Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

28 lutego 2015

Niemieckie placki z maślanki

Proste i szybkie w wykonaniu placki na bazie maślanki doskonałe na weekendowe śniadanie.
Koniecznie trzeba je podać z czymś słodkim, gdyż ciasto nie zawiera grama cukru, a jedynie szczyptę soli.
U mnie zagościły w towarzystwie domowej roboty truskawek w syropie własnym .

Składniki:
  • 300 g mąki,
  • 1,5 szkl maślanki,
  • 3 jajka,
  • 4 łyżki wody gazowanej,
  • szczypta soli,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
Maślankę, wodę gazowaną oraz jajka wbić do miski, dodać szczyptę soli. Następnie wszystko roztrzepać rózgą na jednolitą masę.
Do płynnych składników stopniowo dosypywać mąkę, cały czas mieszając, tak aby nie było grudek.
Na patelni rozgrzać olej, na gorący kłaść łyżką nieduże porcje ciasta i smażyć na rumiano z obu stron.
Po usmażeniu osączyć na papierowym ręczniku z nadmiaru tłuszczu.
Podawać z czymś słodkim: cukrem pudrem, dżemem itp.


Przepis pochodzi z książki: "Kulinarne podróże - kuchnia niemiecka - tradycje, smaki, potrawy"






Kuchnia Niemiecka

25 lutego 2015

Klopsy ze Zwickau

Zachęcona akcją "Kuchnia niemiecka", postanowiłam ugotować coś z repertuaru naszych zachodnich sąsiadów. 
Jeśli się nie mylę, było to moje pierwsze spotkanie z kuchnią niemiecką, nigdy wcześniej sama nic niemieckiego nie gotowałam. Owszem, miałam okazję spróbować niemieckiej potrawy, która bardzo mi smakowała, ale sama niczego nie przyrządzałam.
Dlatego z ochotą zabrałam się do pracy i oto co mi wyszło:

Składniki:
  • 15 dkg mielonej wieprzowiny,
  • 15 dkg mielonej wołowiny,
  • 15 dkg mielonej cielęciny,
  • 2 jajka,
  • 100 ml śmietany (1/2 małego pojemniczka),
  • sól,
  • pieprz,
  • mielona gałka muszkatołowa,
  • tłuszcz do smażenia,
  • bułka tarta do obtoczenia kotletów

Wykonanie:
Mielone mięso dokładnie dokładnie wymieszać wraz z jajkami oraz solą i pieprzem na jednolitą masę. Z mięsa uformować wilgotnymi dłońmi podłużne kotlety, lekko spłaszczyć je dłonią, a następnie obtoczyć w bułce tartej.
Na patelni rozgrzać tłuszcz. Kłaść kotlety na gorący olej. Przez pierwszą chwilę obsmażać mięso z obu stron na bardzo dużym ogniu. Kiedy pierwsza warstwa mięsa się zetnie, zmniejszyć płomień i już na niewielkim ogniu dosmażać kotlety, przekręcając je na drugą stronę co jakiś czas, tak, aby równo się usmażyły w środku po obydwu stronach.
Usmażone kotlety rozłożyć na talerze.
Tłuszcz pozostały ze smażenia mięsa przelać do kubka, wymieszać ze śmietaną, doprawiając sos do smaku solą, pieprzem i gałką muszkatołową.
Powstałym sosem polać klopsy.
Podawać z ziemniakami posypanym zieleniną oraz z surówką - u mnie z czerwoną kapustą duszoną na sposób niemiecki, na którą przepis niebawem.

A teraz kilka moich uwag po przygotowaniu potrawy.
Kotlety te są bogatsze w smaku od naszych mielonych, dzięki użyciu trzech rodzajów mięsa i na tym kończy się ich "wyższość" nad polskimi mielonymi. Są dość suche i bardzo zwarte w strukturze. Ciężko np. było wbić w nie widelec. Zdecydowanie lepiej by smakowały, gdyby dodać do nich namoczoną i odciśniętą bułkę. Stałyby się przede wszystkim lżejsze i bardziej miękkie, bo takie zadanie ma bułka - zmiękczyć strukturę mięsa.
Dodatek startej cebuli też by im nie zaszkodził. Cebula nie tylko poprawia smak, również nadaje wilgotności mięsu. Jeśli wrócę do tego przepisu, to tylko w jego ulepszonej wersji.

Przepis pochodzi z książki "Podróże kulinarne - kuchnia niemiecka - tradycje, smaki, potrawy"





Kuchnia Niemiecka

22 lutego 2015

Łódź, "Anatewka" i kuchnia żydowska - spotkań blogowych ciąg dalszy

Jakiś czas temu wybrałam się do Łodzi, aby ponownie spotkać się z Anią z "Mopsa w kuchni".
Ta wizyta, tak jak poprzednia, przebiegała bardzo sympatycznie i intensywnie.
Odwiedziłyśmy m. in. Centralne Muzeum Włókiennictwa mieszczące się w dawnej Fabryce Ludwika Geyera - jednego z trzech, obok Karola Scheiblera i Izraela Poznańskiego, "ojców włókienniczej Łodzi", oraz znajdujący się przy w/w muzeum Skansen Łódzkiej Architektury Drewnianej.
Zmęczone zwiedzaniem, poszłyśmy coś zjeść.
Ania zaproponowała, byśmy na obiad poszły do żydowskiej restauracji "Anatewka" mieszczącej się przy ul. 6 Sierpnia 2/4.



Bardzo ucieszyła mnie ta propozycja, gdyż nigdy wcześniej nie miałam okazji próbować kuchni żydowskiej, a jest to kuchnia dla mnie bardzo intrygująca, chociażby z faktu wymogów religijnych, które wpłynęły na kształt jadłospisu Żydów.
Nie da się też zaprzeczyć, że Żydzi w historii Łodzi odegrali znaczącą rolę - byli jednym z czterech narodów (obok Polaków, Niemców i Rosjan) budującym potęgę tego miasta w XIX wieku, więc żydowski akcent kulinarny naszej wycieczki, był jak najbardziej łódzkim akcentem i w pełni oddawał historyczny charakter miasta.
Skoro już wspomniałam o wymogach religijnych, wypadałoby w skrócie napisać kilka słów na temat koszerności i jaki to ma wpływ na żydowskie gotowanie.
Pokarm koszerny, to pokarm przyrządzony zgodnie z żydowskimi zasadami odżywiania.
Religia zabrania Żydom spożywania wieprzowiny, mogą oni jeść mięso zwierząt czworonożnych, parzystokopytnych, do tego przeżuwaczy, czyli ujmując to prościej, dozwolone jest spożywanie baraniny i wołowiny, które i tak należy odpowiednio przygotować, zaczynając od specjalnego uboju zwierząt.
Pochodzące z uboju mięso, należy przed przyrządzeniem poddać dalszej obróbce, mocząc je przez 30 minut w wodzie, aby pozbyć się krwi.
Następnie wymoczone mięso posypuje się solą kamienną, pozostawiając je w solnej marynacie na godzinę.
Z tych zabiegów "zwolniona jest" wątróbka drobiowa, której się nie moczy, ani nie soli, tylko opieka na ogniu.
Zgodnie z zasadami koszerności do jedzenia przeznaczone są przednie części zwierząt.
Części tylne nadają się do spożycia po bardzo skomplikowanej obróbce, i to jedynie w formie mięsa siekanego - historycy łączą ten wymóg kulinarny z biblijną historią o walce Jakuba z Aniołem, w wyniku której Jakub okulał.
Nie wolno łączyć potraw mięsnych z nabiałem - w związku z tym żadne mięso nie może być przyrządzane na maśle, a zupę ugotowaną na wywarze mięsnym zaprawia się żółtkami, a nie śmietaną Po spożyciu mięsa należy zachować sześciogodzinną przerwę zanim zje się przetwory mleczne.
Natomiast jeśli posiłek mleczny poprzedzał danie mięsne, wtedy przerwa między obydwoma tymi posiłkami, wynosi jedynie dwie godziny.
Bez żadnych przeszkód można łączyć ryby z potrawami mięsnymi, gdyż ryby należą do pokarmów "parwe", czyli obojętnych.
Nie wszystkie jednak ryby mogą być spożywane przez Żydów - zabronione jest mięso ryb nie posiadających płetw i łusek (np. węgorz). Także mięso ptaków drapieżnych jest zakazane.
Warzywa, kasze, ryż, mąka, groch, fasola czy ziemniaki również stanowią grupę pokarmów obojętnych i można je bez przeszkód łączyć i z mięsem i z przetworami mlecznymi.
Wymóg koszerności pokarmów nakłada na żydowskie rodziny obowiązek posiadania podwójnych kompletów garnków, naczyń i zastawy stołowej - oddzielnych dla potraw mięsnych i nabiałowych. Należy je też oddzielnie zmywać.
Nakaz ten wywodzi się z dawnych czasów, kiedy to sprzęty kuchenne były wykonywane z materiałów o porowatej powierzchni, uniemożliwiającej dokładne wymycie i tym samym zachowanie zasady koszerności.
Bogatsi o wiedzę, śmiało możemy iść do żydowskiej restauracji, w końcu teraz już wiemy czego mniej więcej możemy spodziewać się na talerzu.
A czego możemy się spodziewać?
Na przykład dużej ilości podrobów, gęsiny, mięsa kaczki i oczywiście macy, tego podstawowego żydowskiego pieczywa, wypiekanego ze specjalnie spreparowanej pszennej mąki, bez użycia zakwasu, gdyż jego posiadanie w domu podczas paschy jest zakazane przez prawo religijne.




W "Anatewce" na każdym ze stolików stoi talerzyk z macą, tak więc jeśli jesteśmy bardzo głodni, możemy ją przegryźć, czekając na realizację zamówienia :).
A jakie było moje zamówienie?
Z menu na pierwsze danie wybrałam rosołek po żydowsku - byłam bardzo ciekawa czy różni się czymś od rosołu, który znamy z polskich stołów.
No i różni się! Zamiast makaronu dodawane jest roztrzepane jajko, co czyni zupę bardzo lekką w smaku. Taki wstęp do dalszej części obiadu.


Jak widać na zdjęciu, rosół cieszył oczy klarownością i pięknym kolorem. Cieszył też kubki smakowe.

Po rosole przyszedł czas na drugie danie - potrawę, której nazwa "kreplach" od razu przykuła moją uwagę przy przeglądaniu karty.
Okazało się, że za tą tajemniczą nazwa kryją się pierogi.
Dzięki nadzieniu z mięsa kaczki i towarzyszącej mu żurawinie, swojskie pierogi, zyskały nowy wymiar smakowy - z dania typowo domowego, stały się wykwintnym daniem restauracyjnym.
Jeśli do tego dorzucimy kilka listków rukoli i kiełków, które równoważą słodki smak żurawiny, otrzymamy tzw. niebo w gębie :).
Dawno nie jadłam tak smacznych pierogów! Jak wiadomo nie od dziś żurawina z kaczką tworzą zgrany duet na talerzu.
Jedyną rzeczą do której mogłabym się przyczepić, to grubość ciasta, ja lubię cieniutko wywałkowane. Nie ma jednak co się oszukiwać, nigdy - ani w sklepie, ani w restauracji - nie dostaniemy pierogów tak cienko wywałkowanych jak domowe - takie prawo handlu, trzeba się z tym pogodzić i basta!



Miałam też okazję spróbować pieczonej gęsi z sosem żydowskim, którą zamówiła nasza "niekulinarna" koleżanka.
Gęsiny próbowałam po raz pierwszy w życiu. To było bardzo udane zapoznanie.
Mięso gęsie przypadło mi do gustu, ale chyba jeszcze lepszy w smaku był sos, z którym gęś była podana - słodko-pikantny, po prostu powalający w smaku!
Z chęcią wykradłabym kucharzowi przepis :).




Deseru nie zamawiałyśmy, bo nic więcej w siebie byśmy nie wcisnęły. Po prostu nie miałyśmy już miejsca!
Na przejedzenie nie pomógł nam nawet kieliszeczek własnej roboty morelówki sporządzanej przez właściciela restauracji, którą osobiście rozdawał gościom na lepsze trawienie :).

Podsumowując - moje pierwsze spotkanie z kuchnią żydowską było bardzo udane i smaczne. Myślę, że nie jest ono ostatnim - mam kilka potraw, których chciałabym jeszcze spróbować, lub przyrządzić sama.
Wizyta w "Anatewce" przebiegła nam w fantastycznej atmosferze, i jeśli ktoś chciałby w Łodzi skosztować kuchni żydowskiej, to z czystym sumieniem mogę polecić ten lokal.
Jest to zdecydowanie miejsce z klimatem, na który niebagatelny wpływ ma również wystrój, podkreślający etniczny charakter restauracji (niestety nie zrobiłam żadnego zdjęcia wnętrza).
Chciałabym jeszcze dodać, że przemiły pan kelner cierpliwie odpowiadał na wszystkie nasze pytania dotyczące menu, a na sam koniec każdej z nas wręczył mały upominek od firmy - figurkę Żyda trzymającego w rękach grosik, tak na szczęście i rozmnożenie w portfelu :)



Wiadomości o kuchni koszernej zaczerpnęłam z książek Tovy Aran-Fridman "Kuchnia żydowska" i  Macieja E. Halbańskiego "Potrawy z różnych stron świata" oraz z Wikipedii.

21 lutego 2015

Schab pod beszamelem z pieczarkami według Pascala Brodnickiego

U Pani M. zaintrygował mnie schab z pieczarkami pod beszamelem, więc postanowiłam go przyrządzić, tym bardziej, że dysponowałam wszystkimi składnikami w domu.
Po wczytaniu się w post, okazało się, że niniejszy przepis pochodzi z książki "Okrasa kontra Pascal", którą i ja posiadam.
Nie wiedzieć czemu  ten fantastyczny schab zupełnie mi umknął podczas przeglądania książki, ale nic straconego - dzięki Pani M. sięgnęłam po książkę po raz drugi (przetestowałam już z niej przepis na kurczaka z Antyli)   i nie żałuję - schab wyszedł bardzo smaczny, tylko nieco niefotogeniczny :) 

Składniki:
  • 4 plastry schabu,
  • 200 g pieczarek,
  • 1 szkl mleka,
  • 2 łyżki masła,
  • 2 łyżki mąki,
  • 2 łyżki startego sera grana padano,
  • 80 g startego sera ementaler,
  • posiekana natka pietruszki,
  • sól,
  • pieprz,
  • olej do obsmażenia mięsa

Wykonanie:
Mięso + pieczarki
Mięso rozbić tłuczkiem, doprawić solą i pieprzem z obu stron, a następnie podsmażyć na tłuszczu.
Podsmażone przełożyć do naczynia żaroodpornego, w którym będziemy zapiekać potrawę.
Pieczarki obrać, pokroić w plasterki i przesmażyć na tej samej patelni, na której obsmażaliśmy mięso. Obsmażone doprawić solą i pieprzem.

Sos beszamelowy
W garnuszku ugotować mleko, uważając aby się nie przypaliło.
W drugim garnku zrobić zasmażkę z masła i mąki - roztopić masło, dodać do niego mąkę i chwilę podsmażyć (cały czas mieszając), aby mąka nie była surowa. Uważać, by nie przypalić zasmażki.
Ciepłe mleko stopniowo wlewać do garnka z zasmażką, mieszając energicznie trzepaczką póki sos się nie zagęści.
Doprawić beszamel solą i pieprzem, dodać starty ementaler, zamieszać i zestawić z ognia.

Do sosu włożyć obsmażone pieczarki, po czym rozsmarować beszamel na schabie w naczyniu żaroodpornym. Całość posypać startym grana padano.
Mięso zapiekać w piekarniku w 180 C przez ok. 10 minut, aż wierzch ładnie się zarumieni.
Przed podaniem posypać posiekaną natką pietruszki.
  


18 lutego 2015

Kluski leniwe

Zostało mi trochę gotowanych ziemniaków z poprzedniego dnia - zbyt mało, aby zrobić z nich kopytka, a wyrzucić było mi szkoda. 
Postanowiłam zatem, że zagniotę kluski leniwe, nieco przeze mnie zapomniane, bo też rzeczywiście gotuję je bardzo rzadko i sama nie wiem czemu?
A przecież kluski leniwe, to smak dzieciństwa i... baru mlecznego, do którego czasami chodziłam w czasie studiów :).
Są dwie szkoły przyrządzania tych klusek - z ciasta na bazie samego białego sera oraz sera z dodatkiem gotowanych ziemniaków. U mnie w domu dodawano zawsze ziemniaki.
Tak jak istnieją dwa sposoby przygotowania tych klusek, tak istnieją dwie nazwy - zwane są też pierogami leniwymi, choć nie mam zielonego pojęcia skąd ta druga nazwa. Ich kształt zdecydowanie jest kluskowy :).
Ponieważ u mnie od zawsze nazywane były kluskami, zapraszam Was na kluski leniwe! 

Składniki:
  • 500 g białego półtłustego sera,
  • 300 g ziemniaków,
  • 150 g mąki,
  • 1 jajko,
  • sól
Wykonanie:
Czynności zaczynamy od wstawienia wody w dużym garnku. Wodę należy lekko (!) osolić, są to słodkie kluski, nie wolno przesadzić z solą. 
Następnie bierzemy się za przygotowanie ciasta:
ugotowane poprzedniego dnia ziemniaki i biały ser przepuścić przez praskę lub zmielić w maszynce do mięsa. Na stolnicę wyłożyć zmielony ser z ziemniakami, wysypać mąkę, oraz wbić jajko i szybko zagnieść ciasto na kluski. Gdyby ciasto okazało się zbyt luźne, należy dosypać trochę mąki.
Z gotowego ciasta odkrawać mniejszy kawałek.
Na posypanej mąką stolnicy z każdego kawałka uformować wałek o szerokości 1,5 palca. 
Wałek spłaszczyć lekko dłonią, po czym pokroić go ukośnie w 4 cm kluski o kształcie rombu.
Wrzucać je na wrzątek, po wrzuceniu zamieszać łyżką cedzakową, aby nie  przykleiły się do dna.
Podczas gotowania ponownie przemieszać zawartość garnka.
Kiedy wypłyną na wierzch, gotować 1-2 minuty.
Podawać na słodko na jeden w poniżej przedstawionych sposobów:
- ze śmietaną i cukrem, posypane cynamonem
- rozpuszczonym masłem i cukrem oraz cynamonem
- tartą bułką przesmażoną na maśle i posypane cukrem,
oraz (tak jak u mnie)
- polane zmiksowanymi ze śmietaną i cukrem truskawkami.
W każdej wersji smakują wyśmienicie. 

Z podanej porcji wyszło mi 45 klusek, specjalnie policzyłam :)


14 lutego 2015

Duńska zapiekanka z porami

Świetna wytrawna zapiekanka z drożdżowego ciasta, przypominająca w nieco w smaku pizzę, choć pochodzi z północy Europy.
Duńska zapiekanka porowa jest doskonałym daniem na ciepłą kolację lub obiad.
Przepis wzięty z bloga Mirabelki, choć ja go nieco zmieniłam i podaję go z moimi zmianami.

Składniki:
  • 1 i 3/4 szkl mąki,
  • 1/2 szkl letniej wody,
  • 1/2 łyżeczki soli,
  • 2 czubate łyżki masła,
  • 1 opakowanie suchych drożdży
  • 2 pory,
  • 15 dkg żółtego sera,
  • 2 łyżki oleju,
  • posiekana natka pietruszki,
  • ketchup,
  • sól,
  • pieprz,
  • mielona słodka papryka,
  • zioła do pizzy,
  • 1 łyżka mleka do posmarowania wierzchu

Wykonanie:
Jedną czubatą łyżkę masła rozpuścić i przestudzić do letniej temperatury.
Na stolnicę wsypać mąkę, drożdże, 1/2 łyżeczki soli, wlać przestudzone rozpuszczone masło oraz 1/2 szkl letniej wody. Z podanych składników zagnieść ciasto drożdżowe. 
Kiedy składniki się połączą w jednolitą masę, ciasto wygniatać jakieś 10 minut, musi być dobrze wyrobione. Następnie przełożyć je do miski, przykryć ścierką i odstawić w ciepłe miejsce na 20-30 minut do wyrośnięcia.
Kiedy ciasto wyrasta, przygotowujemy farsz z porów.
Warzywa przekrawamy na pół, dokładnie myjemy i kroimy w cienkie półplasterki. Na patelni rozgrzewamy olej. Na gorący tłuszcz wrzucamy pory, przesmażamy je do miękkości, uważając, aby się nie przypaliły (można je leciutko podlać odrobiną wody). 
Do uduszonych porów dodajemy pozostałą 1 łyżkę masła, doprawiamy solą, pieprzem oraz papryką. 
Wyrośnięte ciasto dzielimy na dwie części: 2/3 i 1/3.
Formę o wymiarach 21 x 21 cm wykładamy papierem do pieczenia. 
Dno i boki foremki wykładamy rozwałkowaną większą częścią ciasta (2/3). 
Spód smarujemy ketchupem, posypujemy ziołami do pizzy oraz startym żółtym serem, na to rozsmarowujemy warstwę uduszonych porów.
Pozostałą część ciasta (1/3) należy rozwałkować i pociąć w paski i zrobić z nich zrobić kratkę.
Wierzch posmarować mlekiem za pomocą kuchennego pędzelka.
Zapiekankę piec w 200 C przez ok 40 min.
 




7 lutego 2015

Oponki serowe

Kiedy zobaczyłam oponki serowe u Pani M., wiedziałam, że muszę je usmażyć!
Sama przygotowuję pączki leniuszki, które bardzo lubię, więc przepis na oponki od razu podbił moje serce.
Jak postanowiłam, tak zrobiłam i zabrałam się za smażenie ciastek. I wiecie co?
Oponki wyszły rewelacyjne!!! Mimo, iż nieznacznie zmieniłam przepis.

Składniki:
  • 600-800 g mąki,
  • 500 g twarogu,
  • 1 szkl cukru,
  • 2 opakowania cukru migdałowego,
  • 3 jajka,
  • 1/2 kostki miękkiego masła,
  • 2 łyżki śmietany,
  • 1 łyżeczka sody,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 4 łyżki spirytusu,
  • szczypta soli,
  • olej do głębokiego smażenia,
  • cukier puder do posypania

Wykonanie:
Ser przekręcić przez maszynkę do mięsa lub przepuścić przez praskę.
Do zmielonego twarogu wbić jajka, dosypać obydwa rodzaje cukru, oraz dodać miękkie masło, spirytus i szczyptę soli. Całość utrzeć na jednolitą masę - ja to zrobiłam za pomocą drewnianej kulki, ale można też użyć miksera.
Mąkę wymieszać z sodą i proszkiem do pieczenia, po czym stopniowo dodawać do masy serowej, wyrabiając ciasto rękami.
Z wyrobionego ciasta odkrawamy kawałek, rozwałkowujemy go na stolnicy wysypanej mąką na placek grubości 1,5 cm i szklanką wycinamy krążki, a następnie na środku każdego krążka, kieliszkiem wycinamy otwór.
Powycinane oponki wrzucamy na gorący olej i smażymy na rumiano z obu stron.
Usmażone ciastka wykładamy na papierowy ręcznik, aby pozbyć się nadmiaru tłuszczu.
Osączone z tłuszczu, przekładamy na duży talerz i posypujemy je cukrem pudrem.   

Takie oponki robiłam po raz pierwszy i z pewnością nie ostatni.
Wbrew pozorom nie są tłuste, dodatek alkoholu sprawia, że nie nasiąkają zbytnio tłuszczem.
Gorąco je wszystkim polecam!
Z podanych w przepisie proporcji wyszło mi 40 sztuk.





Karnawałowe Słodkości!