Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

16 grudnia 2012

"Murzynek" - polska klasyka

   W dobie królowania różnego rodzaju brownies, mam wrażenie, że "Murzynek" został jakby nieco zapomniany - zupełnie niesłusznie. Jest to przecież pyszne, klasyczne polskie czekoladowe ciasto, które tak bardzo przypadło do gustu mojemu włoskiemu koledze, że musiałam mu tłumaczyć przepis. Dziś podaję go Wam w polskiej wersji językowej :).

Składniki:
  • 4 jajka,
  • 2 szkl mąki,
  • 1 kostka masła,
  • 1 szkl cukru,
  • 4 łyżeczki kakao,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1/2 szkl mleka lub wody,
  • kilka kropel zapachu migdałowego,
  • masło i kasza manna lub bułka tarta do wysmarowania formy
Wykonanie:
   Do garnka włożyć kostkę masła, wsypać cukier, kakao oraz wlać mleko lub wodę. Rozpuścić wszystko na wolnym ogniu mieszając od czasu do czasu. Z otrzymanej masy odlać 1/2-1/4 szklanki, odstawić.
   Pozostałą masę w garnku wystudzić. Do zimnej wbić całe jajka, zmiksować. Następnie do wsypać mąkę wymieszaną z proszkiem do pieczenia, dodać zapach migdałowy i ponownie zmiksować na gładko.
   Foremkę do pieczenia wysmarować masłem i wysypać kaszą/bułką tartą, wlać surowe ciasto.
   Piec w 180-200ºC do suchego patyczka.
Wystudzone ciasto polać polewą, która została nam w szklance.

"Murzynek"


9 grudnia 2012

Indyk po żywiecku w mojej wersji

Składniki:
  • 4 kotlety z piersi indyka,
  • 1 duża czerwona papryka,
  • 1 duża cebula,
  • 1 czubata łyżka masła,
  • 1 kubek wrzącej wody (więcej niż szklanka),
  • 1 warzywna kostka rosołowa,
  • 200 g jogurtu naturalnego (małe opakowanie),
  • 1/2 pęczka posiekanej natki pietruszki,
  • 1/2 łyżeczki cukru,
  • sól,
  • pieprz,
  • zioła prowansalskie,
  • sok z cytryny do smaku,
  • mąka do obtoczenia mięsa,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Mięso lekko rozbić tłuczkiem, doprawić solą, pieprzem i lekko posypać ziołami prowansalskimi. Obtoczyć w mące i obsmażyć na patelni na oleju.
   Cebulę pokroić w drobną kostkę, paprykę w cienkie paski.
   W garnku, w którym będziemy dusić mięso rozpuścić masło, dodać łyżkę oleju i na gorącym tłuszczu zeszklić cebulę, dodając następnie paski papryki, smażyć, mieszając jeszcze ok. 4-5 minut, nie doprowadzając do zrumienienia.
   Do warzyw wlać rozpuszczoną we wrzątku kostkę rosołową, doprawić do smaku solą, pieprzem, sokiem z cytryny i cukrem. Sos ma być zdecydowany w smaku.
   Do garnka z sosem przełożyć obsmażone kotlety i dusić do miękkości mięsa.
Na kilka minut przed końcem gotowania, dodać jogurt do sosu, doprawić jeszcze ziołami prowansalskimi. Zagotować i podawać.

Inspiracją tego przepisu był "Indyk po żywiecku" z książki M. Caprari Kuchnia Polska 1500 przepisów.

Indyk po żywiecku

1 grudnia 2012

Kurczak po baskijsku

   Przepis Pascala Brodnickiego, nie pamiętam już skąd wzięty. Kurczak smakuje duuużo lepiej, niż wygląda na zdjęciu, tak więc nie zrażajcie się jego prezencją i go przyrządźcie. Naprawdę warto.

 Składniki:
  • 1 kg pomidorów obranych ze skóry i pokrojonych w  ćwiartki,
  • 2 posiekane zielone papryki,
  • 2 posiekane cebule,
  • 3 posiekane ząbki czosnku,
  • 1 łyżka ostrej papryki w proszku,
  • 1 szkl białego wytrawnego wina,
  • 1 duży kurczak,
  • sól,
  • pieprz,
  • masło i oliwa do smażenia,
  • 1 pęczek posiekanej natki pietruszki
Wykonanie:
   W dużym, niezbyt głębokim garnku (koniecznie z przykrywką) rozgrzać 3 łyżki oliwy i zeszklić na niej cebulę, dodać pomidory, paprykę i czosnek. Wsypać paprykę w proszku i zalać 1/2 szkl wina. Przykryć i dusić przez 20 minut. Kurczaka (pozbawionego skóry) podzielić na 8 części, doprawić solą i pieprzem i obsmażyć na rumiano na oliwie połączonej z masłem. 
   Zrumienione mięso przełożyć do garnka z pomidorami, wlać pozostałe wino i dusić do miękkości (jakieś 40 minut). Przed podaniem dodać natkę pietruszki.

   Ten przepis robiłam już kilkakrotnie zawsze zamieniając jednak całego kurczaka na udka. Robiłam go zarówno z pomidorami świeżymi jak i z puszki, a nawet z przecierem pomidorowym. Za każdym razem smakuje dobrze, choć oczywiście najlepszy jest w wersji z pomidorami świeżymi.
   Dodawałam też różną paprykę: tylko zieloną, tylko czerwoną lub obydwa jej rodzaje - każda się sprawdza.
   Sos jest przepyszny. Właściwie mięsa jeść nie muszę, sam sos wystarczy :).

Kurczak po baskijsku

29 listopada 2012

Szybkie ciasto drożdżowe

   Nie przypominam sobie abym kiedykolwiek robiła tradycyjne, zagniatane ciasto drożdżowe. Po prostu za dużo z nim roboty.
   Wszystko się zmieniło, kiedy dostałam od koleżanki ten przepis - proces produkcyjny skraca się do minimum, a jego dodatkową zaletą jest fakt, że nigdy nie jest suche.
   Jest idealne do kawy czy kubka ciepłego kakao.

Składniki:
  • 3 szkl mąki,
  • 3 jajka,
  • 1 szkl cukru,
  • 1 szkl letniego mleka,
  • 1 cukier waniliowy,
  • 1 kostka margaryny,
  • 1 kostka drożdży a 100 g
  • masło i bułka tarta do wysypania formy
Wykonanie:
   Dokładnie rozmieszać drożdże z cukrem w letnim mleku. Zaczyn pozostawić do podrośnięcia na 15-20 minut.
   Margarynę rozpuścić i ostudzić (może być ciepła, lecz nie gorąca).
   Do dużej miski wsypać przesianą mąkę, wbić jajka, wsypać cukier waniliowy oraz wlać rozpuszczoną margarynę i podrośnięty zaczyn drożdżowy (można dodać rodzynki według uznania). Wszystko wymieszać łyżką.
   Formę wysmarować masłem, wysypać tartą bułką i wylać do niej ciasto.
Pieczemy w 170-175 C (maksymalnie (!) 180 C - drożdżowe "nie lubi" wysokiej temperatury) do "suchego patyczka" i uzyskania przez ciasto złotego koloru.

Ciasto piekę w tortownicy o średnicy 24 cm.

Szybkie ciasto drożdżowe

25 listopada 2012

Liebster Blog po raz drugi



Ojoj co za niespodzianka, kolejne dwie nominacje do "Liebster Blog"!!!
Niespodzianka bardzo zaskakująca, ponieważ nie wiedziałam, że na obydwu blogach Mad About Food i coś tam, coś tam - Big Girl, Small Kitchen mam swoje czytelniczki. Dziękuję bardzo Dziewczyny za wyróżnienie Skarbnicy Smaków!

   Tak jak poprzednio, nie wyznaczę kolejnych 11 blogów a dlaczego, to pisałam poprzednio. Z chęcią za to odpowiem na pytania Dziewczyn.

Pytania Mad
1. Jaka jest Twoja ulubiona kuchnia?
Kuchnia mojej Mamy - najlepsza! 
2. Co sądzisz o GMO? 
Nie posiadam większej wiedzy na ten temat, więc nie mogę opowiedzieć się po żadnej ze stron.
3. Twoja wymarzona podróż to...
Podróż dookoła świata.
4. Twoje Comfort food to...
Aż musiałam wygooglować co to jest Comfort food - rosół.
5. Twój zwierzęcy "awatar" to...
Widać na zdjęciu w profilu :).
6. Ulubiona przyprawa?
Jak pisałam w odpowiedzi dla Tygrysicy - sól i pieprz i dlaczego - też wspomniałam tamże.
7. Co nas czeka 21.12.2012?
Jak to co? Jak co roku - sprzątanie, gotowanie itd, czyli przygotowania świąteczne pełną parą.
8. Film na długi, zimowy wieczór, to...
Prędzej książka niż film.
9. Ulubiony bohater z książki/filmu to...
Nie mam takiego.
10. Jakiego języka obcego chciał(a)byś się nauczyć?
Na początek wypadałoby podszkolić te, które już jako tako znam ;), a jeśli już miałabym wybierać to szwedzki, aby móc w oryginale przeczytać książki Astrid Lindgren.
11. Dokończ zdanie: Jedzenie jest dla mnie...
Przyjemnością i wspaniałym sposobem na spędzenie wspólnego czasu przy jednym stole.

Pytania Iwony
1. Czym smakuje Twoja jesień?
Domową szarlotką.
2. Czego nie lubisz w blogowaniu?
Nie ma takiej rzeczy.
3. Co wspaniałego przytrafiło Ci się  w tym tygodniu.
Każdy dzień przynosi coś innego.
4. Jakie danie uwielbiają Twoi znajomi i domownicy?
Czasami mam wrażenie, że zjedzą wszystko co im podam ;).
5. Serwujesz czasem coś, co zdecydowanie Ty najbardziej lubisz, a inni... niekoniecznie?
Tak, zdarza mi się ale to działa w obydwie strony.
6. Jaki sport lubisz najbardziej?
Siatkówkę.
7. Weekend aktywny czy przed TV?
To pierwsze.
8. Książka czy film?
Zdecydowanie książka.
9. Lubisz miejsce, w którym mieszkasz?
Miasto, dzielnicę, osiedle???
10.  O co poprosisz Św. Mikołaja?
Już poprosiłam i nawet dostałam prezent :).
11. Kabanos czy Snickers?
Kabanos.

23 listopada 2012

Parówki w cieście francuskim

 Przepis podpatrzony u Asi na blogu "Moja kraina smaków".

Składniki:
  • 1 opakowanie ciasta francuskiego,
  • 6 parówek,
  • 6 plasterków żółtego sera,
  • 1 jajko,
  • ketchup,
  • ostra papryka w proszku,
  • zioła prowansalskie

Wykonanie:
   Rozmrozić ciasto francuskie i pokroić na prostokąty węższe niż długość parówek. Na każdym kawałku ciasta rozłożyć plaster żółtego sera, posmarować go ketchupem i posypać ostrą papryką w proszku. Na to wszystko położyć parówkę i zawinąć w rulon.
   Każdy rulonik posmarować rozmąconym jajkiem oraz posypać po  wierzchu ziołami prowansalskimi.
   Piec w gorącym, rozgrzanym wcześniej do 200ºC piekarniku przez 15-20 minut na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia. Można go jeszcze dodatkowo posmarować cienko tłuszczem dla większej pewności, jak ktoś chce.

Parówki w cieście francuskim


19 listopada 2012

Skandynawska zupa z cukinii

   To już mój ostatni przepis do akcji Ani.

Składniki:
  • 1 litr bulionu drobiowego lub warzywnego (w przepisie z kostki, ja tym razem dałam prawdziwy drobiowy bulion),
  • 1 por,
  • 600-700 g cukinii,
  • masło do smażenia,
  • 2,5 łyżki mąki (dałam mniej, lekko oprószyłam warzywa mąką),
  • 1 łyżka świeżej posiekanej bazylii lub 1 łyżeczka suszonej,
  • śmietana do zabielenia zupy (pominęłam),
  • sól,
  • pieprz
  • opcjonalnie posiekana natka pietruszki do posypania  

Wykonanie:
   Pora oczyścić, umyć, pokroić na plasterki.
Cukinię obrać, oczyścić z pestek i zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach (w oryginale podane było, aby nie obierać tylko oczyścić z pestek i wraz ze skórą pokroić w kawałeczki. Moja cukinia do najmłodszych nie należała, więc wolałam ją obrać).
   Na patelni rozgrzać masło, wrzucić pora, zeszklić, a następnie dodać cukinię i dalej razem smażyć jeszcze przez chwilę, uważając, by nie przyrumienić warzyw.
   Pora oprószyć mąką i smażyć jeszcze przez chwilę (można dodać odrobinkę bulionu i zrobić tak jakby zasmażkę, mieszać, aby nie zrobiły się grudki).
   Podduszone warzywa przełożyć do garnka z bulionem i gotować aż będą miękkie. Dodać bazylię, doprawić do smaku i gotować jeszcze przez 5 minut.
   Przed podaniem zabielić zupę śmietaną i posypać natką pietruszki.
Można zmiksować na zupę krem.

Źródło: Teresa Cichowicz-Porada "Szwedzki stół - smaki kuchni skandynawskiej"

Skandynawska zupa z cukinii

18 listopada 2012

Szwedzkie "ślimaczki"

   Przepis na te drożdżowe pyszności dostałam dawno temu od Agatkowej Mamy, której kuzynka mieszka w Szwecji. Niestety kartka z zapiskami gdzieś mi zginęła i chcąc teraz upiec cynamonowe ślimaczki musiałam podeprzeć się książką Teresy Cichowicz-Porady "Szwedzki stół - kuchnia skandynawska".
   Sposób wykonania ciastek podany w książce był niezwykle pracochłonny, więc ułatwiłam sobie życie i zrobiłam po swojemu. Myślę, że na smak nie wpłynęło to w żadnym wypadku negatywnie, gdyż zniknęły w mgnieniu oka.

Składniki:
Ciasto:
  • 500 g mąki,
  • 1 jajko,
  • 1 szkl mleka,
  • 50 g drożdży,
  • 250 g masła lub margaryny,
  • 1 łyżka cukru,
  • szczypta soli
Nadzienie:
  • 150 g masła,
  • 4 łyżki cukru pudru,
  • 2 łyżeczki cynamonu
Wykonanie:
   Drożdże rozetrzeć z cukrem, dolać letnie mleko i mieszać, aż do rozpuszczenia drożdży.
   Masło rozpuścić i ostudzić.
   Na stolnicę wysypać mąkę, wlać mleko z drożdżami, rozpuszczone masło, wbić jajko, dodać szczyptę soli i zagnieść dość luźne ciasto.
Odstawić do wyrośnięcia. Kiedy podwoi objętość, wyłożyć je na stolnicę posypaną mąką i rozwałkować na prostokąt grubości 1 cm. 
(ja zrobiłam dwa mniejsze prostokąty). Na cieście rozsmarować masę maślaną (masło wymieszane z cukrem i cynamonem) i zwijać ciasto w rulon. Kroić na plastry szerokości 2 cm.
   Swoje ślimaczki piekłam w papierowych papilotkach do muffinek, ale oczywiście można je piec na blasze wysmarowanej tłuszczem lub wyłożonej papierem do pieczenia.
   Piec w gorącym piekarniku (230-240ºC) przez 10 - 12 minut.

Cynamonowe szwedzkie ślimaczki
 Bułeczki lądują w akcji Ani


17 listopada 2012

And the winner is... Qualietta :)


Nie, nie, "Oskara" nie dostałam :) natomiast zostałam wyróżniona nagrodą


przez trzy bloggerki: Dzikowca, Kucharę i Tygrysicę (kolejność alfabetyczna) za co bardzo serdecznie im dziękuję :-*
Dostałam też zaproszenie od MartyF

   Zasady tej zabawy wszyscy pewnie już znacie z innych blogów, więc nie będę ich przytaczać. Nie wymienię też innych 11 blogów, ponieważ w takich wypadkach czuję się jak osiołek, któremu w jednym żłobie dano siano, a w drugim owies. Jest tyle fantastycznych blogów, tyle osób "odwala" dobrą robotę, że nie sposób dokonać wyboru :).
 Mam nadzieję, że mi to wybaczycie, jak również to, że trochę zwlekałam z odpowiedziami na Wasze pytania. Dziś sobota, więc mogę zasiąść przed komputerem na dłużej, co ostatnio w tygodniu raczej jest niemożliwe.
Zatem zabieram się do pracy i odpowiadam.

Pytania Dzikowca:
1. Zima czy lato?
Z tych dwóch pór roku zima.
2. Jaki przepis z mojego bloga podoba Ci się najbardziej?
Ciasto "Iglo" i ostatnio opublikowane owieczki, które są urocze.
3. Ciasto owocowe czy z kremem?
Owocowe.
4. Imprezy kameralne czy w większym gronie?
Przede wszystkim udane i w dobrym towarzystwie, a czy kameralne czy w większym gronie, to zależy od okazji i nastroju.
5. Kąpiel w wannie czy pod prysznicem?
W wannie.
6. Zaleta, którą najbardziej w sobie cenię?
O te zalety to chyba trzeba zapytać moich bliskich :). Sama w sobie cenię to, że jestem dobrze zorganizowana.
7. Zaczynam dzień od...?
Przyciszenia radia, które mnie budzi.
8. Cecha, która szczególnie przeszkadza mi w ludziach to...
Bezczelność i cwaniactwo.
9. Nigdy nie przekonam się do zjedzenia...
Śledzia
10. Kocham patrzeć na...
Bezzębne uśmiechy niemowlaków :)
11. Mój ulubiony zapach to...
Zapach świeżego chleba i piekącego się w piekarniku ciasta.

Pytania Kuchary
1. Twoje popisowe danie?
Nigdy się nad tym nie zastanawiałam, chyba nie mam takiego. Chociaż jeśli wziąć pod uwagę ilość pochwał, które otrzymuję za każdym razem, to wychodzi na to, że są to pierogi i placki ziemniaczane.
2. Poranek czy wieczór?
Zależy od pory roku.
3. Jesteś "sową" czy "rannym ptaszkiem"?
Chyba jednak rannym ptaszkiem, nie zdarza mi się spać do 14, nawet kiedy siedzę do późna. 
4. Ulubiona pora roku i dlaczego?
Wiosna i złota jesień - za umiarkowane temperatury i urodę świata.
5. Największe marzenie?
Nie zdradzę, bo się nie spełni! :)
6. Jak spędzasz wolny czas?
Najchętniej czytając ciekawą książkę.
7. Jakiej muzyki słuchasz?
Różnej, choć dominuje mocne gitarowe granie.
8. Dzięki czemu się relaksujesz?
Dzięki dobrej książce, ulubionej muzyce i mieszaniu w garnkach.
9. Największa kulinarna wpadka?
Syrop do ciasteczek, który zamiast wsiąknąć w ciasteczka, zamienił się w wielką słodką skorupę. Nie wiem czy to akurat była moja największa wpadka, ale zapamiętałam to zdarzenie, bo ciasteczka miały być podane na moim przyjęciu urodzinowym.
10. Film, który możesz oglądać 100 razy i nigdy ci się nie znudzi?
"Skazany na bluesa".
11. Kierujesz się sercem czy rozumem?
To zależy od sytuacji.

Pytania Tygrysicy
1. Czy przeżywasz coś takiego jak blogowy kryzys?
Podczas prowadzenia poprzedniego bloga kulinarnego zdarzył mi się taki potężny, na blogspocie jeszcze nie odnotowałam większego kryzysu.
2. Ile czasu poświęcasz blogowi?
Sporo, wliczając czas poświęcony na gotowanie. Pisanie postów na tym blogu, to właściwie chwila, do tego mam dość przepisów zapisanych w kopiach roboczych. O wiele więcej czasu zajmuje mi pisanie postów na moim drugim blogu Kieszeń pełna wspomnień
3. Ulubione danie to...
Pierogi
4. Ulubiona przyprawa to...
Chyba jednak sól i pieprz - to taka podstawa, bez nich nie obejdzie się żadne wytrawne danie. Ze słodkich cynamon.
5. Nigdy nie wezmę do ust...
Kulinarnych ekstremów z egzotycznych kuchni typu robaki, pies kot itp.  
6. Wg Ciebie, najlepsze danie z mojego bloga to...
Trudny wybór, ale postawię na zupę z fasolki szparagowej, która na stałe wpisała się do mojego menu.
7. Najlepsze danie z Twojego bloga to...
??? O to trzeba by zapytać innych.
8. Ulubiony smak dzieciństwa to...
To chyba smak miłości, bo wiele potraw wiąże się ze wspomnieniami o moich najbliższych, którzy już odeszli.
9. Znienawidzony smak dzieciństwa to...
Ryby pod każdą postacią.
10. Ulubiony alkohol to...
Czerwone wytrawne wino.
11. Do której potrawy zrobionej przez siebie już nie wrócisz?
Chyba do wytrawnej tarty z dynią. Zdecydowanie wolę jej słodką wersję.

Pytania MartyF
1. Owoce morza i ślimaki czy schabowy i kapusta?
Nie lubię zestawu nr 1, więc opcja nr 2.
2. Długi zimowy płaszcz, czy krótki kożuszek?
Raczej coś dłuższego.
3. Programy czy książki kulinarne?
Książki. Zawsze książki (każde)!
4. Praca biurowa czy mobilna?
Biurowa.
5. Radio czy telewizja?
Radio.
6. Składnik, który zawsze musi być w Twojej kuchni to…..
Chyba te podstawowe typu chleb, mleko, mąka, jajka, ziemniaki. Jak się ma te produkty w kuchni, to z głodu się nie zginie.
7. Placki ziemniaczane czy frytki?
Placki ziemniaczane.
8. Znienawidzona potrawa to….
Nie lubię ryb, podrobów i barszczu czerwonego.
9. Działasz spontanicznie czy zawsze zgodnie z wcześniejszym planem?
Zależy od sytuacji i czego ma dotyczyć działanie.
10. Rodzynki czy winogrona?
Winogrona.
11. Zupa mleczna na słodko czy na słono?
Na słodko.

   Nie ma co, prawie jak Mickiewicz ;) - A odpowiedzi jej 44 :D. Czułam się jak podczas sesji egzaminacyjnej na studiach.

15 listopada 2012

Kotlety z kalafiora

   Przepis ten, to świetny sposób na wykorzystanie kalafiora, który pozostał nam z obiadu. Konkretnych proporcji nie podaję, bo zależą one od ilości kalafiora, którą mamy do dyspozycji.
  
Składniki:
  • ugotowany kalafior,
  • 2 jajka,
  • posiekany koperek,
  • bułka tarta,
  • olej do smażenia,
  • sól,
  • pieprz

Wykonanie:
   Zimnego kalafiora przeciskamy przez praskę, wbijamy 1 jajko, wsypujemy dużą ilość posiekanego koperku oraz tyle tartej bułki, aby powstała zwarta masa, z której da się uformować bez problemu kotlety. Doprawiamy solą i pieprzem następnie wyrabiamy dokładnie na jednolitą masę.
   Dłońmi formujemy kotlety takie jak na mielone. Każdy kotlet obtaczamy w panierce z jajka i tartej bułki. Smażymy na rumiano z obu stron na gorącym oleju. Podajemy z surówką.

Kotlety z kalafiora

13 listopada 2012

Klopsiki w sosie pomidorowym

   Przyrządzając duńskie frykadele pomyślałam, że świetnie smakowałyby w towarzystwie sosu pomidorowego. Bardzo przyjemny przepis na sos pomidorowy znalazłam na Filozofii smaku . Zmieniłam go odrobinę po swojemu, rozszerzając nieco zestaw przypraw.

Składniki na klopsiki:
  • 1/2 kg mięsa mielonego wołowo - wieprzowego,
  • 100 g bułki tartej,
  • 1 średnia cebula,
  • 1 jajko,
  • 3/4 szkl wody,
  • sól,
  • pieprz,
  • tłuszcz do smażenia,
  • mąka do obtoczenia klopsików

Wykonanie klopsików:
   Do mięsa dodać tartą bułkę, utartą na najdrobniejszej tarce cebulę, jajko, przyprawy oraz wodę. Wszystko dokładnie wymieszać i wyrobić na jednolitą masę.
   Z masy mięsnej formować małe kuleczki wielkości orzecha włoskiego. Wszystkie kuleczki obtoczyć w mące i obsmażyć na gorącym tłuszczu na rumiano z każdej strony.

Składniki na sos:
  • 1-2 kartoniki przecieru pomidorowego (zależy ile chcemy mieć sosu),
  • 1 duża cebula,
  • 3 duże ząbki czosnku,
  • 1/2 szkl wody,
  • olej do smażenia,
  • posiekana natka pietruszki
  • sól,
  • pieprz,
  • kmin rzymski,
  • kolendra,
  • sok z cytryny,
  • cukier

Wykonanie sosu:
   Cebulę pokroić w drobną kostkę, zeszklić na tłuszczu. Na 2 minuty przed końcem smażenia cebuli dodać na patelnię przeciśnięty przez praskę czosnek. Zeszklić oba warzywa i przerzucić do garnka, w którym będziemy robić sos.
   Do garnka dolać przecier pomidorowy oraz wodę, wymieszać dokładnie, doprawić do smaku wszystkimi przyprawami i pogotować parę minut niech smaki się przegryzą. Następnie do gotującego się sosu dorzucić obsmażone klopsiki i gotować wszystko razem przez jakieś 15-20 minut. Na koniec gotowania do sosu dodać posiekaną drobno natkę pietruszki.
   Gotowe klopsiki podałam z kaszą kuskus.

Klopsiki w sosie pomidorowym
 

  

12 listopada 2012

Duńska zupa porowa

   Od pierwszego przeczytania przepisu zaintrygowała mnie ta zupa. Zaintrygowała mnie na tyle, że przymknęłam oko na kostki bulionowe potrzebne do jej przyrządzenia. Zmieniłam tylko nieco proporcje i pominęłam śmietanę do zabielenia zupy, bo i tak jest zabielona serkiem topionym.

Składniki (według moich proporcji):
  • 1 litr bulionu drobiowego z kostki,
  • 2 pory,
  • 1 duża cebula,
  • 50 g serka topionego o smaku śmietankowym (1/2 standardowej kostki),
  • masło do smażenia,
  • szynka i żółty ser do posypania zupy

Wykonanie:
   Kostki bulionowe rozpuścić we wrzątku. Pora (białą część) i cebulę pokroić w cienkie plasterki i zeszklić na maśle, uważając by nic się nie przyrumieniło. Zeszklone warzywa dorzucić do gorącego bulionu i gotować 20 minut. Następnie dodać do zupy 1/2 kostki serka topionego i dalej gotować mieszając, aż serek się rozpuści. Doprawić zupę solą i pieprzem.
   Przed podaniem wierzch posypać pokrojoną w drobną kosteczkę szynką i startym żółtym serem. Podawać z grzankami z bułki.

Źródło: Teresa Cichowicz-Porada / Szwedzki stół - smaki kuchni skandynawskiej

Duńska zupa porowa
Przepis dodaję do akcji:


11 listopada 2012

Jabłkowe naleśniki

   Ten przepis, od kiedy znalazłam go na blogu Bake & Taste, nie czekał długo na realizację. Zaintrygował mnie bardzo dodatek tartego jabłka do ciasta. Jest to pomysł trafiony w 10! Przeszkadzała mi tylko trochę grubość naleśników, ale jest to raczej kwestia nieprzyzwyczajenia, takie grubaśne jadłam po raz pierwszy.

Składniki:
  • 1 szkl mleka,
  • 1 szkl mąki,
  • 1 jajko,
  • 1 łyżka stołowa oleju,
  • 1 duże jabłko,
  • szczypta soli

 Wykonanie:
   Rozkłócić jajko z mlekiem i szczyptą soli. Następnie nie przestając miksować dodawać stopniowo mąkę. Ubijać mikserem, aż do uzyskania gładkiego ciasta (będzie ono gęstsze niż to na tradycyjne naleśniki). Dodać olej do ciasta i ponownie zmiksować całość na jednolitą masę. Ciasto odstawić na bok niech "odpocznie" jakieś 10 minut. 
   W tym czasie obrać i oczyścić jabłko, zetrzeć je na tarce o najgrubszych oczkach i dodać do ciasta. 
   Rozgrzać patelnię do smażenia naleśników, wlać na nią dosłownie dwie krople oleju, rozprowadzić po powierzchni patelni. Chochelką wylewać porcje ciasta i smażyć na wolnym ogniu pod przykryciem, aż wierzch się zetnie. Następnie przekręcić naleśnika na drugą stronę i smażyć do zrumienienia.
   Podawać z ulubionym dżemem. U mnie z powidłami śliwkowymi własnej roboty, posypane cukrem pudrem.

Jabłkowe naleśniki


9 listopada 2012

Pierożki drożdżowe

   Robiłam już pierożki krucho - drożdżowe , ale takich z samego drożdżowego ciasta nigdy. Przejrzałam swoją biblioteczkę w poszukiwaniu przepisów, lecz we wszystkich wykorzystywało się małą ilość drożdży, a ja potrzebowałam takiego przepisu, aby wykorzystać całe 100 g, bo moim drożdżom kończyła się data ważności, a ja nie lubię niczego w kuchni wyrzucać. 
   Przepisu z taką ilością drożdży nie znalazłam, a skoro nie znalazłam to wymyśliłam go sama, kierując się tym co przeczytałam. 
Zastosowałam proporcje jakie podpowiadała mi intuicja.


Składniki:
  • 2 jajka,
  • 1 kostka masła lub margaryny,
  • 1 kostka drożdży a 100 g,
  • 1 szkl ciepłego mleka,
  • 1 łyżeczka cukru,
  • 1/2 kg mąki,
  • duża szczypta soli
Wykonanie:
   Na stolnicę wysypać 1/2 kg mąki, z tego odłożyć ze 3 łyżki stołowe do zaczynu (miara orientacyjna - ja sypnęłam na oko).
   Tłuszcz rozpuścić i pozostawić do wystygnięcia, aż będzie ciepły.
   Rozrobić zaczyn drożdżowy: pokruszone drożdże rozetrzeć z cukrem, dodać mąkę i ciepłe (nie gorące!!!) mleko. Wszystko dokładnie wymieszać i pozostawić do podrośnięcia.
   Gdy zaczyn podrośnie w mące na stolnicy zrobić wgłębienie, wlać do niego zaczyn, wbić jajka oraz dodać 7-8 łyżek stopionego masła/margaryny (pozostały tłuszcz zostawić, zostanie wykorzystany). Zagnieść ciasto.
   Ciasto wygniatać tak długo, aż będzie całkowicie odchodzić od dłoni (czym dłużej wyrabiamy ciasto drożdżowe, tym jest lepsze).  
   Wyrobione ciasto przełożyć do miski, przykryć czystą ściereczką i pozostawić do wyrośnięcia. Kiedy podwoi objętość, odkrawamy kawałek i rozwałkujemy placek grubości 3-4 mm, z którego wycinamy kółka np. szklanką (choć ja użyłam specjalnej obręczy do wycinania pączków - polecam). Na każde kółeczko nakładamy farsz, dokładnie zlepiamy brzegi.
   Gotowe pierożki odkładamy na blat lekko oprószony mąką, aby nie przylepiały się do powierzchni.
   Teraz wykorzystujemy pozostały tłuszcz, musi być on w stanie płynnym - blachę w piekarniku wykładamy papierem do pieczenia, smarujemy cienko za pomocą pędzelka rozpuszczonym masłem/margaryną. Następnie każdy pierożek również lekko smarujemy rozpuszczonym tłuszczem.
   Pierożki pieczemy w temp. 165-170 C aż do zrumienienia, przekręcając je na drugą stronę podczas pieczenia.


Pierożki podałam z mięsno-warzywnym farszem, wykorzystując drób i warzywa z rosołu:

Składniki:
  • 2 duże nogi kurczaka z rosołu,
  • 1 gotowana marchew,
  • 1 gotowana pietruszka,
  • 1 gotowany mały seler,
  • 1 duża cebula,
  • 1/2 surowego pora,
  • 1/2 kg niewielkich pieczarek,
  • 3 ząbki czosnku, 
  • sól, pieprz,
  • gałka muszkatołowa,
  • sos sojowy,
  • olej do smażenia
Wykonanie:
   Kurczaka oraz gotowane warzywa z zupy przepuścić przez maszynkę do mielenia mięsa.
   Cebulę i pora pokroić w półplasterki, zeszklić na tłuszczu i również zmielić, dodając do mięsa i warzyw z rosołu.
   Pieczarki oczyścić, pokroić w plasterki, udusić na tłuszczu. Pod koniec duszenia na patelnię dorzucić sprasowane ząbki czosnku i kiedy czosnek będzie szklisty zakończyć smażenie.
Plasterki miękkich grzybów dodać do poprzednich składników.
   Doprawić do smaku farsz przyprawami i sosem sojowym, wszystko dokładnie wymieszać (najlepiej przygotować farsz wcześniej, aby składniki zdążyły się "przegryźć"). Gdyby farsz był zbyt suchy podlewamy go odrobiną rosołu.
   Gotowy farsz wykorzystujemy do nadziania pierożków.

Pieczone pierożki drożdżowe




6 listopada 2012

Kurczak w białym sosie z kukurydzą

   Ten kurczak to świetny sposób na szybki i smaczny obiad. Przepis na niego po raz pierwszy zobaczyłam u Tastefully. Tak mi się spodobał, że go przyrządziłam, wprowadzając małe zmiany. Od tej pory gościł na moim talerzu już nie raz i właściwie sama nie wiem czemu wcześniej nie zaprezentowałam Wam swojej wersji.
   W takim razie już się poprawiam i przedstawiam Wam kurczaka w białym sosie z kukurydzą :).

Składniki:
  • 1 duża cała pierś z kurczaka,
  • 1 puszka kukurydzy konserwowej,
  • 200 g jogurtu naturalnego (mały kubek),
  • 1 drobiowa kostka rosołowa,
  • 1 duża cebula,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1-2 łyżeczki mąki,
  • 1/2 pęczka natki pietruszki,
  • 1 szkl wrzątku
  • sól,
  • czarny pieprz,
  • biały pieprz,
  • przyprawa do kurczaka,
  • olej do smażenia 
Wykonanie:
   Mięso pokroić w kostkę, posolić, popieprzyć i obtoczyć w przyprawie do kurczaka. 
   Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę i zeszklić na oleju. 
Do zeszklonej cebuli dodać mięso i smażyć je, aż kurczak będzie biały, wtedy dodać sprasowane ząbki czosnku i też go zeszklić.
   Kostkę rosołową rozpuścić w szklance wrzącej wody i wlać na patelnię. Dodać kukurydzę bez zalewy i dusić wszystko razem przez 15 minut, mieszając od czasu do czasu.
   Mąkę mieszamy z jogurtem, tak aby nie było grudek i wlewamy na patelnię ciągle mieszając. Sos zagotowujemy, gdy zachodzi taka potrzeba doprawiamy go jeszcze. Na koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki.
   Podajemy z ryżem.

Kurczak w białym sosie z kukurydzą

3 listopada 2012

Mój pierwszy bigos z kapusty mieszanej

   U mnie w domu bigos robiło się zawsze tylko i wyłącznie z kapusty kwaszonej. Kiedyś będąc z wizytą u znajomych spróbowałam bigosu z kapusty mieszanej: słodkiej oraz kwaśnej. Taki bigos był dla mnie nowością kulinarną i bardzo mi posmakował, tak więc kiedy po ugotowaniu gołąbków zostało mi trochę kapusty włoskiej, postanowiłam sama go przyrządzić.
   Ten przepis jest wypadkową mojego rodzinnego przepisu i przepisu Ali, u której po raz pierwszy zjadłam taki bigos.

Składniki:
  • 1 kg kapusty kwaszonej,
  • 1/2 kg kapusty włoskiej lub białej,
  • 1 duży kawałek cienkiej kiełbasy np. Zwyczajnej, Podwawelskiej itd.,
  • 1/2 kg mięsa wieprzowego np. łopatki lub szynki,
  • 1 surowa kostka schabowa pocięta na mniejsze kawałki,
  • 2 duże cebule,
  • 1 łyżka stołowa powideł śliwkowych,
  • 1/4 kg pieczarek (lepsze by było kilka sztuk grzybów suszonych, ale nie miałam - grzyby suszone należy namoczyć w wodzie na noc),
  • odrobina koncentratu pomidorowego dla koloru,
  • tłuszcz do smażenia,
  • woda do podlania,
  • ziele angielskie,
  • liść laurowy,
  • sól,
  • pieprz

Wykonanie:
   Kapustę kwaszoną odcisnąć (sok zachować), opłukać w wodzie. Wrzucić ją do garnka, w którym będziemy gotować bigos (jeśli ktoś chce może ją pokroić, ale ja tego nie robię). Do kapusty w garnku dorzucamy umyte kawałki kostki schabowej (najlepsza jest taka, gdzie jest jeszcze trochę mięsa na niej), podlewamy wodą (jakieś 1/2 - 3/4 szkl wody - chodzi o to, by kapusta nie przywierała do dna) i zaczynamy gotować, mieszając od czasu do czasu. Po jakimś czasie do kapusty wrzucamy kilka ziaren ziela angielskiego i 1-2 liście laurowe.
   W międzyczasie szatkujemy słodką kapustę. Poszatkowaną słodką kapustę dorzucamy do gotującej się kwaśnej.
   Mięso i kiełbasę kroimy w kostkę, obrumieniamy na patelni, po czym wrzucamy do gotującej się kapusty.
   Cebulę kroimy w ćwierć plasterki, a obrane pieczarki na mniejsze części jakie nam się podobają. Na tłuszczu szklimy cebulę, potem dodajemy do niej pieczarki i razem dusimy. Uduszone przerzucamy do garnka z kapustą.
Razem wszystko dusimy.
   Jeśli na kostce schabowej mięso się ugotowało, wyciągamy ją z garnka, studzimy, oskubujemy mięso i dorzucamy je do duszących się składników.
   Gdy bigos w całości nieco się pogotuje i puści wszystkie smaki, wtedy doprawiamy go solą i pieprzem i  po czym dalej dusimy, niech aromaty dalej łączą się ze sobą. Gdyby bigos okazał się za mało kwaśny, dolewamy do niego po trochu, aż do uzyskania pożądanego smaku, odciśnięty na początku sok z kwaszonej kapusty.
   Pod koniec duszenia, gdy wszystko jest miękkie, dodajemy powidła śliwkowe i rozmieszany w wodzie koncentrat pomidorowy (ja dosłownie dałam odrobinę - zostawiłam trochę na samym dnie słoika, gdy robiłam gołąbki i po prostu nalałam trochę wody do słoiczka, zakręciłam, zamieszałam, aż uzyskałam czerwoną wodę). Koncentrat ma tylko lekko zabarwić kapustę, pomidory nie mogą zdominować smaku (!) 
   Po dodaniu powideł i koncentratu gotujemy jeszcze przez kilka minut i gotowe. 
   Najlepszy jest następnego dnia, gdy smaki już się przegryzą.

   Nie zapominamy o podlewaniu bigosu odrobiną wody podczas duszenia, jeśli wyparuje. Wody musi być niedużo. Bigos nie może być ani zbyt wodnisty, ani zbyt suchy.

Bigos z mieszanej kapusty
  

30 października 2012

Czerwona kapusta po duńsku (Redkál)

Składniki:
  • 1 kg czerwonej kapusty,
  • 50 g masła,
  • 1 łyżka kwasku cytrynowego (dodałam sok z cytryny wg uznania),
  • 330 ml soku z czarnej porzeczki (dodawałam "na oko"),
  • sól,
  • pieprz,
  • cukier

Wykonanie:
   Kapustę oczyścić z wierzchnich liści, następnie drobno poszatkować. Posolić, posypać pieprzem i wymieszać, aby przyprawy równomiernie "się rozeszły".
   Na rozgrzane masło wrzucić kapustę, dodać sok z cytryny (ewentualnie kwasek cytrynowy) dla zachowania koloru i dusić pod przykryciem, aż będzie miękka. Podczas duszenia, w miarę jak płyn będzie wyparowywał, dolewać soku porzeczkowego. Na koniec doprawić do smaku cukrem.

Czerwona kapusta po duńsku


   Przepis pochodzi z książki M. E. Halbańskiego - "Potrawy z różnych stron świata", a ja go dodaję do akcji "Kuchnia Skandynawska".


29 października 2012

Frykadele z mięsa (Frikadeller) - Dania


   Kochani, akcja "Kuchnia skandynawska" trwa, a my ze Szwecji udajemy się do Danii. Pokonujemy Cieśninę Sund i już jesteśmy w kraju Jana Christiana Andersena oraz klocków "Lego".
   Duńczycy na potęgę zajadają się potrawami z mięsa mielonego, najpopularniejszym daniem tego typu są Frikadeller, jedzone chętnie zarówno na gorąco jak i na zimno.
   Frikadeller mogą być przyrządzane na różne sposoby: z wieprzowiny, z wołowiny albo z mięsa mieszanego. Podaje się je z jajkiem sadzonym lub posypane smażoną cebulą, albo tak jak te tutaj przytoczone przeze mnie: z ziemniakami z wody oraz czerwoną kapustą na sposób duński, na którą przepis podam w następnym  poście.

Składniki:
  • 1/2 kg mięsa mielonego wołowo-wieprzowego,
  • 100 g bułki tartej,
  • 1 średnia cebula,
  • 1 jajko,
  • 3/4 szkl wody,
  • sól,
  • pieprz,
  • tłuszcz do smażenia  

Wykonanie:
   Do mięsa dodać tartą bułkę, utartą na najdrobniejszej tarce cebulę, jajko, przyprawy oraz wodę. Wszystko dokładnie wymieszać i wyrobić na jednolitą masę.
   Na rozgrzany tłuszcz kłaść łyżką placuszki z mięsa (ja formowałam wilgotnymi dłońmi malutkie kotleciki) i smażyć na rumiano z obu stron.

 Ponownie sięgnęłam po niezawodną książkę M. E. Halbańskiego - "Potrawy z różnych stron świata"


Frikadeller - Dania



28 października 2012

Sos waniliowy (Vaniljsås) - Szwecja

   Było już drugie danie, była też zupa, czas więc na deser rodem ze Skandynawii.

Składniki:
  • 400 ml mleka,
  • 2 żółtka,
  • 2 łyżki mąki ziemniaczanej,
  • 1 łyżka białego cukru,
  • 1 łyżka cukru waniliowego z prawdziwą wanilią

Wykonanie;
   W wysokim garnku zmiksować wszystkie składniki. Następnie podgrzewać na małym ogniu, cały czas mieszając (trzeba uważać, aby nie porobiły się grudki), aż do zgęstnienia sosu. Wystudzić i podawać.

Źródło: M. E. Halbański - "Potrawy z różnych stron świata".

Sos waniliowy

27 października 2012

Szwedzka zupa z żółtego grochu (Ärter med fläsk)

   Kolejny przepis do skandynawskiej akcji Ani, tym razem szwedzka zupa z żółtego grochu.

Składniki:
  • 3,5 litra wody,
  • 450 g wędzonki, 
  • 3/4 szkl posiekanej cebuli,
  • 340 g łuskanego żółtego grochu,
  • 1/4 łyżeczki cukru,
  • 1 łyżeczka suszonego tymianku,
  • sól do smaku

Wykonanie:
   Poprzedniego dnia wieczorem zalewamy groch zimną wodą i zostawiamy do namoczenia na noc.
   Następnego dnia nastawiamy wędzonkę w garnku i gotujemy do miękkości. Miękką wyciągamy z garnka, pozostawiamy do wystudzenia.
   Do garnka ze smakiem z wędzonki dodajemy posiekaną cebulę i namoczony (oraz odlany z wody, w której się moczył) groch. Gotujemy wszystko, aż groch będzie miękki. Doprawiamy zupę do smaku przyprawami i tymiankiem. 
   Zupę podajemy  posypaną pokrojoną w kostkę wędzonką.

Źródło: M. E. Halbański - "Potrawy z różnych stron świata"

   
   Smak na zupę ugotowałam na wędzonych  żeberkach i kawałku wędzonego boczku. Nie odmierzałam cebuli na szklanki, po prostu posiekałam jedną dużą cebulę i wrzuciłam do zupy. Do tego dałam mniej wody niż podane jest w przepisie, chciałam by zupa była gęsta. W zamyśle miałam zupę-krem z grochu, niestety wyszło inaczej, bo popsuł mi się blender. W efekcie powstała bardzo gęsta i sycąca zupa grochowa, w sam raz na chłodne jesienne dni.
Do zupy podałam grzanki z pszennej bułki.

Szwedzka zupa z żółtego grochu

   

25 października 2012

Kurczak w sosie śmietanowym (Stekt kylling med sur flote) - Norwegia

   Jako wielbicielkę skandynawskiej literatury bardzo cieszy mnie akcja Ani "Kuchnia skandynawska". Jest doskonałą okazją do przybliżenia sztuki kulinarnej tego regionu Europy.

   Na pierwszy rzut idzie norweski kurczak w sosie śmietanowym. Zmodyfikowałam nieco oryginał, ale o zmianach napiszę w dalszej części posta.

Składniki:
  • 1 kurczak ok 1,2 kg,
  • 1 kieliszek białego wina,
  • 1 kieliszek koniaku,
  • 3/4 szkl mleka,
  • 1/2 szkl śmietany,
  • 50 g usmażonych pieczarek (kapelusze),
  • 4 małe pomidory,
  • natka pietruszki,
  • masło do smażenia,
  • sól,
  • biały pieprz

Wykonanie:
   Kurczaka podzielić na cztery części, natrzeć solą i pieprzem, a następnie obsmażyć na maśle. Obsmażonego podlać koniakiem, zapalić i po zgaśnięciu płomienia podlać mlekiem. Dusić do miękkości, polewając mięso od czasu do czasu wytworzonym sosem.
   Gotowego kurczaka wyjąć z sosu i trzymać w cieple.
Doprawić sos: wlać do niego wino i śmietanę, wymieszać i gotować na wolnym ogniu, aż sos zgęstnieje. 
   Kurczaka podawać polanego sosem i obłożonego obsmażonymi pieczarkami oraz połówkami pomidorów, posypanego natką pietruszki. 

Wprowadziłam następujące zmiany do przepisu:
 Zamiast całego kurczaka wzięłam udka. Pominęłam całkowicie alkohol z przepisu oraz nie dodałam pomidorów [jakoś mi tu nie pasowały nie wiem czemu, ale nie pasowały mi i już :)]. Pieczarki pokroiłam w plasterki i dodałam do duszącego się mięsa. Tak jak i natkę pietruszki, ale natkę dodałam chwilę przed końcem duszenia.
   Dałabym też więcej mleka (1 szkl), które wyparowuje podczas duszenia. Mleka musiałam trochę dolać, bo i tak się zredukowało i jak na mój gust mało było wytworzonego sosu, ale to kwestia indywidualnych upodobań.

Oryginalny przepis pochodzi z książki M.E Halbańskiego "Potrawy z różnych stron świata"

Norweski kurczak w sosie śmietanowym

22 października 2012

Five o'clock

Coś dla wielbicieli herbaty i nie tylko




Wolę się nie zastanawiać, jak smakuje herbata z takiego imbryczka ;)


Na straży smaku


:)))

21 października 2012

Ciasto ze śliwkami

Dziś niedziela, więc coś słodkiego na deser.  
   Już kiedyś opublikowałam ten przepis, jednakże zdjęcie było beznadziejne. Dlatego postanowiłam się poprawić i opublikować go jeszcze raz z lepszym zdjęciem. Tym sposobem miałam pretekst do upieczenia tej śliwkowej pyszności :)

Składniki:
  • 3 szkl mąki,
  • 2 łyżki śmietany,
  • 1,5 łyżeczki proszku do pieczenia
  • 1 szkl cukru,
  • 1 cukier waniliowy,
  • 1 jajko,
  • 1 margaryna,
  • 1 kg śliwek,
  • masło i bułka tarta do wysmarowania formy
Wykonanie:
   Śliwki umyć i wysuszyć. Przekroić owoce na połowę, wyciągnąć pestki.
   Na stolnicę wysypać przesianą przez sitko mąkę, biały cukier, cukier waniliowy, proszek do pieczenia. Dodać śmietanę, miękką margarynę, wbić jajko i z wszystkich składników szybko zagnieść gładkie ciasto.
   Następnie rozwałkować ciasto na posypanej mąką stolnicy do wielkości blaszki na grubość 1/2 - 1 cm. Rozwałkowane przenieść na wałku do ciasta do wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką foremki. Wylepić ciastem brytfannę, nakłuć widelcem.
   Śliwki rozłożyć na cieście. Wstawić blaszkę do piekarnika i piec godzinę w 180 C.

Ciasto ze śliwkami

20 października 2012

Wieprzowina & Marchew & Seler

   Czeskiego knedlika z poprzedniego posta podałam z duszoną wieprzowiną z warzywami.
  
Składniki:
  • 1/2  kg łopatki wieprzowej,
  • 2 duże cebule,
  • 2 średnie marchewki,
  • 1/2 dużego selera,
  • 4 łyżki sosu sojowego,
  • vegeta,
  • pieprz,
  • mąka do obtoczenia,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Mięso umyć, podzielić na porcje, rozbić tłuczkiem. Kotlety posypać vegetą oraz pieprzem i odstawić do lodówki na jakieś 30 minut.
   Cebulę obrać, pokroić w półplasterki, zeszklić na oleju i przełożyć do garnka, w którym będziemy dusić mięso.
   Wieprzowinę wyciągnąć z lodówki, obtoczyć w mące i obsmażyć na złoto z obydwu stron. Następnie mięso przełożyć do garnka z cebulą. Podlać wodą tak, by przykryła ona mięso, dodać sos sojowy i dusić na małym ogniu. W razie potrzeby uzupełniać wodę w garnku.
   Kiedy mięso będzie półmiękkie, dorzucić pokrojone w nieduże słupki marchewki wraz z selerem i dusić do miękkości zarówno warzyw jak i mięsa.

Wieprzowina & Marchew & Seler

16 października 2012

Houskovy knedlik

   Nic tak dobrze nie komponuje się z wszelkimi mięsami w sosie, jak czeski houskovy knedlik. Pyszny, drożdżowy, wspaniale chłonie sos tworząc niezapomniany smakowo duet.
   Kuchnia naszych południowych sąsiadów przepisów na knedliki zna wiele, ja tu przytaczam jeden z nich - na knedle z czerstwej bułki.

Składniki:
  • 300 g mąki krupczatki (dałam zwykłą),
  • 2 duże czerstwe bułki a 160 g,
  • 1 jajko,
  • 1 szklanka mleka,
  • 50 g masła,
  • 10 g drożdży, 
  • sól

Wykonanie:
   Bułki pokroić w kostkę i zrumienić na maśle na patelni. Zrumienione odstawić na bok.
   Drożdże rozrobić w zimnym mleku, wbić do tego jajko i roztrzepać.
Mąkę wsypać do miski, wlać mleko z drożdżami i jajkiem. Drewnianą łyżką wyrabiać ciasto (najlepiej tak jak na kluski łyżką kładzione, wtłaczając jak najwięcej powietrza do środka), aż ciasto będzie gładkie, lśniące i będzie odchodzić od łyżki. Kiedy jest już odpowiednie, wsypujemy do środka zrumienione bułki i zagniatamy tak, by połączyły się z ciastem.
   Z ciasta formujemy gruby wałek, oprószamy go mąką i gotujemy w osolonym wrzątku na wolnym ogniu przez 35 - 40 minut. 
  Podczas gotowania obracamy knedel w garnku, by ugotował się równomiernie z obydwu stron. Gotowy kroimy w plastry i podajemy z mięsnym sosem.

Źródło: M. E. Halbański "Potrawy z różnych stron świata".


- Do gotowania knedlika należy wziąć odpowiednio duży garnek, ponieważ knedlik rośnie i powiększa znacznie swoją objętość. 
- W oryginale podany jest czas gotowania 25 minut dla całego wałka ciasta. Ja jednakże gotuję knedlika dłużej, bo po tym czasie miałam wrażenie niedogotowania w środku. 
- Surowe ciasto można podzielić na dwie mniejsze części i wtedy te dwa mniejsze knedliki gotować 25 minut.
- Ta wersja była bez bułek i też była pyszna.
- Na drugi dzień można je odsmażyć na tłuszczu. Może niezbyt zdrowo, ale jak smacznie.

Houskovy knedlik

13 października 2012

Placki z dyni

Składniki:
  • 1 l słoik przecieru z dyni (klik),
  • 200 g mąki,
  • 1 jajko,
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • szczypta przyprawy do piernika,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Przecier ze słoika przelać do miski, wsypać mąkę z proszkiem do pieczenia, wbić jajko i wszystko dokładnie wymieszać, aż do połączenia składników.
   Łyżką stołową kłaść porcje ciasta na rozgrzany na patelni olej i smażyć na złoto placki z obu stron.
   Usmażone wyłożyć na talerz z papierowym ręcznikiem, aby zebrał nadmiar tłuszczu.
   Można podawać z cukrem pudrem lub ulubionym dżemem.

 
Placki z dyni
 Dyniowe placki dodaję do "Naleśnikowej soboty 2"

Naleśnikowa Sobota 2

12 października 2012

Zupa fasolkowa

   Zupę tę zaserwowała u siebie Tygrysica na blogu Tygryskowa kuchnia
Jako że jestem wielbicielką fasolki szparagowej, postanowiłam ją ugotować.
   Nie zawiodłam się na jej smaku, do tego jest to zupa ciesząca oko kolorami na talerzu. Z pewnością wrócę do niej nie raz.
   Moja wersja różni się odrobinę od oryginału podałam ją z ryżem i natką pietruszki oraz użyłam przecieru pomidorowego, bo mam sklerozę i zapomniałam kupić świeże pomidory :).

Składniki:
  • 1,5 l wody,
  • ćwiartka kurczaka,
  • 200 g mrożonej włoszczyzny,
  • 1/2 kg fasolki szparagowej (u mnie żółta),
  • 1/2 puszki groszku konserwowego,
  • 100 - 150 g przecieru pomidorowego,
  • posiekana natka pietruszki,
  • ryż do podania,
  • sól,
  • pieprz,
  • sok z cytryny,
  • cukier
Wykonanie:
   Fasolkę umyć, oczyścić i pokroić na kawałki 2-3 cm. Z kurczaka i warzyw ugotować wywar. Gdy baza do zupy porządnie się nagotuje, dodać fasolkę szparagową.
   Kiedy fasolka będzie prawie miękka dorzucić groszek konserwowy i przecier pomidorowy. Doprawić do smaku solą, pieprzem, cukrem i sokiem z cytryny. Gotować do całkowitej miękkości fasolki.
   Podawać z ryżem, posypaną obficie posiekaną natką pietruszki.

Zupa fasolkowa

9 października 2012

Kochani jestem z powrotem, czyli kilka słów o kuchni brytyjskiej

   Zadowolona, wypoczęta i pełna wrażeń kulinarnych wróciłam do domu. Stęskniłam się za blogowaniem i cieszy mnie to, że znów mogę się z Wami spotkać oraz zasiąść przy klawiaturze komputera i pisać. 
   Tegoroczne wakacje spędziłam w Wielkiej Brytanii i o moich odczuciach na temat kuchni Wyspiarzy chciałabym napisać parę słów. Oczywiście nie jestem w stanie opisać wszystkiego, ale opiszę choć niewielką część swoich wrażeń.
   Co by można rzec na temat kuchni brytyjskiej? Przede wszystkim jak dla mnie jest ona zdecydowanie za mało doprawiona, posiłek aż prosił się o dodatkową porcję soli czy pieprzu, ale jest to kwestią indywidualnych upodobań.
    Jak napisałam, pierwszym co mi się rzuciło "na kubki smakowe" to mała ilość soli, np. chleb jest niesłony i właściwie bez smaku. Najsmaczniejszy chleb przypominał nieco naszą bułkę, reszta pieczywa smakowała dla mnie jak trociny.
   To samo mogę napisać o mleku, które choć tłustsze niż w Polsce, w smaku właściwie było nieokreślone i nie smakowało jak mleko :). Nie wiem z czego to wynika, czy ze sposobu żywienia krów, czy z hodowli innych ras, a może innego sposobu przetwarzania, jednakże mleko angielskie smakuje zupełnie inaczej niż polskie i zdecydowanie gorzej.
   Skoro już jestem przy nabiale - Anglicy mają doskonałe masło i ono naprawdę mnie zachwyciło. Szczerze żałuję, że nie mogłam przywieźć sobie choć jednej kostki do Polski, bo masło mają wyśmienite.
   Niczego sobie mają również sery.  Spośród różnych angielskich serów, najbardziej zachwycił mnie Wensleydale z dodatkiem jagód. Jest pyszny, delikatny, kremowy i do tego lekko słodki dzięki dodatkowi owoców. Zakochałam się wręcz w tym serze.



   Jeszcze przed wyjazdem obiecałam sobie, że spróbuję któregoś ze sztandarowych dań tubylców. Ponieważ za rybami nie przepadam słynne fish and chips odpadły, nie odpuściłam natomiast tradycyjnemu angielskiemu śniadaniu.
   Pełnej wersji nie byłabym w stanie zjeść ze względu na ilość składników na talerzu, więc moja wersja była nieco okrojona i zawierała:
jajko sadzone,
smażony bekon,
smażone kiełbaski,
fasolkę w sosie pomidorowym,
pełnoziarniste pieczywo (zamiast tostów).

  Pełna wersja angielskiego śniadania może zawierać jeszcze więcej składników, np.:
black pudding (przypomina naszą kaszankę),
white pudding (przypomina naszą pasztetową),
smażone grzyby,
pomidora,
"hash brown", czyli smażonego w głębokim tłuszczu krokieta ziemniaczanego.
     

   Obfitość tego posiłku została ukształtowana przez warunki historyczne. Jak podaje Wikipedia "śniadanie angielskie to efekt klęsk głodowych w dawnej Anglii. Rolnicy wstający o poranku do pracy w polu, mieli możliwość jedzenia zazwyczaj tylko jednego ciepłego i obfitego posiłku dziennie. Śniadanie obfitujące w tłuszcz i kalorie miało być dla nich źródłem energii aż do wieczora, kiedy to wracali do domu, aby spożyć wieczorny posiłek".
   Cóż, ja do całodziennej pracy w polu się nie wybierałam i  gdybym zjadła pełną wersję z pewnością bym pękła! Już po tym, co prezentuje się na zdjęciu powyżej, myślałam, że zejdę z przejedzenia :).

 Od dawna straszono mnie angielskimi kiełbaskami, że są niezjadliwe. Nie wiem jak inne, ale te



 mi smakowały (może dlatego, że nie było w nich szałwii często występującej w angielskich kiełbaskach. Zamiast szałwii zawierały ser i czerwoną cebulę), choć nie da się nijak przyrównać ich do polskiej kiełbasy. Zupełnie inna konsystencja i smak.
   Posmakował mi również kornwalijski pieróg "cornish pasty" nadziewany wołowiną, serem i cebulą. Ciasto, w które zawinięty jest farsz jest świetne i z miłą chęcią bym je kiedyś odtworzyła. Jedyną wadą tego pasztecika, był za mało doprawiony farsz, ale jak już pisałam, kuchnia brytyjska solą i pieprzem nie grzeszy.   
   Nie samym jadłem człowiek żyje, jakiś napitek do życia też by się przydał. Nie będę tu pisała o znakomitych angielskich herbatach, bo to chyba rozumie się samo przez się, że Wielka Brytania herbatą stoi.
   Jeśli chodzi o herbatę, to najbardziej obawiałam się, że wszędzie będzie podawana z mlekiem jak ją mają w zwyczaju tam pijać. Okazało się, że nie do każdego gatunku podaje się mleko i swobodnie mogę zamówić "English breakfast" bez mleka, nie wzbudzając przy tym ogólnonarodowego skandalu.
   Spróbowałam też słynnego angielskiego cydru, czyli przefermentowanego soku z jabłek o lekkiej zawartości alkoholu. Jak dla mnie nic specjalnego. Jabłkowy cider był zbyt cierpki w smaku, skusiłam się więc na jego malinową wersję, myśląc, że będzie przypominał smakowe piwa znane mi z polskich sklepów, jednakże tu też się rozczarowałam. Z tego wszystkiego najbardziej do gustu przypadł mi kapsel od butelki :).


   W przeciwieństwie do cydru bardzo posmakowały mi angielskie ciasta. Naprawdę nie ma nic przyjemniejszego niż kawałek przepysznego ciasta, popijany, podaną w uroczych dzbanuszkach, doskonałą herbatą.


   Ze wszystkich rzeczy, które dane było mi jeść najbardziej ucieszyły mnie truskawki kupione na straganie, mimo że po sezonie i urosły sobie zapewne w szklarni, ale kogo to obchodzi? Ważne, że truskawki! :)
Aż zatęskniło mi się za latem...


   Na lato i nasze truskawki musimy jeszcze poczekać, a tymczasem mam nadzieję, że choć trochę odczarowałam kuchnię angielską, która dobrą opinią się nie cieszy.
   Mimo wszystko z całego pobytu mam taką oto refleksję, że chyba "nie taki diabeł straszny jakim go malują". Jak wszędzie są rzeczy smaczne i mniej smaczne. Jadłam i przeżyłam i chyba o to chodzi :).

9 września 2012

Nareszcie!



Kochani, do zobaczenia w październiku.

Idziemy na pizzę!

   Zima, ciemne lutowe popołudnie kilka lat temu, spacer po Muranowie - natrafiamy na nowo otwartą pizzerię. Widać, że lokal dopiero co otwarty, bo jest pusto. Dawniej mieścił się tu sklep z częściami samochodowymi - totalna metamorfoza - wnętrze widoczne przez duże okna kusi ciepłem i przytulnym wystrojem.                        
   Postanawiamy wejść i zamówić pizzę. Jesteśmy jedynymi gośćmi. Zamawiamy, zjadamy i w ten sposób odkrywam swoją ulubioną pizzerię.
   Wychodzimy, lecz po przejściu kilku metrów muszę się wrócić, zapomniałam zabrać z lokalu rękawiczki. Pan kucharz się śmieje, że skoro coś zostawiłam przypadkiem, to z pewnością do nich wrócę. 
   Nie mylił się - wróciłam i to nie raz, bo jeśli już idę na pizzę, to właśnie tam do "Pizzerii na Nowolipkach"
   Sytuacja z pustym lokalem opisana na początku wkrótce się zmieni i o miejsce przy stoliku nie będzie już tak łatwo, bo pizzeria cieszy się sporym powodzeniem. Jest to idealne miejsce zarówno na rodzinne wyjście (mają krzesełka dla dzieci), spotkanie z przyjaciółmi, czy na randkę (można się zaszyć w przytulnym kąciku :) ). 
   Wystrój wystrojem, ale tym co najbardziej przyciąga ludzi w to miejsce, to smaczne i świeże jedzenie, bo nawet najładniejszy design nie pomoże w gastronomii, jeśli jedzenie jest niedobre.    
   Pizza tam podawana jest wyjątkowo smaczna, w niczym nie przypomina placków podawanych w pizzeriach - sieciówkach, często naładowanych chemicznymi spulchniaczami. Tu ciasto jest cienkie, chrupiące, jak we włoskiej  pizzerii. Kucharze robią placki na bieżąco, właściwie na oczach klientów. Do pizzy podaje się passatę pomidorową w małych dzbanuszkach, każdy używa jej według uznania i nie ma mowy o ketchupie rozmieszanym z wodą.
   Niech potwierdzeniem mych słów o smaku pizzy tam podawanej, będzie fakt, że mój przyjaciel, rodowity Włoch, do tego zawodowy szef kuchni, bardzo sobie chwali tamtejszą pizzę i za każdym razem kiedy jest w Polsce domaga się, by pójść tam coś zjeść. Chyba nie ma lepszej rekomendacji! :)  
   Makarony też są wyjątkowo dobre. Mój ulubiony, to makaron w sosie szpinakowo-śmietanowym - podbił już niejedno podniebienie, nawet tych co nigdy wcześniej szpinaku nie lubili, bądź nie jedli. Po prostu niebo w gębie.
   Ceny nie są wygórowane, tym bardziej, że porcje są, jak na mój gust, dość solidne i można dobrze się najeść, a wręcz przejeść :).
    Nie wiem co jeszcze mogłabym napisać? Chyba tylko to, że polecam to miejsce, bo warto tam zajrzeć, samemu spróbować wszystkiego i się przekonać.
   Na zachętę dołączam kilka fotek, zrobionych przeze mnie podczas ostatniej wizyty w pizzerii. Fakt, że swoją prośbą zaskoczyłam nieco panią kelnerkę, ale nie było najmniejszego problemu ze zrobieniem zdjęć.


Kilka fotek wnętrza:




i tego co na talerzu:



Smacznego!