Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

3 grudnia 2011

Babskie plotki, wspólne gotowanie i paella po polsku :)

   Nie ma to jak spotkania w babskim gronie! Od czasu do czasu spotykamy się w cztery na babskie pogaduchy. Nie są to tak częste spotkania jak byśmy sobie tego życzyły, nie mniej jednak zawsze sympatyczne i spędzone w fantastycznym towarzystwie.
   U & M byli ostatnio w Hiszpanii i ten ich wyjazd był inspiracją do dzisiejszego gotowania. Postanowiłyśmy z Dziewczynami ugotować hiszpańską paellę z kurczakiem, a właściwie jej polską wersję, bo przepis zawiera nasze modyfikacje.
   Oryginalna paella występuje w wielu odmianach, przygotowuje się ją w specjalnym naczyniu z dwoma uchwytami i w tym samym naczyniu podaje na stół.
   My nie miałyśmy ani specjalnego naczynia, ani szafranu, którym oryginalnie doprawia się to danie, miałyśmy za to doborowe towarzystwo, dobre hiszpańskie wino i mnóstwo śmiechu.

    Nasza wersja paelli przedstawia się następująco:

Składniki:
  • 1 duża pierś kurczaka,
  • po 1 papryce: zółtej, czerwonej, zielonej,
  • 2 cebule,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 300 g wędzonego boczku,
  • 300 g ryżu,
  • 1 litr bulionu (dałyśmy z kostki),
  • sól, 
  • papryka w proszku,
  • biały pieprz,
  • czarny pieprz,
  • kurkuma (zastąpiłyśmy nią szafran, aby jednak ryż nabrał złocistego koloru),
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Boczek wędzony pokroić w kostkę, usmażyć skwarki. Gotowe odstawić na potem.
   Kurczaka pokroić w kostkę, posolić. Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i białych błonek, pokroić w paski. Czosnek obrać.
   Posolone mięso kurczaka obsmażyć na patelni na rumiano, gdy będzie gotowe, dorzucić na patelnię cebulę pokrojoną w kostkę i paprykę pociętą na paski, przeciśnięty przez praskę z czosnek. Doprawić do smaku solą, pieprzem i papryką w proszku. Dusić pod przykryciem, aż cebula z papryką będą miękkie.
   Ponieważ na naszej patelni wszystkie składniki by się na raz nie zmieściły, robiłyśmy danie partiami. Ryż powinien być wsypany do mięsa i warzyw, zalany bulionem i całość powinna gotować się pod przykryciem, aż ryż wchłonie prawie cały płyn.
   Z braku odpowiednio głębokiego naczynia, mięso i miękkie warzywa przełożyłyśmy do garnka, a na patelni przygotowałyśmy ryż.
   Na niewielką ilość gorącego oleju wsypałyśmy 300 g surowego ryżu. Obsmażyłyśmy go na złoto, cały czas mieszając, by się nie przypalił. Takie złociste ziarna, zalałyśmy bulionem z kostki, dodałyśmy nieco kurkumy i gotowałyśmy pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu całość, aż ryż wchłonął prawie cały bulion. Następnie dorzuciłyśmy do ryżu mięso z warzywami i dusiłyśmy wszytko razem jeszcze przez chwilę, by smaki się przegryzły.
   Gotową potrawę przełożyłyśmy na talerze i każdą porcję posypałyśmy skwarkami z boczku.


Dziewczyny dziękuję za wspaniałe spotkanie i wspólne gotowanie! 
   


Paella po polsku

10 komentarzy:

  1. No!!! Nie mam jak babskie spotkania...my wprawdzie z moimi babami ostatnio tylko "pierniczymy" ale jakie to wesołe pierniczenie:)
    )Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  2. Najważniejsze by było smacznie i wesoło. A "pierniczenie" w okolicach Bożego Narodzenia jest jak najbardziej wskazane :)))
    Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ha! :-) Takie spotkania są najlepsze :-) Nie ma nudy wtedy ;-) I zawsze jest o czym gadać :-))))
    Moniś, ale ładnie wygląda stół :-)
    Pozdrawiam! :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Wygląda pysznie...;))) i zgadzam sie że najwazniejsze jest towarzystwo:)

    OdpowiedzUsuń
  5. Tastefully: O tak, jak jest dobre towarzystwo, nigdy nie ma nudy! Wygląd stołu to nie moja zasługa, tylko U, u której nasze gotowanie się odbywało, więc słowa uznania przekażę gospodyni wieczoru :)
    Pozdrowionka serdeczne :)))
    Izaa: Dobre towarzystwo to podstawa, bez tego ani rusz! Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń
  6. Mosia zrobiłaś mi wielkiego smaka na paellę.

    Agatkowa Mama

    OdpowiedzUsuń
  7. Kochana nie marudź, że Ci smaku narobiłam, tylko zabieraj się za gotowanie. Buźka :)

    OdpowiedzUsuń
  8. OK, ale w jakiś weekend kiedy przyjedziesz do Pisklaka

    Agatkowa Mama

    OdpowiedzUsuń
  9. Ja bym się bała takiego wspólnego gotowania w realu. Bo im bardziej się staram, tym bardziej mi to nie wychodzi. :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Z tym staraniem się to coś jest na rzeczy. Mam podobnie. Jak mi baaardzo zależy, to bankowo coś nie wyjdzie. Fatum czy jak? :D

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem lub nickiem.
Pozdrawiam Qualietta