Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

27 listopada 2013

Pizza z brokułami

Bardzo lubię brokuły, dlatego gdy u Mariki zobaczyłam apetycznie wyglądającą pizzę z brokułami, wiedziałam, że muszę ją przyrządzić.
Jak powiedziałam, tak zrobiłam, a efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania.
Pizza jest przepyszna!!! Już na stałe wpisuję ją do mojego domowego menu.
Polecam ją gorąco i Wam.
Ciasto również przyrządziłam z przepisu Mariki, nie dodałam jedynie do niego jajka i zamiast świeżych drożdży odważyłam się po raz pierwszy w życiu użyć drożdży suszonych w proszku.
Decyzja o dodaniu do ciasta drożdży instant była strzałem w 10. Ciasto bardzo szybko się zagniotło, nie lepiło się do rąk i właściwie niewiele było z nim roboty.
Od dziś do ciasta na pizzę biorę tylko suche drożdże.

Składniki:
Ciasto
  • 1/2 kg mąki pszennej,
  • 1/4 szkl oleju,
  • 1 opakowanie drożdży instant (7 g),
  • 1 niecała szkl ciepłej wody,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • sól do smaku
Wierzch pizzy
  • 1 opakowanie mrożonych brokułów,
  • 1 średnia cebula,
  • kilka plasterków szynki lub innej wędliny (ja użyłam kiełbasę czosnkową),
  • 1 kulka mozzarelli,
  • przecier pomidorowy,
  • 2 ząbki czosnku,
  • zioła do pizzy,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • sól do smaku

Wykonanie:
Ciasto
Wszystkie składniki wrzucić do dużej miski i zagnieść gładkie ciasto, wgniatając w nie jak najwięcej powietrza. Ciasto wyrabiać jakieś 10 minut.
Kiedy będzie gładkie i lśniące, pozostawić je w ciepłym miejscu pod przykryciem do wyrośnięcia.
Kiedy wyrośnie, rozwałkować je na wielkość foremki, w której będziemy piec pizzę. Można zrobić z ciasta niewysoki rancik po bokach.
Foremkę wyłożyć papierem do pieczenia, potem ciastem, a następnie rozłożyć na cieście pozostałe składniki wierzchu.

Wierzch
W garnku zagotować osoloną wodę z dodatkiem 1 łyżeczki cukru. 
Na wrzątek wrzucić brokuły i gotować aż będą więcej niż półmiękkie. Odcedzić.
Czosnek przecisnąć przez praskę, dodać go do przecieru pomidorowego, tak jak i zioła do pizzy.
Tak przygotowanym sosem posmarować ciasto w brytfance.
Następnie rozłożyć różyczki obgotowanego brokuła, cebulę pokrojoną w piórka oraz wędlinę pokrojoną w paseczki.
Na koniec ułożyć gdzieniegdzie plasterki mozzarelli.

Pizzę piec w 220 C przez 20-25 minut (piekarnik gazowy) - do suchego patyczka.

Z podanej tu porcji mąki wyszła mi pizza na grubym spodzie o wymiarach 36 x 20 cm.





24 listopada 2013

Zielone fińskie naleśniki

Zaintrygowały mnie od pierwszego przeczytania przepisu, choć muszę przyznać, że od tamtego momentu do realizacji minęło sporo czasu, ale jak to w przysłowiu co się odwlecze...
Zatem wraz z Mopsową akcją nadszedł czas na usmażenie zielonych fińskich naleśników.



Składniki:
  • 1 szkl mleka (dałam ciut więcej, ponieważ ciasto było trochę za gęste i nie rozlewało się dobrze po patelni),
  • 2 jajka,
  • 100 g mąki,
  • 250 g posiekanego szpinaku (użyłam mrożony)
  • 2 łyżki topionego masła (zastąpiłam olejem),
  • 1/2 łyżeczki gałki muszkatołowej,
  • szczypta cukru,
  • sól do smaku

Wykonanie:
Szpinak rozmrozić, osączyć dokładnie na sicie.
Jajka ubić z mlekiem na jednolitą masę. Nie zaprzestając ubijania, dodawać stopniowo mąkę, olej, dodać sól, gałkę muszkatołową oraz cukier. Zmiksować na gładkie ciasto.
Dodać szpianak, całość dobrze wymieszać.
Smażyć na rozgrzanej patelni posmarowanej lekko tłuszczem.
Fińskie zielone naleśniki można podawać bez niczego, jako samodzielne danie. Ja swoje podałam posmarowane naturalnym serkiem, zawinięte w kopertę.

Źródło: M. E. Halbański "Potrawy z różnych stron świata"


Kuchnia skandynawska 2013

15 listopada 2013

Łódzko-warszawskie spotkanie blogowe

Podczas mojego wrześniowego urlopu wybrałam się do Łodzi, aby spotkać się z Anią z "Mopsa w kuchni".
Było to nasze pierwsze (lecz z pewnością nie ostatnie!) spotkanie w realu, bardzo fajne i sympatyczne spotkanie.
Nawet nie wiadomo kiedy zleciał nam cały dzień we wspólnym towarzystwie i musiałam wracać do domu.
Jeżeli chcecie przeczytać co robiłyśmy i co pokazała mi Ania w swoim mieście, to zapraszam na relację opublikowaną tutaj.
Żeby jednak zachować kulinarny charakter tego wpisu, poniżej zamieszczam zdjęcie tarty, którą zajadałyśmy się w bistro "Zaraz Wracam" przy ul. Piotrkowskiej 101.


Tarta ze zdjęcia akurat należała do Ani, więc jej pozostawię pole do popisu i możliwość wypowiedzenia się na jej temat ;)
Moja tarta - z pieczarkami, orzechami i serem taleggio - była pyszna! Musicie mi jednak wierzyć na słowo, bo zdjęcie, które zrobiłam całkowicie mi nie wyszło. 
Publikacja zdjęcia, gdy jest się głodnym, to ostatnia rzecz, o której się myśli, więc tym razem obędzie się bez pełnej dokumentacji fotograficznej. 
Co tam zdjęcie, ważne, że smakowała :).


11 listopada 2013

Duńskie jabłka na szarlotkę

Szukając przepisów do akcji Ani o kuchni skandynawskiej, natrafiłam na przepis na duńskie jabłka na szarlotkę.
Wystarczył jeden rzut oka na listę składników i już wiedziałam, że muszę je zrobić, choć jeden słoik, by wypróbować przepis, tym bardziej, że o tej porze jabłek mamy pełną obfitość, są najsmaczniejsze i  prawdziwym głupstwem byłoby tego faktu nie wykorzystać kulinarnie.
Jak sobie postanowiłam, tak też zrobiłam.
Właśnie wyszłam z kuchni, aby w chwili odpoczynku przed dalszym robieniem przetworów, napisać tego posta. 
Jabłka się studzą, a ja piszę...

Składniki:
  • 2 kg antonówek (lub szarej renety),
  • 1 szkl cukru,
  • 1 pomarańcza,
  • 2 kulki ziela angielskiego,
  • 3 goździki,
  • szczypta kurkumy,
  • opcjonalnie kawałek nowej gazy opatrunkowej

Wykonanie:
Pomarańczę wyparzyć, osuszyć i zetrzeć skórkę, a następnie wycisnąć z niej sok.
Jabłka obrać, oczyścić z gniazd nasiennych i pokroić w cienkie plasterki. 
Do garnka z jabłkami, dolać sok pomarańczowy, dodać ziele angielskie i goździki (ja, aby nie "ganiać" ich potem po całym garnku, zapakowałam je w kawałek gazy opatrunkowej i taką "paczuszkę" wrzuciłam pomiędzy jabłka). 
Całość dusić na niedużym ogniu, często mieszając drewnianą łyżką, aż jabłka się rozpadną, wtedy też należy wyciągnąć z garnka paczuszkę z zielem i goździkami.
Do rozgotowanych jabłek dodać startą skórkę pomarańczową, cukier oraz szczyptę kurkumy. Wszystko dokładnie wymieszać i dusić dalej, aż do rozpuszczenia cukru.
Gdyby masa była zbyt rzadka, musimy jeszcze chwilę jabłka podusić, póki odpowiednio nie odparuje i nie zgęstnieje.  
W oryginalnym przepisie napisane jest, aby jabłka na koniec przetrzeć przez sito, do uzyskania całkowitej gładkości, ja tego nie robiłam. Jabłka udusiłam w ten sposób, aby część z nich była w maleńkich kawałeczkach wyczuwalnych dla zębów. 

Źródło: M. Caprari - "Kuchnia bez granic"

******

Z podanych w przepisie proporcji wychodzi tyle przecieru, ile widzicie na zdjęciu. Ja po spróbowaniu zawartości garnka, postanowiłam dokupić jabłek i zrobić jeszcze kilka słoików.

W kulinarnych planach na dzisiejszy dzień mam jeszcze zrobienie dżemu dyniowo - pomarańczowego, do zrobienia którego i Was zachęcam, jest po prostu pyszny!
Warto wykorzystać nie tylko sezon na jabłka, ale również sezon na dynię. 




Przepis oczywiście dodaję do akcji:
Kuchnia_skandynawska_2013

10 listopada 2013

Naleśniki a la Hortobagy

Jak wiecie cenię sobie bardzo naleśniki za to, że można przyrządzać je na miliony sposobów i nigdy się nie znudzą. 
Dlatego też, gdy na blogu Facet na talerzu podpatrzyłam przepis na klasyczne węgierskie naleśniki a la Hortobagy, nie mogłam się mu oprzeć.
Bartoldzik pisze, że naleśniki te zazwyczaj przyrządza się z dodatkiem drobiu lub cielęciny, ja za to, w jednym ze źródeł, spotkałam się z farszem wieprzowym, i taki też wykorzystałam w swoich naleśnikach. 
Użyłam też gotowego mięsa mielonego, aby skrócić czas przygotowania.
Zamiast oliwy wzięłam smalec, który powszechnie jest stosowany w kuchni węgierskiej.

Usmażyć naleśniki wg tego przepisu - myślę, że do tego dania wystarczy zrobić ciasto z połowy składników.

Składniki:
  • 1/2 kg mielonej wieprzowiny,
  • 1 cebula,
  • 1 pomidor,
  • 1 czerwona papryka,
  • 500 ml śmietany,
  • natka pietruszki do posypania,
  • sól,
  • pieprz,
  • ostra papryka w proszku,
  • smalec do smażenia mięsa

Wykonanie:
Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na tłuszczu lekko ją soląc (szybciej zmięknie). 
Gdy cebula będzie szklista, dodać mięso. Smażyć je, aż będzie całkowicie białe, rozdzielając dokładnie podczas smażenia widelcem, aby nie było grudek.
Kiedy mięso się obsmaży ze wszystkich stron, zdjąć patelnię z ognia, doprawić papryką w proszku, solą i pieprzem, wymieszać.
Następnie dodać pokrojony w kostkę strąk czerwonej papryki oraz sparzonego i obranego ze skóry pomidora, pokrojonego na mniejsze części (nie filetowałam pomidora, użyłam go całego wraz z naturalnym miąższem, wtedy nie musiałam podlewać sosu wodą). 
Całość dusić pod przykryciem na małym ogniu przez kwadrans, nie zaszkodzi przemieszać wszystkiego od czasu do czasu.
Po tym czasie zawartość patelni odcedzić na gęstym sicie. Mięso wraz z warzywami pozostawić do nadziania naleśników, a uzyskany sos przelać z powrotem na patelnię, dolać do niego 400 ml śmietany, po czym go zagotować.
Naleśniki nadziewać mięsnym farszem, zawijać je w kopertę, następnie układać w naczyniu żaroodpornym do zapiekania, smarując każdy naleśnik łyżką sosu. Po rozłożeniu wszystkich naleśników, zalać je pozostałym sosem.
Naczynie z naleśnikami wstawić do piekarnika nagrzanego do 180 C i zapiekać przez 10 minut.
Podawać polane pozostałą śmietaną i posypane posiekaną natką pietruszki.





3 listopada 2013

Kapusta faszerowana, czyli "gołąbki"

Kapusta faszerowana szerzej znana jako "gołąbki", to potrawa lubiana chyba przez każdego, bo jak się dobrze zastanowić, to nie znam ani jednej osoby, która by ich nie lubiła.
Danie powszechnie znane, a okazuje się, że każda gospodyni ma swój sposób na jego przyrządzenie i że niekoniecznie trzeba nadziewać gołąbki mięsem (proponuję zajrzeć tu i tu).
Ja zazwyczaj dodaję do farszu ugotowany ryż lecz tym razem chciałam zrobić je tak jak moja Mama, nadziane samym mięsem. Nie chciałam jednak, aby farsz był zbity, więc dodałam, zupełnie jak do kotletów mielonych, namoczoną w wodzie i odciśniętą bułkę i to w dużej ilości.
Trochę się bałam co wyjdzie po dodaniu tak sporej ilości bułki, ale niepotrzebnie się obawiałam.
Farsz zyskał rzeczywiście przyjemnie miękką strukturę i nie był zbity.
Chyba zacznę w ten sposób zawsze przygotowywać gołąbki. Nie trzeba gotować oddzielnie ryżu, jest znacznie szybciej, a równie smacznie.
 
Składniki:
  • 1 główka kapusty włoskiej,
  • 1 kg mielonego mięsa wieprzowego (może być wieprzowo - wołowe),
  • 1 cebula,
  • 1 koncentrat pomidorowy,
  • 3-4 duże ząbki czosnku,
  • 6 suchych kajzerek,
  • ziele angielskie,
  • 2-3 liście laurowe (zależy od wielkości liści),
  • sól,
  • pieprz
opcjonalnie:
  • śmietana i mąka do sosu

Wykonanie:
Kapustę sparzyć - w jaki sposób? Zajrzyjcie do zakładki "Dobre rady/ciekawostki".

Do miski z mielonym mięsem dodać namoczone w wodzie i dokładnie odciśnięte bułki, przeciśnięte przez praskę ząbki czosnku oraz startą na najdrobniejszych oczkach cebulę.
Doprawić do smaku solą i pieprzem, a następnie bardzo dokładnie wyrobić wszystko na jednolitą masę.
Mięso wyrabiajcie bardzo skrupulatnie, aby przyprawy rozeszły się równomiernie.
Tak przygotowanym farszem nadziewajcie liście kapusty.
Dno garnka, w którym będziemy gotować potrawę wyłożyć pierwszymi zdjętymi z kapuścianej główki liśćmi.
Następnie układać zawinięte gołąbki, jeden obok drugiego.
Zalać je wodą, aby były przykryte, lekko posolić, dodać kilka kuleczek ziela angielskiego oraz liście laurowe i dusić na niezbyt dużym ogniu pod uchyloną przykrywką.
Pod koniec gotowania doprawić sos solą i pieprzem, dodać do garnka koncentrat pomidorowy, dobrze go rozprowadzić, delikatnie mieszając całym garnkiem.
Gotować gołąbki jeszcze przez kilkanaście minut, niech się zagotuje dodany do sosu koncentrat.


Niektórzy zaprawiają sos śmietaną i mąką, ja tego nie robię, wybór pozostawiam Wam.



2 listopada 2013

"Szarlotka" ze śliwkami - idealna na jesień

Jesień to dla mnie pora roku spod znaku szarlotki oraz ciast ze śliwkami.
Dlatego, gdy zobaczyłam ten przepis na blogu "mniam... mniam...", moim pierwszym skojarzeniem było: "To jest szarlotka ze śliwkami!", czyli idealne jesienne ciasto.
Warto więc wykorzystać obecny czas i je upiec, w końcu doskonale wpisuje się w kalendarz i aurę za oknem :)

Jak zwykle u mnie, nie obyło się bez małych zmian: użyłam wyłącznie mąki pszennej oraz nie dodałam rodzynek.

Składniki:
Ciasto
  • 3 szkl mąki pszennej,
  • 1 jajko,
  • 1 kostka masła lub margaryny,
  • 1 cukier waniliowy,
  • 2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • 1/2 szkl cukru,
  • 4-5 łyżek śmietany lub jogurtu naturalnego
Masa śliwkowa
  • 1,5 kg śliwek węgierek,
  • 150 g cukru,
  • 1-2 łyżki mąki ziemniaczanej
  • 1/2 szkl zimnej wody

Wykonanie:
Zagnieść ciasto z podanych powyżej składników, następnie podzielić je na dwie części: jedną większą, drugą mniejszą (większa część o objętości 2/3 całości, mniejsza 1/3).
Mniejszą część zapakować w woreczek foliowy i schować do zamrażalnika na jakiś czas niech porządnie się schłodzi.
Większą częścią ciasta wylepić brytfankę wyłożoną papierem do pieczenia, po czym gęsto nakłuć spód widelcem.
W czasie gdy część ciasta chłodzi się w zamrażalniku, przygotowujemy masę śliwkową.
 Owoce myjemy, przekrawamy na pół i pozbawiamy pestek. Oczyszczone wrzucamy do garnka, wsypujemy cukier, podlewamy niewielką ilością wody i przesmażamy jakieś 10-12 minut.
Mąkę ziemniaczaną rozrabiamy w 1/2 szkl zimnej wody i zaprawiamy nią podduszone śliwki, mieszając wszystko, aby nie porobiły się grudki.
Gotową masę śliwkową wykładamy na ciasto w brytfance. 
Wyciągamy z zamrażalnika pozostawione tam ciasto i ścieramy je na tarce o grubych oczkach, wprost na śliwki.
Ciasto pieczemy w 180 C przez 40-45 minut.