Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

24 listopada 2013

Zielone fińskie naleśniki

Zaintrygowały mnie od pierwszego przeczytania przepisu, choć muszę przyznać, że od tamtego momentu do realizacji minęło sporo czasu, ale jak to w przysłowiu co się odwlecze...
Zatem wraz z Mopsową akcją nadszedł czas na usmażenie zielonych fińskich naleśników.



Składniki:
  • 1 szkl mleka (dałam ciut więcej, ponieważ ciasto było trochę za gęste i nie rozlewało się dobrze po patelni),
  • 2 jajka,
  • 100 g mąki,
  • 250 g posiekanego szpinaku (użyłam mrożony)
  • 2 łyżki topionego masła (zastąpiłam olejem),
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej,
  • szczypta cukru,
  • sól do smaku

Wykonanie:
Szpinak rozmrozić, osączyć dokładnie na sicie.
Jajka ubić z mlekiem na jednolitą masę. Nie zaprzestając ubijania, dodawać stopniowo mąkę, olej, dodać sól, gałkę muszkatołową oraz cukier. Zmiksować na gładkie ciasto.
Dodać szpianak, całość dobrze wymieszać.
Smażyć na rozgrzanej patelni posmarowanej lekko tłuszczem.
Fińskie zielone naleśniki można podawać bez niczego, jako samodzielne danie. Ja swoje podałam posmarowane naturalnym serkiem, zawinięte w kopertę.

Źródło: M. E. Halbański "Potrawy z różnych stron świata"


Kuchnia skandynawska 2013

18 komentarzy:

  1. Świetne! Ile naleśników otrzymałaś z takiej ilości składników?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Warto się pokusić o ich zrobienie, są bardzo ciekawe w smaku.
      Nie pamiętam ile ich wyszło, nie liczyłam. Przepraszam.
      Myślę, że dla 4 osobowej rodziny wyszłaby porcja na raz.

      Usuń
  2. Bardzo fajny przepis, muszę kiedyś zrobić z serkiem
    myslę,że będą pycha...

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne! Nigdy takich nie robiłam, a szkoda. Muszę nadrobić :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Podobają mi się naleśniki w takiej wersji - od razu wyglądają apetyczniej!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tak, wygląd mają bardzo apetyczny :)

      Usuń
  5. Wyglądają prześlicznie! Szkoda, że nie lubię szpinaku :(

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To może przyrządzenie tych naleśników będzie doskonałą okazją, aby polubić szpinak?

      Usuń
  6. Ależ pięknie się u Ciebie prezentują! Ja robiłam je, jak zapewne pamiętasz, w ubiegłym roku i sprawdziły się świetnie jako podstawa ślimaczków na przystawkę. Ale nie wyglądały tak świetnie jak Twoje!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję Aniu.
      Wygląd jest chyba zasługą tego, że aż rok czekałam z ich usmażeniem ;). Myśl dojrzewała długo, ale z jakim smacznym i wizualnym efektem :D
      Rzeczywiście wyglądają zupełnie inaczej niż Twoje i szczerze powiedziawszy nie mam pojęcia dlaczego.

      Usuń
  7. szpinak w nalesnikach? zawsze na tak! ;)

    OdpowiedzUsuń
  8. szkoda tylko, że fińskie naleśniki to takie, które piecze się wpiekanriku

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No niekoniecznie. Proszę sobie zajrzeć do źródła, które podałam pod postem. Zapewniam, że laik kulinarny nie napisał tej książki.

      Usuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem lub nickiem.
Pozdrawiam Qualietta