Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

31 maja 2015

Ciasto na pierogi - przepis podstawowy

Pierogi, ach pierogi!
Z pierogami jest ten kłopot, że rzadko kto nie lubi ich jeść, ale rzadko kto lubi je robić, bo robota to pracochłonna, a znikają w oka mgnieniu.
Osobiście pierogi uwielbiam i gdyby nie ilość kalorii i ilość pracy w nie włożona, mogłabym je (chyba?) jeść codziennie. ;)
Uwielbiam je za ich kulinarne możliwości, bo można je jadać i na słodko i na słono - co kto woli i tak za każdym razem, w zależności od nadzienia, smakują inaczej.
Bez wątpienia w pierogach bardzo ważne jest ciasto, to od niego w dużej mierze zależy smak całości. Bo cóż po dobrym farszu, kiedy jest on zawinięty w coś o grubości i konsystencji opony samochodowej? 
Aby zrobić dobre ciasto pierogowe nie potrzeba wiele: mąkę, wodę, olej, odrobinę soli oraz ewentualnie jajko, choć nie jest ono konieczne (ciasto z dodatkiem jajka jest odrobinę twardsze od tego bez).
Jakiś czas temu zaczęłam zagniatać ciasto bez jajka i tak mi pozostało. 


Moim niedoścignionym wzorem w lepieniu pierogów jest Mama i chyba nigdy jej nie dorównam.
Choć może kiedyś, któregoś dnia? Na razie zawzięcie trenuję... ;) 

Składniki:
  • 1/2 kg mąki,
  • 1 szkl gorącej lecz nie wrzącej wody (lub trochę więcej),
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 1-2 łyżki oleju,
  • 1 jajko (opcjonalnie)

Wykonanie:
Mąkę wysypać na blat, zrobić w niej dołek, dosypać sól i dolać olej (ewentualnie wbić jajko) oraz tyle gorącej wody, aby zagnieść elastyczne gładkie ciasto.

Ilość wody dodawanej do ciasta, zależy od wilgotności mąki - jedna mąka będzie potrzebować więcej wody, druga mniej. 
Gdy ciasto jest zbyt twarde, należy dolać oleju - zmiękczy je.

Sekretem dobrego ciasta na pierogi jest czas wyrabiania. 
Ciasto pierogowe lubi gdy je troszkę pognieciemy wtłaczając nadgarstkami powietrze do środka. Czym dłużej wyrabiane i bardziej napowietrzone, tym lepsze. 
Oczywiście nie możemy przesadzać, nie wygniatajmy go przez pół dnia :)
Dobrze wyrobione ciasto na pierogi musi być: miękkie, gładkie bez smug, lśniące, elastyczne i musi odchodzić od ręki.
Kiedy już wyrobimy ciasto należycie, odcinamy z całości kawałek, pozostałe ciasto zawijając szczelnie w leciutko zwilżoną ścierkę, co zapobiegnie jego zbyt szybkiemu wysychaniu.
Odcięty kawałek rozwałkowujemy cienko na stolnicy posypanej mąką (ale nie za bardzo cienko, aby nam się nie rozrywało w trakcie nakładania farszu, czy gotowania) nadając mu kształt okrągłego placka, z którego, za pomocą szklanki, wycinamy kółeczka (ja do tego celu używam obręczy do wycinania pączków). 


Na środek każdego placuszka nakładamy nieco farszu. 


Ciasto zawijamy tak, by jedną częścią pierożka zakryć farsz i bardzo dokładnie (!) zlepiamy. Dokładne zlepienie ciasta jest bardzo ważne, aby pierogi nie pękały podczas gotowania. 
By ciasto lepiej się sklejało, przejedźmy palcem lekko zwilżonym zimną wodą (wody nie może być za dużo, bo się ciasto nie zlepi) po dolnej części placuszka, po czym jego górną część (suchą) nałóżmy na dolną, dokładnie zlepiając ze sobą obie części ciasta.

Zlepione pierożki odkładamy na bok, na powierzchnię posypaną mąką. Dobrze jest je przykryć np. suchą ścierką, by nie wysychały. Wyschnięte ciasto łatwiej pęka podczas gotowania.


Ulepione pierogi wrzucamy partiami do garnka z osoloną, wrzącą wodą (wody w garnku musi być dużo). 
Po wrzuceniu na wrzątek pierogi trzeba delikatnie zamieszać łyżką cedzakową.
Osobiście do wody dodaję na sposób włoski kilka kropli oleju, aby zapobiec ich sklejaniu podczas gotowania. 
Pierogi gotujemy kilka minut (1-2 minuty) od ich wypłynięcia na wierzch (czas gotowania zależy od grubości ciasta). Jednakże trzeba bardzo uważać, bo ciasto pierogowe lubi się szybko rozgotowywać.
Pierogi gotujemy na dużym ogniu, jedynie te z dodatkiem owoców na mniejszym, aby owoce w środku zdążyły się ugotować.
Ugotowane pierogi wyławiamy z garnka łyżką cedzakową i rozkładamy na talerze.


Zawsze przygotowuję większą ilość pierogów i wiadomym jest, że wszystkie nie zostaną od razu zjedzone, dlatego po wyłowieniu ich z garnka, rozkładam je na półmiski i pozostawiam na krótki czas, aby obeschły z wody. Gdy już z jednej strony obeschną, przekładam je na inne suche półmiski, kładąc je w ten sposób, aby obeschły z wody po drugiej stronie. 
Takie osuszone z wody pierogi nie będą aż tak bardzo się sklejać, gdy je położymy jeden na drugim.


Większą ilość pierogów zawsze zamrażam na potem. 
Gdy mam miejsce w zamrażalniku jedną z szuflad wykładam folią aluminiową (lub papierem do pieczenia) i rozkładam na niej osuszone z wody i zimne pierogi.
Zazwyczaj zamrażam większą ilość, więc pierogi kładę warstwowo, przekładając je folią aluminiową (lub papierem do pieczenia). 
Zostawiam je na jakiś czas, niech się podmrożą, albo zamrożą całkowicie. Dopiero wtedy przekładam je do woreczków foliowych. 
Gdyby je wrzucić do woreczków zimne, ale nie zamrożone, skleiły by się i w takiej formie zamroziły, a tak wyciągamy je potem pojedynczo i bez problemu gotujemy.
Ugotowane pierogi możemy na drugi dzień odsmażyć, takie są najlepsze!


Na koniec chciałabym jeszcze dodać od siebie ostatnią uwagę. 
Zdarza się, że pytacie ile pierogów wyjdzie z danej ilości ciasta? 
Moją jedyną rozsądną odpowiedzią może być: to zależy od wielu czynników: od tego jak cienko bądź grubo rozwałkujecie ciasto, jak dużo nałożycie farszu do środka i czym będziecie wycinać kółka, bo nie zawsze do tego celu używa się szklanki. 
Ja np., tak jak pisałam powyżej, używam obręczy do wycinania pączków - mam dwie obręcze jedną większą, drugą mniejszą i w zależności której użyję, to mi różna ilość pierogów wychodzi. 
Jeśli użyję większej - ilościowo jest ich mniej, ale są większe, a jeśli użyję mniejszej, sytuacja jest odwrotna. 
Zazwyczaj robię większą ilość pierogów, aby móc je potem zamrozić.

We wpisie wykorzystałam dwa zdjęcia Ani z bloga "Mops w Kuchni", oczywiście za zgodą autorki.

3 komentarze:

  1. ja też robię bez jajek wydaje mi się delikatniejsze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Odkąd się przekonałam do zagniatania ciasta bez jajka, też uważam że jest delikatniejsze

      Usuń
  2. Ja też robię bez jajka :) Jest smaczniejsze ciasto :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem lub nickiem.
Pozdrawiam Qualietta