Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

15 sierpnia 2011

Pulpety w sosie śmietanowo-koperkowym


Składniki:
  • 1/2 kg mięsa wieprzowego mielonego,
  • 1 kajzerka do namoczenia,
  • 1 cebula,
  • 2 ząbki czosnku,
  • 1/2 pęczka drobno posiekanego koperku,
  • 2-3 łyżki śmietany do zabielenia sosu,
  • 1 łyżeczka mąki do zagęszczenia sosu,
  • woda
  • sól, 
  • pieprz,
  • liść laurowy,
  • kilka ziaren ziela angielskiego.
Wykonanie:
   Kajzerkę moczymy w wodzie, gdy jest namoczona, dokładnie odciskamy i dodajemy do mielonego mięsa. Cebulę obieramy, ścieramy na tarce o najdrobniejszych oczkach. Czosnek obieramy i przeciskamy przez praskę. Również dodajemy do mięsa. Masę doprawiamy do smaku i dokładnie wyrabiamy. 
Lekko wilgotnymi dłońmi forujemy pulpety.
   W garnku wstawiamy lekko osoloną wodę z dodatkiem liścia laurowego i ziela angielskiego. Niech pogotują się razem i przyprawy oddadzą swój smak. 
Na gotującą się wodę wrzucamy pulpety i gotujemy na wolnym ogniu, aż mięso nie będzie surowe.
W międzyczasie do sosu dorzucamy posiekany koperek. Wszystko musi gotować się razem.
Trudno mi podać dokładny czas gotowania, ponieważ zależy to od wielkości pulpetów. Te mniejsze ugotują się szybciej.  
Na jakiś kwadrans przed końcem, zaprawiamy sos śmietaną i mąką wymieszaną z wodą. Gotujemy wszystko razem, mieszając od czasu do czasu, by śmietana się nie przypaliła, a zaprawka z mąki dobrze rozprowadziła.
 Ja do swoich pulpetów nie dodaję jajka, gdyż są wtedy bardziej miękkie, dlatego bardzo ważne jest, by wrzucać je na wrzątek, mięso od razu się ścina i nie rozpada.

Pulpety w sosie śmietanowo-koperkowym


Kasia w komentarzu zwróciła mi uwagę, i słusznie, że są to pulpety, a nie klopsiki. Natychmiast się poprawiam i dziękuję za wnikliwe czytanie postów :)
   

2 komentarze:

  1. Z tego co mi wiadomo, klopsiki się zapieka uprzedni podsmażywszy, a gotowane kotleciki to pulepety! ;))
    Ale i tak pewnie były smaczne. ;)Robię swoje prawie identycznie. Pozdrawiam!:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak zwał, tak zwał byle smaczne były :)))
    Również pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem lub nickiem.
Pozdrawiam Qualietta