Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

31 maja 2015

Ciasto na pierogi - przepis podstawowy

Pierogi, ach pierogi!
Z pierogami jest ten kłopot, że rzadko kto nie lubi ich jeść, ale rzadko kto lubi je robić, bo robota to pracochłonna, a znikają w oka mgnieniu.
Osobiście pierogi uwielbiam i gdyby nie ilość kalorii i ilość pracy w nie włożona, mogłabym je (chyba?) jeść codziennie. ;)
Uwielbiam je za ich kulinarne możliwości, bo można je jadać i na słodko i na słono - co kto woli i tak za każdym razem, w zależności od nadzienia, smakują inaczej.
Bez wątpienia w pierogach bardzo ważne jest ciasto, to od niego w dużej mierze zależy smak całości. Bo cóż po dobrym farszu, kiedy jest on zawinięty w coś o grubości i konsystencji opony samochodowej? 
Aby zrobić dobre ciasto pierogowe nie potrzeba wiele: mąkę, wodę, olej, odrobinę soli oraz ewentualnie jajko, choć nie jest ono konieczne (ciasto z dodatkiem jajka jest odrobinę twardsze od tego bez).
Jakiś czas temu zaczęłam zagniatać ciasto bez jajka i tak mi pozostało. 


Moim niedoścignionym wzorem w lepieniu pierogów jest Mama i chyba nigdy jej nie dorównam.
Choć może kiedyś, któregoś dnia? Na razie zawzięcie trenuję... ;) 

Składniki:
  • 1/2 kg mąki,
  • 1 szkl gorącej lecz nie wrzącej wody (lub trochę więcej),
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 1-2 łyżki oleju,
  • 1 jajko (opcjonalnie)

Wykonanie:
Mąkę wysypać na blat, zrobić w niej dołek, dosypać sól i dolać olej (ewentualnie wbić jajko) oraz tyle gorącej wody, aby zagnieść elastyczne gładkie ciasto.

Ilość wody dodawanej do ciasta, zależy od wilgotności mąki - jedna mąka będzie potrzebować więcej wody, druga mniej. 
Gdy ciasto jest zbyt twarde, należy dolać oleju - zmiękczy je.

Sekretem dobrego ciasta na pierogi jest czas wyrabiania. 
Ciasto pierogowe lubi gdy je troszkę pognieciemy wtłaczając nadgarstkami powietrze do środka. Czym dłużej wyrabiane i bardziej napowietrzone, tym lepsze. 
Oczywiście nie możemy przesadzać, nie wygniatajmy go przez pół dnia :)
Dobrze wyrobione ciasto na pierogi musi być: miękkie, gładkie bez smug, lśniące, elastyczne i musi odchodzić od ręki.
Kiedy już wyrobimy ciasto należycie, odcinamy z całości kawałek, pozostałe ciasto zawijając szczelnie w leciutko zwilżoną ścierkę, co zapobiegnie jego zbyt szybkiemu wysychaniu.
Odcięty kawałek rozwałkowujemy cienko na stolnicy posypanej mąką (ale nie za bardzo cienko, aby nam się nie rozrywało w trakcie nakładania farszu, czy gotowania) nadając mu kształt okrągłego placka, z którego, za pomocą szklanki, wycinamy kółeczka (ja do tego celu używam obręczy do wycinania pączków). 


Na środek każdego placuszka nakładamy nieco farszu. 


Ciasto zawijamy tak, by jedną częścią pierożka zakryć farsz i bardzo dokładnie (!) zlepiamy. Dokładne zlepienie ciasta jest bardzo ważne, aby pierogi nie pękały podczas gotowania. 
By ciasto lepiej się sklejało, przejedźmy palcem lekko zwilżonym zimną wodą (wody nie może być za dużo, bo się ciasto nie zlepi) po dolnej części placuszka, po czym jego górną część (suchą) nałóżmy na dolną, dokładnie zlepiając ze sobą obie części ciasta.

Zlepione pierożki odkładamy na bok, na powierzchnię posypaną mąką. Dobrze jest je przykryć np. suchą ścierką, by nie wysychały. Wyschnięte ciasto łatwiej pęka podczas gotowania.


Ulepione pierogi wrzucamy partiami do garnka z osoloną, wrzącą wodą (wody w garnku musi być dużo). 
Po wrzuceniu na wrzątek pierogi trzeba delikatnie zamieszać łyżką cedzakową.
Osobiście do wody dodaję na sposób włoski kilka kropli oleju, aby zapobiec ich sklejaniu podczas gotowania. 
Pierogi gotujemy kilka minut (1-2 minuty) od ich wypłynięcia na wierzch (czas gotowania zależy od grubości ciasta). Jednakże trzeba bardzo uważać, bo ciasto pierogowe lubi się szybko rozgotowywać.
Pierogi gotujemy na dużym ogniu, jedynie te z dodatkiem owoców na mniejszym, aby owoce w środku zdążyły się ugotować.
Ugotowane pierogi wyławiamy z garnka łyżką cedzakową i rozkładamy na talerze.


Zawsze przygotowuję większą ilość pierogów i wiadomym jest, że wszystkie nie zostaną od razu zjedzone, dlatego po wyłowieniu ich z garnka, rozkładam je na półmiski i pozostawiam na krótki czas, aby obeschły z wody. Gdy już z jednej strony obeschną, przekładam je na inne suche półmiski, kładąc je w ten sposób, aby obeschły z wody po drugiej stronie. 
Takie osuszone z wody pierogi nie będą aż tak bardzo się sklejać, gdy je położymy jeden na drugim.


Większą ilość pierogów zawsze zamrażam na potem. 
Gdy mam miejsce w zamrażalniku jedną z szuflad wykładam folią aluminiową (lub papierem do pieczenia) i rozkładam na niej osuszone z wody i zimne pierogi.
Zazwyczaj zamrażam większą ilość, więc pierogi kładę warstwowo, przekładając je folią aluminiową (lub papierem do pieczenia). 
Zostawiam je na jakiś czas, niech się podmrożą, albo zamrożą całkowicie. Dopiero wtedy przekładam je do woreczków foliowych. 
Gdyby je wrzucić do woreczków zimne, ale nie zamrożone, skleiły by się i w takiej formie zamroziły, a tak wyciągamy je potem pojedynczo i bez problemu gotujemy.
Ugotowane pierogi możemy na drugi dzień odsmażyć, takie są najlepsze!


Na koniec chciałabym jeszcze dodać od siebie ostatnią uwagę. 
Zdarza się, że pytacie ile pierogów wyjdzie z danej ilości ciasta? 
Moją jedyną rozsądną odpowiedzią może być: to zależy od wielu czynników: od tego jak cienko bądź grubo rozwałkujecie ciasto, jak dużo nałożycie farszu do środka i czym będziecie wycinać kółka, bo nie zawsze do tego celu używa się szklanki. 
Ja np., tak jak pisałam powyżej, używam obręczy do wycinania pączków - mam dwie obręcze jedną większą, drugą mniejszą i w zależności której użyję, to mi różna ilość pierogów wychodzi. 
Jeśli użyję większej - ilościowo jest ich mniej, ale są większe, a jeśli użyję mniejszej, sytuacja jest odwrotna. 
Zazwyczaj robię większą ilość pierogów, aby móc je potem zamrozić.

We wpisie wykorzystałam dwa zdjęcia Ani z bloga "Mops w Kuchni", oczywiście za zgodą autorki.

30 maja 2015

Makaronowa zapiekanka ze szpinakiem

Świeżego szpinaku na straganach jest w bród, dlatego warto wykorzystać ten czas do przygotowywania potraw ze świeżym szpinakiem w roli głównej.
Ja, w ramach wspólnego gotowania, pokusiłam się o zapiekankę makaronową ze szpinakiem.
Przepis na nią zaczerpnęłam z książki Hanny Szymanderskiej "Szpinak - przepisy na pyszne potrawy", choć wprowadziłam małe zmiany do  oryginalnej receptury.
Uwielbiam takie proste i smaczne dania, które przygotowuje się w błyskawiczny sposób, bo też właściwie zapiekankę zaczynamy od wstawienia wody na makaron w garnku, a całą resztę robimy w międzyczasie.

Składniki dla 2 osób (na foremkę 24 x 15 cm):
  • 1/2 kg liści świeżego szpinaku,
  • 250 g makaronu wstążki,
  • 50 g szynki w plasterkach,
  • 1/2 szkl śmietany 12%,
  • 1 jajko,
  • 2 duże ząbki czosnku,
  • masło klarowane do wysmarowania foremki i smażenia,
  • tarty żółty ser do posypania wierzchu, 
  • sól,
  • biały pieprz,
  • czarny pieprz,
  • gałka muszkatołowa

Wykonanie:
Wlałam wodę na makaron do garnka, osoliłam i zabrałam się do przygotowania pozostałych składników. 
Szpinak przebrałam, umyłam i ociekający wodą wrzuciłam do garnka. 
Dusiłam póki liście nie zmiękły. Miękki szpinak dobrze osączyłam z wody na sicie, po czym dość grubo posiekałam.
Szynkę drobno pokroiłam, obrumieniłam na klarowanym maśle, dorzucając na patelnię pod koniec smażenia przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku. Smażyłam całość, aż czosnek był szklisty. 
W międzyczasie wrzuciłam na wrzącą wodę makaron i ugotowałam go al dente.
Ugotowany makaron wyłożyłam na sito, przelałam zimną wodą i dokładnie odcedziłam.
Foremkę wysmarowałam klarowanym masłem, kładąc na dno połowę ugotowanego makaronu.
Na makaronie rozłożyłam warstwę szpinaku, oprószając go solą oraz białym pieprzem.
Następnie na szpinak wyłożyłam usmażoną szynkę z czosnkiem z patelni i położyłam na to pozostały makaron.
Śmietanę rozkłóciłam z jajkiem, doprawiając do smaku solą, czarnym pieprzem oraz gałką muszkatołową.
Masę wylałam na wierzch zapiekanki, po czym foremkę z potrawą wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 C. Zapiekałam całość przez 20 minut.
Po 20 minutach wierch zapiekanki posypałam tartym żółtym serem i ponownie wstawiłam do piekarnika na kolejne 10 minut.
Po 30 minutach zapiekanka jest gotowa - tu, na zdjęciu, jeszcze przed zapieczeniem.

Razem ze mną swoje dania z makaronem i szpinakiem przygotowały: Gin oraz Marta



Przepis dodaję do akcji Wedelki:

"Czas na szpinak 5!"


24 maja 2015

Pierogi z botwiną

Po raz pierwszy mam przyjemność uczestniczyć w wyzwaniu grupy wspólnego gotowania. Wyzwaniem na dziś jest botwinka, która nam posłużyła za farsz do pierogów.
Powstały one podczas wspólnego gotowania w realu - lepiłyśmy je razem z Anią z Mopsa w kuchni, świetnie się przy tym bawiąc. Nic nie było w stanie stanąć nam na przeszkodzie, nawet brak odpowiedniego wałka do ciasta :).
Z przeszkodami poradziłyśmy sobie doskonale i dzięki temu, mogę zaprezentować Wam dziś pyszne pierogi z botwiną, bryndzą i szczypiorkiem,
Przepis na nie pochodzi z dodatku do Gazety Wyborczej "Spotkanie z jaroszami" z 17.08.2006 r.

Botwinowego wyzwania podjęły się również: Panna Malwinna oraz Pela

Składniki:
Ciasto
  • 400 g mąki,
  • 1 jajko,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • gorąca woda,
  • olej,
Farsz
  • 2 duże pęczki botwiny (tylko liście, bez buraków),
  • 240 g bryndzy,
  • szczypior z 2-3 dymek

dodatkowo: masło do okraszenia pierogów

Wykonanie:
Przygotowanie ciasta
Jak zrobić ciasto na pierogi? 
Mąkę wysypać na blat, zrobić w niej dołek, wbić jajko, dosypać sól i dolać olej oraz tyle gorącej wody, aby zagnieść elastyczne gładkie ciasto.
A co dalej? Posłużę się moim wcześniejszym wpisem, gdzie dość dokładnie opisałam ten proces:

"Ilość wody dodawanej do ciasta, zależy od wilgotności mąki - jedna mąka będzie potrzebować więcej wody, druga mniej. Gdy dolejemy jej za dużo i ciasto jest zbyt twarde, należy dolać oleju, zmiękczy je.

Sekretem dobrego ciasta na pierogi jest czas wyrabiania. 
Ciasto pierogowe lubi gdy je troszkę pognieciemy, wtłaczając nadgarstkami powietrze do środka. Czym dłużej wyrabiane i bardziej napowietrzone, tym lepsze. Oczywiście nie możemy przesadzać, nie wygniatajmy go przez pół dnia :)
Dobrze wyrobione ciasto na pierogi musi być: miękkie, gładkie, lśniące, odchodzić od ręki i być elastyczne.

Z całości ciasta odcinamy kawałek, pozostałe ciasto zawijamy szczelnie w leciutko zwilżoną ścierkę, co zapobiegnie jego zbyt szybkiemu wysychaniu.

Odcięty kawałek rozwałkowujemy cienko na stolnicy posypanej mąką (ale nie za bardzo cienko, aby nam się nie rozrywało w trakcie nakładania farszu, czy gotowania) nadając mu kształt okrągłego placka, z którego, za pomocą szklanki, wycinamy kółeczka. Na środek każdego placuszka nakładamy nieco farszu. 






Ciasto zawijamy tak, by jedną częścią pierożka zakryć farsz i bardzo dokładnie (!) zlepiamy. Dokładne zlepienie ciasta jest bardzo ważne, aby pierogi nie pękały podczas gotowania. 
By ciasto lepiej się sklejało, przejedźmy lekko zwilżonym wodą palcem (wody nie może być za dużo, bo się ciasto nie zlepi) po dolnej części placuszka, po czym jego górną część (suchą) nałóżmy na dolną, dokładnie zlepiając ze sobą obie części ciasta.

Zlepione pierożki odkładamy na bok, na powierzchnię posypaną mąką. Dobrze jest je przykryć np. suchą ścierką, by nie wysychały. Wyschnięte ciasto łatwiej pęka podczas gotowania.


Ulepione pierogi wrzucamy partiami do garnka z osoloną, wrzącą wodą (wody w garnku musi być dużo). Po wrzuceniu na wrzątek pierogi trzeba delikatnie zamieszać łyżką cedzakową.

Osobiście do wody dodaję, na sposób włoski kilka kropli oleju, aby zapobiec ich sklejaniu podczas gotowania. 
Pierogi gotujemy kilka minut (2-3 minuty) od ich wypłynięcia na wierzch (czas gotowania zależy od grubości ciasta). Ugotowane wyławiamy z garnka łyżką cedzakową i rozkładamy na talerze.


Zawsze przygotowuję większą ilość pierogów i wiadomym jest, że wszystkie nie zostaną od razu zjedzone, dlatego po wyłowieniu ich z garnka, rozkładam je na półmiski i pozostawiam na krótki czas, aby obeschły z wody. Gdy już z jednej strony obeschną, przekładam je na inne suche półmiski, kładąc je w ten sposób, aby obeschły z wody po drugiej stronie. Takie osuszone z wody pierogi nie będą się  tak bardzo sklejać, gdy je położymy jeden na drugim".

Przygotowanie farszu
Botwinę parzymy wrzątkiem, osuszamy dokładnie z wody i drobno siekamy, dodajemy posiekany drobno szczypior oraz rozdrobniony widelcem ser. Mieszamy całość, doprawiając farsz do smaku solą i pieprzem.
Gotowym farszem nadziewamy ciasto pierogowe i gotujemy pierogi wg instrukcji podanej powyżej.
Po ugotowaniu podajemy je okraszone rozpuszczonym masłem.

Farsz należy przygotować tuż przed robieniem pierogów. Odstawiony na dłuższy czas robi się wodnisty, ponieważ ser się rozpuszcza i trudniej jest lepić pierogi.

Na koniec chciałabym podziękować Ani za genialny pomysł na farsz z botwiny oraz wspólne lepienie tych jakże smacznych pierogów (do których z pewnością wrócę!), a także pozostałym blogerkom za możliwość uczestniczenia we wspólnym, choć tym razem wirtualnym, gotowaniu :).

Zdjęcia wykorzystane w tym poście są autorstwa Ani.

23 maja 2015

Czekoladowe ciasto z masą kokosową

Czy może być coś lepszego do kawy niż mocno czekoladowe ciasto przełożone masą kokosową? Zapewniam, że nie! :)
To ciasto, to istne Niebo na talerzu, skąd pochodzi przepis.

Składniki (na blaszkę o wymiarze spodu 21 x 25 cm):
Ciasto
  • 3 jajka
  • 2 szkl mąki,
  • 3/4 szkl cukru,
  • 1/2 szkl oleju,
  • 1 szkl mleka,
  • 1 czubata łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 3 łyżki stołowe kakao
Masa kokosowa
  • 3 szkl mleka,
  • 7 łyżek kaszy manny,
  • 1/2 szkl cukru,
  • 100 g wiórków kokosowych
Polewa
  • 1/2 kostki masła,
  • 1/2 szkl cukru,
  • ok. 1/4 szkl mleka lub wody
  • 3 łyżki kakao

Wykonanie:
Suche składniki ciasta wymieszać ze sobą w misce tj. mąkę, cukier, kakao i proszek do pieczenia.
Do drugiej miski wbić jaja, wlać mleko i roztrzepać całość rózgą. Następnie dodać olej i za pomocą rózgi połączyć ze sobą w jednolitą całość.
Do miski z suchymi składnikami wlać mokre składniki ciasta i wszystko wymieszać łyżką nie starając się zbytnio (nie wolno używać miksera, aby nie napowietrzyć ciasta).
Formę wyłożyć papierem do pieczenia, wylać 3/4 porcji ciasta. 
Wstawić do piekarnika nagrzanego do 170 C i piec 20-25 minut (do suchego patyczka).
W czasie, gdy ciasto się piecze, przygotować masę kokosową.
Do garnka wlać zimne mleko, wsypać cukier, kaszę manną oraz wiórki kokosowe. Gotować całość, często mieszając, aby nie porobiły się grudki, póki mleko nie zawrze i kasza nie zgęstnieje.
Gorącą masę wylać na upieczony spód.
Na kokosowej warstwie rozsmarować równo łyżką pozostałe nieupieczone ciasto, po czym wstawić na kolejne 20-25 minut do piekarnika.
Przygotować polewę.
Do rondelka wrzucić masło, wsypać cukier i kakao oraz dolać mleko lub wodę. 
Rozpuszczać wszystko na wolnym ogniu, mieszając od czasu do czasu, aż do uzyskania jednolitej masy. 
Upieczone ciasto wystudzić. Zimne posmarować polewą czekoladową (wychodzi jej dość sporo).
Wierch można jeszcze dodatkowo posypać wiórkami kokosowymi.
Jak widać na zdjęciu trochę nierówno podzieliłam ciasto na porcje i górna warstwa jest prawie niewidoczna. Cóż robiłam to ciasto po raz pierwszy - brak wprawy, następnym razem będzie lepiej :).
Najważniejsze, że smakowało.



19 maja 2015

Marokańska zupa z soczewicą i ciecierzycą

Tę zupę jadłam po raz pierwszy u Mopsa w Kuchni, bardzo mi smakowała i dlatego postanowiłam kiedyś ugotować ją sama. To kiedyś nadeszło dzisiaj :).

Składniki:
  • 1,5 l wody
  • 3 nieduże marchewki,
  • 2 nieduże pietruszki,
  • kawałek selera,
  • kawałek pora,
  • kilka ziaren ziela angielskiego,
  • 2 liście laurowe
- z powyżej wymienionych składników ugotować bulion warzywny

  • 1 puszka krojonych pomidorów,
  • 1 puszka ciecierzycy, 
  • 1 puszka soczewicy,
  • 1 opakowanie przecieru pomidorowego (400 ml),
  • 1 duża cebula,
  • 3-4 ząbki czosnku,
  • 2,5 cm kawałek imbiru,
  • 3 łyżeczki mielonej kolendry,
  • 2 łyżeczki mielonego kuminu,
  • ok. 1/2 łyżeczki mielonego chili,
  • 1/2 łyżeczki mielonego szafranu,
  • masło klarowane do smażenia,
  • posiekana natka pietruszki,
  • sól,
  • pieprz

Wykonanie:
Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na maśle klarowanym.
Imbir i czosnek drobno posiekać, dorzucić do cebuli i smażyć 2 minuty. 
Następnie na patelnię dodać kumin, kolendrę, szafran i chili - smażyć kolejną minutę.
Zawartość patelni przełożyć do garnka z bulionem. 
Dodać krojone pomidory oraz przecier, gotować z 10 minut.
Ciecierzycę i soczewicę odsączyć z zalewy, dodać do gotującej się zupy. Pogotować chwilę (jak chcecie mieć bardziej miękką ciecierzycę, należy dodać ją pierwszą, pogotować ok.10 minut i dopiero potem dodać soczewicę i gotować jeszcze chwilę. Ja wolę strączkowe w takiej postaci, w jakiej są w puszce, więc nie gotowałam ich długo).
Doprawić do smaku solą i pieprzem.
Na sam koniec dosypać posiekaną natkę pietruszki.

Uwaga! Zupa jest dość pikantna.



16 maja 2015

Tarta cebulowa z szynką

Od dawna miałam ochotę na niemieckie ciasto cebulowe i nawet upatrzyłam sobie przepis. 
Nie miałam jednak migdałów, które były do niego potrzebne, zagniotłam więc klasyczne kruche ciasto na tartę.
Nie mniej jednak, przyrządzając nadzienie, bardzo mocno inspirowałam się przepisem Bartoldzika.

Składniki:
Ciasto
  • 125 g mąki krupczatki,
  • 125 g mąki pszennej,
  • 200 g masła,
  • 1 jajko,
  • 3 łyżki zimnej wody,
  • szczypta soli,
  • szczypta gałki muszkatołowej
Nadzienie
  • 1/2 kg cebuli,
  • 15 dkg szynki w kawałku,
  • 1 mała śmietana (200 g),
  • 3 jajka,
  • sól,
  • pieprz,
  • szczypta gałki muszkatołowej,
  • suszony tymianek,
  • posiekana natka pietruszki wg uznania
Dodatkowo
  • masło i kasza manna do wysmarowania formy

Wykonanie:
Na stolnicę wysypać oba rodzaje mąki, dodać kawałki zimnego masła, sól oraz gałkę muszkatołową. Posiekać całość nożem, aż powstanie "kaszka".
Następnie wbić jajko, dolać zimną wodę i jak najszybciej zagnieść kruche ciasto.
Zawinąć je w folię i wrzucić na 5-10 minut do zamrażalnika, aby się szybko schłodziło.
Naczynie do zapiekania tart wysmarować masłem i wysypać kaszą manną.
Wyciągnąć ciasto z zamrażalnika.
Na posypanej mąką stolnicy rozwałkować ciasto na placek grubości 1/2 cm. 
Przenieść go na wałku do naczynia do zapiekania tart i wyłożyć nim formę. Obciąć nożem nadmiar ciasta przy brzegu.
Ciasto nakłuć gęsto widelcem, po czym wstawić je do lodówki (na minimum 30 minut), celem dalszego chłodzenia.
W czasie gdy ciasto się chłodzi, przygotować nadzienie.
Cebulę obrać, pokroić na połówki, a następnie w plastry. Szynkę pokroić w drobną kostkę.
Na patelni rozgrzać klarowane masło, wrzucić cebulę, a po minucie dorzucić na patelnię szynkę. Posolić odrobinę, aby cebula szybciej zmiękła.
Dusić całość, aż cebula będzie szklista i miękka. Podczas smażenia mieszać zawartość patelni, by nic się nie przypaliło. Cebula nie może być rumiana, tylko szklista.
Zeszkloną cebulę oprószyć tymiankiem, wymieszać i odstawić do wystudzenia.
W misce roztrzepać śmietanę z jajkami, doprawiając ją do smaku solą, pieprzem i odrobiną gałki muszkatołowej. Dosypać do całości posiekaną natkę pietruszki w ilości wg uznania.
Schłodzone ciasto wyciągnąć z lodówki, wyłożyć je papierem do pieczenia i obciążyć suchą fasolą lub specjalnymi kuleczkami ceramicznymi.
Rozgrzać piekarnik do 195 C i podpiec ciasto przez 5 minut.
Zdjąć obciążenie i papier, po czym wypełnić spód tarty nadzieniem - wyłożyć cebulę z szynką i zalać ją masą jajeczno-śmietanową.
Wstawić formę do piecyka i piec 30-35 minut.


     

12 maja 2015

Pieczone ziemniaki

Tak jak wspomniałam w poprzednim poście, do kurczaka podałam pyszne pieczone ziemniaki wykonane wg przepisu Pani M.
Są rewelacyjne! Wrócę do nich z pewnością.

Składniki:
  • 1,5 kg ziemniaków najlepiej jednakowej wielkości,
  • 1 opakowanie mielonej kolendry,
  • 3/4 opakowania mielonej słodkiej papryki,
  • 5 ząbków czosnku w łupince,
  • masło klarowane do pieczenia (lub 4-5 łyżek oleju),
  • sól
Wykonanie:
Ziemniaki obrać, umyć, oczyścić i pokroić w półksiężyce.
Przełożyć do miski, posypać solą, kolendrą i papryką. 
Wszystko solidnie wymieszać, aby przyprawy równomiernie rozłożyły się na ziemniakach.
Jeśli do pieczenia używamy oleju, to jeszcze polewamy je olejem i dokładnie mieszamy.
Natomiast jeżeli do pieczenia używamy masła klarowanego, to formę w której będziemy zapiekać smarujemy masłem, przekładamy do niej doprawione ziemniaki, wrzucamy ząbki czosnku i na wierzch kładziemy jeszcze wiórki klarowanego masła.
Wstawiamy do piekarnika i pieczemy bez przykrycia (w oryginalnym przepisie Pani M w 220 C z termoobiegiem, przez około godzinę). 
Nie posiadam piecyka z termoobiegiem, tylko zwyczajny, najprostszy piecyk gazowy, więc moje ziemniaki piekłam inaczej.
Zmuszona sytuacją piekłam je równocześnie z mięsem, musiały więc (ze względu na pieczone równolegle mięso) piec się w innej temperaturze i przez dłuższy czas - w 180 C przez ok 1,5 godziny, a blaszka z ziemniakami stała na najwyższym poziomie piekarnika, tuż przy jego "suficie" (w piekarniku gazowym jest to "najzimniejsze miejsce").
Mimo tych zmian ziemniaki wyszły pyszne - z wierzchu lekko przyrumienione z apetyczną, chrupiącą skórką, a w środku mięciutkie i rozpływające się w ustach.



9 maja 2015

Kurczak po cygańsku

Kiedyś zostałam zaproszona na obiad, gdzie koleżanka podała przepysznego kurczaka po cygańsku.
Niedawno sama gościłam u siebie znajomych na proszonym obiedzie. 
Zależało mi, aby przyrządzić coś niecodziennego w smaku, a przy tym nie spędzić połowy dnia w kuchni i wtedy przypomniał mi się ten kurczak.
Wiedziałam, że jest to idealny przepis na taką właśnie okazję.
Generalnie kurczak jest nieskomplikowany i nie ma wiele z nim roboty, a efekt smakowy na talerzu jest piorunujący, co mogą potwierdzić moi goście :).
Tak więc jeśli szukacie prostego, a wykwintnego mięsa na obiad, to kurczak po cygańsku idealnie nadaje się do tego celu.
Przepis pochodzi z bloga Marta Gotuje (z moimi małymi zmianami).

Składniki:
  • 8 podudzi kurczaka,
  • 2 cebule,
  • 100 g suszonych śliwek,
  • 1/2 szkl pikantnego keczupu,
  • 1/2 szkl powideł śliwkowych,
  • 1 łyżka stołowa octu z białego wina,
  • 2 łyżeczki cukru (ja nie dodałam),
  • 3/4 - 1 szkl wody,
  • masło klarowane do smażenia,
  • sól,
  • pieprz,
  • przyprawa do kurczaka po węgiersku (użyłam firmy "Kamis"),
  • słodka mielona papryka

Wykonanie:
Mięso myjemy, osuszamy i posypujemy solą, pieprzem oraz przyprawą do kurczaka. Wstawiamy na noc do lodówki. 
Następnego dnia wyjmujemy je z lodówki i rumienimy z obu stron na patelni, na klarowanym maśle. 
Obsmażone podudzia przekładamy do dużego naczynia żaroodpornego, w którym będziemy zapiekać potrawę.
Cebulę obieramy, kroimy w średniej grubości kostkę i szklimy na patelni. Zeszkloną cebulę wrzucamy do rondelka.
Do cebuli w garnku dodajemy suszone śliwki, keczup, powidła, wodę (ja miałam bardzo gęste powidła, więc dałam szklankę, w oryginalnym przepisie jest 3/4 szkl), ocet, sól, pieprz i mieloną paprykę, ewentualnie cukier, którego ja nie dodałam, bo sos był już wystarczająco słodki od śliwek i powideł. 
Zagotowujemy sos (w razie potrzeby jeszcze go doprawiamy do smaku - ma być słodko-kwaśno-pikantny). Gorącym sosem zalewamy kurczaka w naczyniu żaroodpornym.
Przykryte naczynie wstawiamy do nagrzanego do 180 C piekarnika i pieczemy godzinę, po czym odkrywamy pokrywkę i dopiekamy przez dalsze 10 - 15 minut (ja mięso piekłam cały czas pod przykryciem). 

Tak przygotowany kurczak doskonale smakuje z pieczonymi ziemniakami, na które przepis podam w następnym poście.



2 maja 2015

Sigara boregi - tureckie paszteciki nadziewane serem feta

Sigara boregi - danie kuchni tureckiej znalezione u Izy na blogu mniam-mniam.
Te smakowite, nadziewane ruloniki z ciasta filo lub yufka przypadną do gustu nie tylko wegetarianom. 
Zamiast filo czy yufki użyłam ciasta francuskiego i też świetnie się sprawdziło.

Składniki (na 6 szt.):
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego XXL (udało mi się takie kupić),
  • 1 duży i 1 malutki ziemniak,
  • 1/2 opakowania sera typu feta,
  • 1 średnia cebula,
  • 1 żółtko,
  • posiekana natka pietruszki,
  • masło klarowane do smażenia,
  • pieprz,
  • słodka mielona papryka,
  • czarnuszka do posypania

Wykonanie:
Ziemniaki obrać, pokroić na mniejsze części i ugotować w wodzie do miękkości (wody nie solić). Ugotowane odcedzić, odparować i ciepłe utłuc dokładnie tłuczkiem lub przecisnąć przez praskę.
Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na maśle.
Zeszkloną cebulę dodać do utłuczonych ziemniaków, pokruszyć ser feta, wsypać posiekaną natkę pietruszki oraz pieprz i paprykę (jeśli farsz jest za mało słony, to go dosolić. Ja nie dodawałam już soli, gdyż ser feta jest wystarczająco słony).
Całość dokładnie wymieszać.  
Ciasto francuskie rozwinąć i pokroić z góry na dół na 6 pasów o jednakowej szerokości.
Na górze każdego pasa ciasta rozłożyć nadzienie, zostawiając nieco miejsca po bokach.
Zawijać rulony.
Żółtko roztrzepać widelcem w misce. Każdy rulon smarować z wierzchu rozmąconym żółtkiem, posypać czarnuszką.
Blachę wyłożyć papierem do pieczenia.
Piec 15-20 minut w piekarniku nagrzanym do ok 200 C (u mnie 195 C) na złoty kolor.