Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

25 października 2014

Spaghetti carbonara

Dziś przypada Światowy Dzień Makaronu i z tej okazji wypadałoby napisać kilka słów o dzisiejszym "jubilacie".
Makaron niezaprzeczalnie kojarzy się ze słoneczną Italią. To tam zjada się go najwięcej - 25 kg rocznie na głowę mieszkańca (gdy tymczasem polscy smakosze spożywają go nieco ponad 1,5 kg). Język włoski zna mnóstwo określeń na opisanie tej niezwykłej kombinacji wody, mąki i oliwy, m.in.: spaghetti, tagliatelle, farfalle, spirali, conghilie, bucatini, cannelloni, lasagne, schiaffoni, trofie i wiele, wiele innych, bo makaronu Włosi mają ponoć 300 rodzajów! 
Tak więc, aby nie zaprzątać sobie zbytnio głowy mnogością nazw, wymyślili jedno krótkie słowo na opisanie tego całego bogactwa: pasta. 
Skojarzenie makaronu z Italią to nie współczesny wymysł. Już w XIX wieku nierozerwalnie był on związany z kuchnią włoską, świadczyć o tym może przepis na makaron włoski, podawany przez Karolinę z Potockich Nakwaską w jej poradniku dla gospodyń domowych, wydanym w 1843 roku.
O tym, że makaron jest stałym elementem włoskiej sztuki kulinarnej doskonale wszyscy wiemy, ale skąd się wziął na stołach mieszkańców Italii? Tak do końca nie wiadomo.  
Historycy kulinarni głowią się nad tym od dawna. Niektórzy przypisują przywiezienie  pomysłu na wytwarzanie makaronu, weneckiemu podróżnikowi Marco Polo, po jego powrocie na Półwysep Apeniński z Chin w 1295 r.
Jeszcze inni twierdzą, że to Arabowie zaimportowali makaron na Sycylię, a dopiero stamtąd rozprzestrzenił się on na całą Europę.
Trzecia grupa naukowców, pochodzenie  klusek przypisuje kuchniom starożytnym, o czym miałaby świadczyć etymologia słowa "makaron", od greckiego makar, czyli "szczęśliwy".
Nie jest to taką nieuzasadnioną teorią, zważywszy na to, że węglowodany zawarte w makaronie powodują zwiększone wydzielanie endorfin - hormonów odpowiedzialnych za dobre samopoczucie i odczuwanie szczęścia. 
Skąd by się on nie wziął, jedno jest pewne, zadomowił się w kuchni włoskiej na dobre!*

Teoria, teorią czas na przepis.
Nie kierowałam się żadną konkretną recepturą, tylko zawartością lodówki: miałam jajka, śmietanę, boczek oraz makaron (zamiast spaghetti użyłam cienkich tagliatelle) i ser . 
Mając te składniki, wybór na obiad był oczywisty - spaghetti carbonara.
Oryginalnie we Włoszech do sosu nie dodaje się śmietany, ale ja przygotowałam spolszczoną wersję, taka wydaje mi się smaczniejsza. 

Składniki:
  • 150 - 200 g makaronu spaghetti,
  • 150 g boczku,
  • 100 g startego parmezanu (najlepszy jest parmezan, ale możemy użyć innego twardego sera o zdecydowanym smaku)
  • 3 łyżki śmietany,
  • 3 jajka,
  • sól,
  • pieprz

Wykonanie:
W miseczce wymieszać ze sobą na jednolitą masę jajka, śmietanę i starty ser. Doprawić do smaku.
Boczek pokroić w kostkę, usmażyć na rumiano na suchej teflonowej patelni, koniecznie głębokiej. Usmażony boczek przełożyć do innego naczynia.
Makaron spaghetti ugotować al dente w dużej ilości osolonej wody (przyjmuje się 1 litr wody na 100 g suchego makaronu).
Od razu po ugotowaniu odcedzić go z wody i natychmiast przełożyć do głębokiej patelni, na której smażył się boczek. Wrzący makaron zalać masą śmietanowo-jajeczną i mieszać całość razem, dopóki jajka się lekko nie zetną. 
Podawać ze skwarkami z boczku.




Przepis dodaję do makaronowej akcji Shinju


Światowy Dzień Makaronu 2014

* Część teoretyczna powstała na podstawie książki "Podróże kulinarne: kuchnia włoska - tradycje, smaki, potrawy" 

9 komentarzy:

  1. Lubię carbonarę, ale nie jadam ze względu na wysoką kaloryczność :/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W moim menu też bywa rzadko, nie jest to danie na co dzień.

      Usuń
  2. pysznie wygląda, ja raz zrobiłam i cos mi nie wyszedł ;) Od tej pory nawet córka mówi do mnie mama tylko nie rób tego białego spaghetti ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dobre. To już lepiej go nie gotuj :D

      Usuń
    2. jeszcze kiedyś sprobuję ;)) a co tam

      Usuń
  3. Taki makaron z boczkiem... mniam, mniam. Dawno nie jadłam. Pychota :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Carbonary jeszcze nie robiłam, to dobry temat na przyszłoroczny Dzień Makaronu ;) Fajnie, że mimo choroby udało Ci się coś wyczarować i to bardzo dobre coś na pewno ;)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem lub nickiem.
Pozdrawiam Qualietta