stopniowo pozostały płyn.
Ciasto zagniatamy tak długo, aż stanie się gładkie i elastyczne.
Przykrywamy je ściereczką i odstawiamy na 10 minut, by odpoczęło.
Po tym czasie z całości ciasta odkrawamy część (resztę zostawiamy pod przykryciem), którą, na posypanej stolnicy mąką, rozwałkowujemy na cienki płat (2-3 mm).
Z ciasta pierogowego wykrawamy szklanką o cienkich krawędziach koła (ja do tego celu używam foremki do wykrajania pączków - świetnie się nadaje).
Na środku każdego kółka kładziemy łyżeczkę farszu. 
Zamykamy pieróg, zlepiając dokładnie brzegi.
W dużym garnku (najlepiej dość płaskim i szerokim) wstawiamy wodę. 
Lekko ją solimy i dodajemy łyżkę oleju.
Na wrzątek wrzucamy pierogi, gotujemy kilka minut od wypłynięcia pirohów na wierzch (czas gotowania zależy od grubości ciasta).
Podajemy z keksem kwaśnej śmietany i skwarkami z boczku (lub słoniny), posypane siekanym drobno szczypiorkiem.



21 stycznia 2017

Empanadas

Empanadas to tradycyjne hiszpańskie pierożki, niezwykle popularne także w Ameryce Południowej (chyba nie powinno to nikogo dziwić), w szczególności w Argentynie i Chile.
Przepis na empanadas, które prezentuję poniżej, zaczerpnęłam z książki M.E. Halbańskiego "Potrawy z czterech stron świata", z rozdziału obejmującego Amerykę Środkową i Południową.

Składniki:
Ciasto
  • 1 kg mąki
  • 250 g smalcu
  • 3/4 szkl mleka
  • 1 jajko
  • 1 żółtko
  • 1 łyżeczka soli
Farsz
  • 700 g mielonej wołowiny
  • 3/4 szkl rosołu
  • 2 cebule
  • 2 jajka ugotowane na twardo
  • 50 g mąki
  • 60 g smalcu
  • 50 g rodzynek
  • kilka oliwek bez pestek
  • mielony kminek
  • sól
  • pieprz
Dodatkowo
  • 1 jajko rozkłócone z łyżeczką wody do smarowania pierożków

Wykonanie:
Z mąki, tłuszczu, jajek, żółtka oraz mleka i łyżeczki soli zagnieść ciasto. Zawinąć je w folię i pozostawić w lodówce przez godzinę, aby się schłodziło.
Przygotować farsz:
Z mąki i 30 g smalcu przyrządzić jasną zasmażkę. Stopniowo dolewać zimny rosół i rozprowadzić go, aż powstanie gładki, gęsty sos.
Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę, a następnie zeszklić na patelni na pozostałym smalcu, dodając sól, pieprz oraz kminek.
Zmieloną wołowinę wraz z zeszkloną cebulą dodać do sosu. Całość lekko przesmażyć.
Zdjąć patelnię z ognia. Do masy mięsnej dodać pokrojone oliwki, rodzynki i obrane i pokrojone w kostkę jajka na twardo.
Wszystko dokładnie wymieszać i w razie potrzeby jeszcze doprawić do smaku solą, pieprzem i kminkiem.
Schłodzone ciasto wyciągnąć z lodówki.
Na posypanej mąką stolnicy rozwałkować cienko ciasto i wykrawać kółka, na każdym z nich położyć farsz i zlepiać brzegi, zwilżając je wodą. Nadawać pierożkom kształt półksiężyca.  
Piec empanadas w 180 - 200 C ok. pół godziny, aż będą rumiane.