Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

27 kwietnia 2013

Babka poznańska

Tę babkę upiekłam na tegoroczną Wielkanoc i zupełnie o niej zapomniałam. Dziś nadrabiam zaległości i publikuję przepis. W końcu nie potrzeba świąt, aby upiec coś smacznego.

Składniki:
  • 4 jajka,
  • 1,5 szkl cukru,
  • 1,5 szkl mąki ziemniaczanej,
  • 0,5 szkl mąki pszennej,
  • 1 kostka masła,
  • 4 łyżeczki proszku do pieczenia (dałam 2 - cztery wydało mi się zbyt dużo),
  • sok i skórka otarta z 1 cytryny

Wykonanie:
Masło rozpuścić i wystudzić.
Do miski wbić jajka, dosypać cukier i ubić na puszystą masę. Następnie, nie przerywając miksowania, dodawać stopniowo przesianą mąkę pszenną wymieszaną z proszkiem do pieczenia oraz mąkę ziemniaczaną. Na tym etapie ciasto będzie gęste.
Potem do ciasta wlewać powoli ostudzone masło, miksując wszytko na wolnych obrotach. Na koniec dodać sok z cytryny oraz otartą skórkę i jeszcze raz wszystko zmiksować.
Formę wyłożyć papierem do pieczenia albo wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Do foremki wylać ciasto.
Piec w 200 C przez 45-50 min (do suchego patyczka).

Źródło: T. Barowicz - "Kuchnie regionalne"


22 kwietnia 2013

Kotlety z selera w orzechowej panierce

Nieskomplikowane wegetariańskie danie, które posmakuje nawet mięsożercom :)

Składniki:
  • 1 seler,
  • 1 puszka orzeszków ziemnych, 
  • 1 jajko,
  • sól,
  • pieprz,
  • mąka do obtaczania,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
Seler obrać, pokroić na 1 cm plastry i ugotować do miękkości w lekko osolonej wodzie.
Orzeszki rozdrobnić np. rozcierając je w moździerzu - mają się nadawać na panierkę.
Ugotowane plastry selera posypać pieprzem z obu stron, następnie obtoczyć w mące, roztrzepanym jajku i rozdrobnionych orzeszkach ziemnych. Smażyć na oleju na złoto z obu stron.

Użyłam orzeszków solonych do panierki, więc uważałam z solą podczas gotowania warzywa w wodzie, oraz nie soliłam zbyt dużo jajka przeznaczonego do obtaczania kotlecików.



21 kwietnia 2013

Gofry, gofry...

   Czy Was też, tak jak Kubusia Puchatka, nachodzi czasami ochota na małe co nieco? Jeśli tak, to proponuję gofry - idealne na niedzielny deser.

Składniki:
  • 450 ml kefiru,
  • 2 jajka,
  • 3-4 łyżki cukru,
  • 1 cukier waniliowy,
  • 6 łyżek oliwy,
  • 250 g mąki,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • olej do wysmarowania gofrownicy
do przybrania: 
  • 1 śmietana 30%,
  • owoce

Wykonanie:
  Wszystkie składniki na ciasto wrzucamy do głębokiej miski i miksujemy do uzyskania jednolitej konsystencji.
   Gofrownicę smarujemy olejem, porządnie rozgrzewamy, a następnie wylewamy porcje ciasta na dolną płytę gofrownicy, tak aby wypełnić zagłębienia. Piec aż będą rumiane.
Studzić na kratce lub oparte o coś, aby powietrze mogło swobodnie przepływać. Położone jedne na drugich zmiękną i staną się gumowate.
   Podawać z ubitą na sztywno kremówką, przybrane owocami.

Źródło: J. Muras "Podwieczorek - małe popołudniowe co nieco"


20 kwietnia 2013

Surówka z czerwonej kapusty III

   To już trzecia wersja surówki z czerwonej kapusty, równie wyśmienita co poprzednie. Ten przepis otrzymałam od kolegi z pracy.

Składniki:
  • 1/4 średniej główki czerwonej kapusty,
  • 1 duża cebula,
  • 1 duże słodkie jabłko,
  • 2 duże ogórki kwaszone,
  • sól, 
  • ocet z białego wina,
  • cukier,
  • oliwa z oliwek
Wykonanie:
   Oczyszczoną z pierwszych liści kapustę drobno szatkujemy.
   W garnku zagotowujemy wodę z dodatkiem soli, cukru i octu winnego. Do gotującej się wody wrzucamy kapustę i gotujemy ją do miękkości. Ugotowaną odcedzamy i odstawiamy do wystygnięcia.
   Do wystudzonej kapusty dodajemy starte (wraz ze skórką) na najgrubszej tarce ogórki kwaszone, obrane i oczyszczone z gniazd nasiennych jabłko również starte na grubej tarce oraz pokrojoną w drobną kostkę cebulę. Wszystko razem mieszamy. Na koniec dodajemy oliwę z oliwek i jeszcze raz mieszamy całość.

19 kwietnia 2013

Pieczarkowe ptysie

   Ten przepis, to właściwie przepis rodzinny - przekazywany od jednej cioci do drugiej, po czym wylądował u mnie, a ja go podaję Wam, gorąco polecając, bo ptysie z pieczarkami są po prostu pyszne! To doskonała przystawka na przyjęcie dla gości, czy ciepła, aczkolwiek syta i niezbyt dietetyczna kolacja.

Składniki:
na ciasto
  • 1 szklanka wody,
  • 1/3 kostki margaryny,
  • 1 szklanka mąki,
  • 3 jajka,
  • szczypta soli
 na farsz
  • 1 kg pieczarek
  • 1 duża cebula,
  • 1 pęczek koperku,
  • 1/4 kg żółtego sera startego na tarce o najgrubszych oczkach,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
Ciasto
   Zagotować wodę z tłuszczem. Na wrzątek (nie zaprzestając gotowania na maleńkim ogniu) wsypać mąkę z solą. Mieszać całość energicznie cały czas, aż ciasto będzie gładkie i będzie odstawać od ścianek naczynia.
   Gdy wyrobimy dokładnie ciasto, zdjąć garnek z ognia i pozostawić do przestygnięcia.
   Do przestudzonego ciasta wbijać po jednym jajku miksując cały czas mikserem (kolejne jajka wbijać dopiero wtedy, gdy to poprzednie połączy się dokładnie z pozostałymi składnikami). Po wbiciu wszystkich jajek miksować jeszcze całość przez kilka minut.
   Na wyłożoną papierem do pieczenia blachę kłaść łyżką stołową porcje ciasta. Piec na złoto w temp. 200-220 C przez 20-25 min.
   Upieczone przekroić w poprzek, napełniać farszem gdzieś do połowy wysokości ptysia, wierzch posypać startym żółtym serem, po czym ponownie zagrzać w piekarniku, aż farsz będzie ciepły.

Farsz
   Pieczarki umyć, obrać i pokroić w plasterki lub zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach.
   Cebulę obrać, pokroić w piórka, zeszklić na tłuszczu. Następnie dodać pieczarki i dusić całość do miękkości. Odparować.
   Dodać posiekany koperek, doprawić do smaku solą i pieprzem. Wszystko wymieszać i ostudzić. Do zimnego farszu dodać starty ser (zostawić część do posypania wierzchu).
Farszem wypełniać ptysie.

  *Gdyby okazało się, że po przekrojeniu ciasta lekko się ono nie dopiekło w środku, należy wtedy jeszcze dopiec ptysie w piecyku (już
przekrojone).



Przepis dodaję do Pieczarkowego Tygodnia 2013 Ani


Pieczarkowy Tydzień 2013



14 kwietnia 2013

Kotlety ziemniaczane I

   Przepis ten po raz pierwszy zobaczyłam u Asi, następnie przypomniała mi o nim Iza
   Moja wersja różni się nieco od placuszków Dziewczyn.
Po pierwsze zrobiłam je z zimnych ziemniaków, które pozostały mi z poprzedniego dnia, więc masło rozpuściłam i dodałam płynne, inaczej nie uzyskałabym puree. Z ciasta uformowałam kotleciki, które przed usmażeniem obtoczyłam w bułce tartej, oraz nie dodałam do środka żółtego sera, bo go nie miałam. Mimo tych modyfikacji kotleciki wyszły super i z pewnością jeszcze nie raz zagoszczą na talerzu. Tym bardziej, że są doskonałym sposobem na wykorzystanie pozostałych z obiadu ziemniaków.

Składniki:
  • 1/2 kg ziemniaków,
  • 1 jajko,
  • masło,
  • mleko,
  • posiekany koperek w ilości wg uznania,
  • bułka tarta do obtoczenia kotletów,
  • sól,
  • pieprz,
  • olej do smażenia
Wykonanie:
   Ugotowane ziemniaki przecisnąć przez praskę. Dodać rozpuszczone masło i mleko w takiej ilości, aby powstało nam ścisłe puree (takie, by można było z niego uformować kotlety). Jeśli będzie zbyt rzadkie, kotlety będą się rozwalać podczas smażenia, dlatego proporcje płynów są na wyczucie. Nie da się określić ich konkretnych ilości. Wszystko zależy od gatunku ziemniaków, których używamy - jedne są bardzie mączaste, drugie mniej i to do rodzaju ziemniaków dostosowujemy ilość płynów.
  Do ubitego puree dodajemy posiekany koperek, przyprawy oraz wbijamy jajko. Całość bardzo dokładnie mieszamy.
   Lekko wilgotnymi dłońmi formujemy kotlety (takie jak mielone), obtaczamy w bułce tartej i smażymy na oleju na rumiano z obu stron.
Podajemy z surówką.


   A jeśli mielibyście ochotę na kotlety ziemniaczane z boczkiem z dodatkiem sosu pieczarkowego, to zapraszam http://skarbnica-smakow.blogspot.com/2012/04/kotlety-ziemniaczane-z-duszonymi.html


11 kwietnia 2013

Kurczak z Fjällbacki

   Mi, wielbicielce skandynawskich kryminałów, po prostu nie wypadało nie przyrządzić tego kurczaka! Oryginalny przepis pochodzi z książki Camilli Läckberg "Smaki Fjällbacki". Ta znana autorka powieści kryminalnych popełniła książkę kucharską do spółki z wybitnym szwedzkim szefem kuchni Christianem Hellbergiem. 
   Ja przepis ściągnęłam od Ani, jednakże zamiast piec całego kurczaka, upiekłam tylko nogi.

Składniki:
  • 4 nogi kurczaka,
  • 2 cytryny,
  • 4 łyżki miodu,
  • 4 łyżki jasnego sosu sojowego,
  • 4 łyżki oliwy,
  • 1 łyżka suszonego rozmarynu,
  • sól,
  • pieprz

Wykonanie:
   Mięso umyć, osuszyć, natrzeć solą i pieprzem, zostawić na trochę, aby przeszło przyprawami.
   Przygotować marynatę: wycisnąć sok z cytryn (darowałam sobie ścieranie skórki cytrynowej) i wymieszać go z miodem, oliwą oraz sosem sojowym, dodając rozmaryn. 
   Nogi kurczaka oblać dokładnie marynatą, a najlepiej zostawić je w niej na godzinę.
   Zamarynowane mięso piec w 180-200° C przez 70-80 minut w naczyniu żaroodpornym pod przykryciem. Na 15 minut przed końcem pieczenia, odkryć naczynie, aby kurczak ładnie się zarumienił.
   Swojego "Kurczaka z Fjällbacki" podałam z surówką z czerwonej kapusty, która świetnie komponuje się z pieczonym drobiem.




9 kwietnia 2013

Zupa serowa z cukinią

Składniki:
  • 1 litr bulionu z kurczaka,
  • 1/2 kg cukinii,
  • 2 łyżki mąki pszennej,
  • 1 duży ząbek czosnku,
  • 10 dkg tartego żółtego sera,
  • masło do smażenia,
  • sól,
  • pieprz,
  • posiekany koperek wg uznania
Wykonanie:
   Cukinię umyć, obciąć końce i zetrzeć na tarce o największych oczkach wraz ze skórką. Udusić na maśle.
   Na patelnię z duszącą się cukinią dodać przeciśnięty przez praskę ząbek czosnku. Chwilę razem gotować i oprószyć całość mąką, cały czas mieszając i pilnując, aby nie zrobiły się grudki.
   Uduszoną cukinię przełożyć do garnka z gorącym bulionem, mieszać cały czas, bo w tym momencie łatwo o grudki z mąki w zupie, a przecież ich nie chcemy. Gotować całość ok 5 minut.
   Na koniec do zupy dodać tarty żółty ser. Mieszać póki ser się nie rozpuści. Dodać posiekany koperek i podawać.
   Zupę można zabielić śmietaną, ja tego nie zrobiłam.

Źródło: Dr Oetker "Łatwe zupy"


7 kwietnia 2013

Maroko i arabskie smaki

   Akcja Panny Malwinny III Festiwal Kuchni Arabskiej dobiegła końca.
   Było mi niezmiernie miło brać udział w tej akcji. Dzięki niej odkryłam fantastyczne, nowe smaki, które zagoszczą w mej kuchni na stałe.
   Poniżej znajdziecie link odsyłający do posumowania tejże zabawy w arabskie gotowanie, a tam całą listę egzotycznych pyszności, do której miałam przyjemność dorzucić przysłowiowe trzy grosze :).



    Pozostając w arabskim klimacie, zapraszam Was na marokański targ.
   Oto kilka zdjęć, które publikuję dzięki uprzejmości mojej koleżanki Ani.
Aniu, dziękuję Ci jeszcze raz bardzo serdecznie! :)









 






4 kwietnia 2013

Krokiety z mięsem i kapustą

   Mięso z rosołu zawsze w jakiś sposób wykorzystuję. Tym razem usmażyłam naleśniki i zrobiłam krokiety. Po prostu pycha!

Składniki:

Przepis na ciasto naleśnikowe znajdziecie tutaj

Na farsz:
  • 3/4 kg ugotowanej wołowiny z rosołu,
  • mięso z kurczaka z rosołu, 
  • 1 kg kapusty kwaszonej,
  • 1 duża cebula,
  • 2-3 ząbki czosnku,
  • sól,
  • pieprz,
  • gałka muszkatołowa,
  • olej do smażenia
Wykonanie:
   Kapustę wrzucić do garnka, zalać wodą i ugotować do miękkości. Jeśli jest bardzo kwaśna, przed włożeniem jej do garnka i zagotowaniem, należy przepłukać ją pod bieżącą wodą, aby pozbyć się nadmiaru kwasu.
   Ugotowaną kapustę odlać z wody i pozostawić do wystygnięcia, kiedy ostygnie bardzo dokładnie odcisnąć.
   Cebulę pokroić na plastry i zeszklić na oleju, po czym do cebuli dodać na patelnię przeciśnięty przez praskę czosnek i też go zeszklić. Należy pamiętać, aby czosnku nie smażyć dłużej niż 3 minuty, gdyż gorzknieje. Wyłączyć ogień pod patelnią, zostawić do ostudzenia.
   Ugotowane w rosole mięso zmielić w maszynce do mielenia mięsa, następnie to samo uczynić z przeszkloną cebulą z czosnkiem. Na samym końcu zmielić ugotowaną i odciśniętą kapustę. 
   Składniki farszu doprawić do smaku i bardzo dokładnie wymieszać. Jeśli farsz jest zbyt suchy trzeba go podlać odrobiną rosołu (jeśli nie mamy rosołu, zastąpmy go olejem) - farsz będzie się lepiej wyrabiał.
   Ja zawsze doprawiam farsz na ciepło tzn. podgrzewam go na maleńkim ogniu, cały czas dokładnie mieszając, aby przyprawy rozeszły się równomiernie. Kiedy farsz jest ciepły (nie gorący) wtedy wiem, jak będzie smakował w wersji ostatecznej. Słyszałam, że farsz mięsny należy doprawić na zimno, lecz ja od zawsze robię tak, jak Wam to opisałam powyżej i ta metoda nigdy mnie nie zawiodła.
   Usmażyć cienkie naleśniki nie rumieniąc ich zbytnio, ponieważ muszą być plastyczne. 
   Na każdym naleśniku kłaść porcję farszu, rozprowadzić ją po naleśnikowym placku. Dwa boczne brzegi zawinąć do środka, po czym zwinąć naleśnik jak roladę.
   Przed podaniem krokiety odsmażyć na oleju i podawać ciepłe. Można jeszcze przed obsmażeniem opanierować je w jajku i bułce tartej i dopiero potem obsmażyć.

Rosół

   Nic tak bardzo nie kojarzy się z domowym obiadem jak talerz rosołu - tylko tego prawdziwego, gotowanego niespiesznie na wolnym ogniu, a nie jego chemicznej podróbki w kostce czy proszku.
   Tradycyjny rosół nie lubi pośpiechu. Lubi za to różnorodne mięsa i ten najlepszy wychodzi z mięs mieszanych. U mnie od zawsze gotowało się rosół wołowo - drobiowy i taki też najbardziej trafia w gusta domowników. 
   Najlepszym drobiem do rosołu jest prawdziwa wiejska kura, gdy jej nie mamy, możemy zastąpić ją kurczakiem. Niektórzy zamiast kury czy kurczaka dodają mięso z indyka, osobiście indyka w rosole nie praktykowałam.
   Rosół ma tę niewątpliwą zaletę, że ugotowane w nim mięso można potem wykorzystać na farsz do pierogów, krokietów czy zapiekanki holenderskiej
  Ugotowana wołowina świetnie się też komponuje z sosem chrzanowym czy koperkowym
   Jaki by Wasz wybór nie był mięso z rosołu można zawsze wykorzystać w smaczny sposób.
   Wróćmy jednak do zupy. 
   Jak napisałam wcześniej, rosołu pod żadnym pozorem nie wolno gotować na zbyt dużym ogniu (!!!), gdyż zmętnieje i nie będzie klarowny. Gotujący się rosół ma tylko "mrugać", tzn. pęcherzyki powietrza mają się pokazywać na powierzchni w powolnym tempie.
   Nie wolno też go za bardzo solić, gdyż z czasem słonieje (jeśli dotrwa).  Rosół solimy w dalszej części gotowania, aby mięso mogło oddać cały swój smak. Jeśli posolimy rosół zbyt wcześnie, sól spowoduje, że białko zawarte w mięsie szybko się zetnie i zostanie "zamknięta" struktura mięsa, a co za tym idzie, smak nie będzie się już tak łatwo i w pełni przedostawał do wywaru.    
   Rosół najlepiej gotować nie zakrywając do końca garnka, tylko zostawiając lekko uchyloną pokrywkę. 
I pamiętajcie Kochani bez pośpiechu!
Po tym przydługim wstępie pora na ingrediencje. U mnie tym razem w rosole znalazły się:

Składniki:
  • 2,5 l wody,
  • 3/4 kg wołowiny (szponder/ łata / antrykot),
  • 2 nogi kurczaka,
  • 2 duże marchewki,
  • 1 duża pietruszka,
  • 1/2 średniego selera,
  • 1 por,
  • 1 cebula - obrana i opalona nad palnikiem. Cebula nadaje koloru i dodatkowego smaku. Wersja dla posiadaczy kuchenek elektrycznych - wrzucić umytą, nieobraną z łupinki cebulę. Taka też nada rosołowi złocistego koloru.
  • pierz czarny w ziarnkach,
  • pieprz czarny mielony,
  • sól,
  • opcjonalnie koperek lub natka pietruszki
Wykonanie:
   Do garnka nalewamy wodę, wstawiamy, by się grzała. 
  Wołowinę myjemy i wrzucamy do garnka z wodą, kiedy ta leciutko się zagrzeje, tzn. nie będzie już zimna, ale nie będzie jeszcze letnia. Gotujemy na wolnym ogniu.
   Po pewnym czasie z mięsa wytrącą się tzw. szumowiny, należy je wyłowić z garnka łyżką cedzakową (istnieją dwie szkoły - jedna mówi, że należy rosół szumować, druga, że nie potrzeba, gdyż z czasem szumowiny same się rozpadną i wygotują).
   Po odszumowaniu dodać do garnka ziarna czarnego pieprzu.
   Kiedy wołowina będzie półmiękka do garnka dodać umytego kurczaka i umyte warzywa (marchew, pietruszkę, seler - bez skórki, por dokładnie umyty i oczyszczony z brzydkich części oraz cebulę).
   Dalej gotować na wolnym ogniu do miękkości wszystkich składników. Pod koniec gotowania doprawić do smaku solą i mielonym czarnym pieprzem, pamiętając, aby soli nie użyć zbyt dużo. Lepiej doprawić potem, niż popsuć zupę.
   Ugotowany rosół odlać przez sito do mniejszego garnka. Tym sposobem nie będziemy musieli żmudnie odławiać wszystkich składników i rosół z pewnością będzie czysty, bez żadnych dodatków.
   Rozgotowany por i cebulę wyrzucić, natomiast ugotowane warzywa korzeniowe wykorzystać do sałatki jarzynowej.
   Rosół podawać z makaronem. Przed podaniem można posypać zupę posiekanym drobno koperkiem lub natką pietruszki.

Domowy rosół