Szukaj na tym blogu

O mnie

Moje zdjęcie

Uzależniona od herbaty miłośniczka psów i kolekcjonerka książek kucharskich, pasjami czytająca kryminały i literaturę skandynawską, a mimo to nie wiedząca gdzie stawiać przecinki.

28 grudnia 2011

(Po)Świąteczny piernik dla zabieganych

   Święta, Święta i po Świętach. Tyle przygotowań, sprzątania, gotowania i jeszcze wielu innych zajęć, a trzy dni świąteczne przeleciały nie wiadomo kiedy.
   W tym roku na Boże Narodzenie upiekłam piernik, mój pierwszy w życiu.
Przepis znaleziony u Tastefully, od razu przykuł moją uwagę szybkością i prostotą wykonania. Zaryzykowałam ;) i na naszym stole znalazło się pyszne, wilgotne ciasto, pachnące korzeniami i suszoną śliwką. Po prostu pycha!

Składniki:
  • 3 jajka,
  • 1 szklanka cukru,
  • 2 szklanki mąki,
  • 1 szklanka mleka,
  • 1/2 szklanki oleju,
  • 1/2 słoika dżemu z czarnej porzeczki,
  • 1 łyżeczka sody,
  • 1 łyżeczka kakao,
  • 1 łyżeczka cynamonu,
  • 1 łyżeczka przyprawy do piernika,
  • 1 opakowanie suszonych śliwek kalifornijskich a 200 g,
Wykonanie:
   Jajka z dodatkiem cukru ubijamy na puszystą masę. Następnie, nie przerywając miksowania, powoli dolewamy olej. Dosypujemy stopniowo mąkę, każdą jej porcję miksując z resztą składników. Po wsypaniu całej mąki, dodajemy pozostałe suche składniki. Miksujemy. Uzyskana masa będzie dość gęsta.
   Dolewamy stopniowo mleko, miksując wszystko powoli na najniższych obrotach, gdy zwiększymy moc miksera gwarantuję trzeba będzie sprzątać kuchnię :).
   Gdy już ciasto połączy się z mlekiem dodajemy dżem porzeczkowy i znów całość miksujemy. Na koniec wsypujemy pokrojone na mniejsze części suszone śliwki i mieszamy całość łyżką.
   Ciasto wylewamy do brytfanki "keksówki" (32 cm x 11 cm), wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką. Pieczemy w 200 C do suchego patyczka - mi to zajęło ponad godzinę.

    Aby śliwki nie opadły na dno, należy je obtoczyć w mące i dopiero dodać do ciasta. Ja zapomniałam o obtoczeniu i wszystkie znalazły się w okolicy dna brytfanki.
   Myślę, że w wersji codziennej piernik obejdzie się bez śliwek, bo ciasto jest pyszne samo w sobie. W wersji świątecznej - dodałabym ich więcej, by owoce były bardziej wyczuwalne w smaku, chyba że śliwki zbyt drobno pokroiłam, bo jakoś mało ich było jak na mój gust. Tak czy siak piernik znikł w oka mgnieniu i tylko dobre wspomnienie po nim zostało.


23 grudnia 2011

Wesołych Świąt!

Z okazji zbliżających się Świąt Bożego Narodzenia, życzę Wam wszystkim dużo miłości, radości, ciepła rodzinnego, spokoju oraz odpoczynku od dnia codziennego, a także chwili refleksji i zadumy, nad tym co najważniejsze.
Wesołych Świąt Kochani!

21 grudnia 2011

Wigilijne pierogi z suszonymi śliwkami

   Przepis na te mało znane, słodkie pierogi wigilijne zaintrygował mnie bardzo od pierwszego przeczytania w "Lubię gotować - potrawy wigilijne, nr 9/98". Moja chęć na ich zrobienie wzrosła jeszcze bardziej, gdy już gotowe, zobaczyłam na zdjęciu u Izy na blogu.
Wyglądały tak apetycznie, że nie było mowy, abym sobie je odpuściła. Tak więc dziś po powrocie z pracy zakasałam rękawy i wzięłam się do roboty.
   Nie robiłam jakiejś oszałamiającej ilości, w razie niepowodzenia kulinarnego mniejsza ilość jak znalazł. Niepotrzebnie jednak się martwiłam jakie wyjdą, ponieważ efekt smakowy przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Pierogi są rewelacyjne!!! Zachwycą swym smakiem każdego, nie tylko łasuchów i wielbicieli śliwek.

   Po raz pierwszy robiłam też ciasto pierogowe bez jajka, uznałam, że do tak małej ilości mąki jest zbędne. Wyszło też dobre.

Ciasto:
  • 1 szklanka mąki pszennej,
  • 1/4 - 1/2 szklanki gorącej wody (ale takiej, by się nie poparzyć),
  • 1 łyżka oleju
Farsz:
  • 400 g suszonych śliwek kalifornijskich,
  •  cukier do smaku (ewentualnie, jeśli dla kogoś same śliwki są za mało słodkie)
Wykonanie:
   Śliwki moczymy w zimnej wodzie przez kilka godzin, najlepiej przez całą noc. Następnie gotujemy je w tej samej wodzie, w której się moczyły, przez jakieś 5 minut od momentu zawrzenia wody. Odcedzamy na sitku.
Przekładamy do miski i rozcieramy na gładką masę (ja je rozdrobniłam za pomocą tłuczka do ziemniaków, bo nie miałam niczego innego), gdy potrzeba dodać cukru .

   Z mąki gorącej wody i odrobiny oleju zagniatamy gładkie i elastyczne ciasto na pierogi (instrukcja tutaj).

   Gotowe pierogi wrzucamy na lekko osolony wrzątek, gotujemy 1-2 minuty od wypłynięcia na wierzch. Podajemy polane śmietaną wymieszaną z cukrem i cynamonem.

Pierogi z suszonymi śliwkami

19 grudnia 2011

Cebulaki drożdżowe

   Przepis ten znalazłam w broszurce "Lubię gotować - potrawy wigilijne" z 1998 roku.

   Moim zdaniem cebulaki są genialną przekąską. Są dobre zarówno na ciepło jak i na zimno, w każdej wersji smakują wyśmienicie.
   Wprowadziłam do przepisu małą modyfikację. Oryginalnie papryką w proszku powinno się posypać wierzch każdego pasztecika i dodatkowo posypać je startym ostrym żółtym serem. Sera nie miałam, więc go sobie darowałam, a papryką doprawiłam farsz.
   Ilość cebuli podana w przepisie jest zdecydowanie za mała w porównaniu do ilości ciasta. Została mi chyba połowa, którą wrzuciłam do zamrażalnika. Nie wiem czemu ciasta zostało mi tak dużo, może rozwałkowałam je zbyt cienko? By wykorzystać całe ciasto trzeba by zużyć chyba z kg cebuli. Następnym razem wezmę jej więcej.

Ciasto

Składniki:
  • 2 szklanki mąki,
  • 1/2 szklanki mleka,
  • 1/4 kostki drożdży,
  • 1 żółtko,
  • 2 łyżki masła,
  • sól

Wykonanie:
   Masło stopić na patelni, wystudzić. Rozmieszać drożdże w letnim mleku.
Mąkę wysypać na stolnicę, do mąki wlać rozczyn z drożdży, roztopione masło, dodać żółtko i szczyptę soli. Zagnieść ciasto i pozostawić do wyrośnięcia.

 W czasie gdy ciasto wyrasta, przygotowujemy farsz.

Farsz

Składniki:
  • 2 średnie cebule,
  • masło lub olej do smażenia,
  • sól, 
  • pieprz,
  • ostra papryka w proszku.

Wykonanie:
   Cebule obrać, pokroić na ćwiartki, a potem w plasterki. Zeszklić na tłuszczu. Doprawić do smaku. Wystudzić.

   Kiedy ciasto wyrośnie, rozwałkowujemy je na stolnicy na kilkumilimetrowy placek. Kroimy w kwadraty o boku 6 cm. Na każdy kwadrat ciasta nakładamy farsz i zlepiamy, sklejając ze sobą dwa przeciwległe końce. Ma wyjść taki jakby otwarty rulonik.

   Pieczemy w piekarniku nagrzanym do 200 C przez 15 do 20 minut.

Podawać jako dodatek do barszczu wigilijnego.

Cebulaki drożdżowe

18 grudnia 2011

Domowa "czekolada"

Powrotów do przepisów ze starego bloga ciąg dalszy. 

 Przepis ten sięga zamierzchłych lat, kiedy to o prawdziwej czekoladzie, dostępnej w sklepie, można było pomarzyć. Gdy wystało się już odpowiednią ilość godzin w kolejce, jedyne co można było kupić, to "wyrób czekoladopodobny".
   W tamtych latach byłam co prawda dzieckiem, ale kilometrowe kolejki pamiętam do dziś. Sama niejednokrotnie w nich stałam, gdy tymczasem moja mama wystawała w innym ogonku, przy innym stoisku.
Ale nie o kolejkach sklepowych chcę pisać.
   Nie od dziś wiadomo, że większość dzieci lubi czekoladę. Ponieważ w latach mojego dzieciństwa zaopatrzenie w sklepach wyglądało tak jak wyglądało, zaradne mamy musiały sobie radzić w inny sposób: robiono "czekoladę" domowym sposobem.
   Taka domowa "czekolada" była specjalnością mojej sąsiadki mieszkającej nad nami. Pani Ala przygotowywała ją dla swoich dzieci, które ja bardzo często odwiedzałam - wiadomo jak to jest z dzieciakami mieszkającymi w jednym bloku - na przemian lataliśmy do siebie w odwiedziny. Tak więc bywając często u swoich kolegów nie raz "załapałam się" na czekoladę Pani Ali, którą traktowaliśmy jak prawdziwy przysmak i rarytas.
   Będąc dzieckiem nie przyszło mi do głowy prosić o przepis, gdyż nie kojarzyłam gotowania z jakimikolwiek "instrukcjami" - po prostu mama, ciocia, babcia czy sąsiadka odprawiały jakieś czary nad garnkami i obiad pojawiał się na stole.
   Później wyprowadziłam się i jedyne co mi pozostało, to wspomnienie "czekolady" Pani Ali.
   Obecnie nikt nie musi już kombinować i stosować produktów zastępczych. Jeżeli mamy ochotę na czekoladę, to nic prostszego, idziemy do sklepu i możemy wybierać w czekoladach wszelkiej maści: z orzechami, rodzynkami, nadzieniem etc. Bardzo dobrze, że tak jest, jednakże jak to bywa ze smakami dzieciństwa, są one często niezapomniane i niezastąpione.
   Wiele lat poszukiwałam tego przepisu, aż w końcu go znalazłam, a dokładniej znalazłam gotową "czekoladę" na stole, która pyszniła się na talerzu pod postacią "bloku", podczas imprezy pożegnalnej z okazji odejścia na emeryturę jednej z naszych koleżanek w pracy. Tym razem nie przegapiłam okazji i poprosiłam o przepis.

Ta wersja zawiera moje małe modyfikacje.

Składniki:
  • 1 mleko w proszku pełne a 500 g (koniecznie pełne, nie może być granulowane, bo nie wyjdzie!!!),
  • 1 masło,
  • 1-2 łyżki stołowe kakao
  • 3/4 szklanki cukru (wolę mniejszą ilość cukru, bo mleko w proszku też jest słodkie),
  • ½ szklanki mleka w płynie.

Wykonanie:
  W garnku rozpuszczamy (mieszamy wszystko podczas rozpuszczania) masło z cukrem, płynnym mlekiem i kakao, aż uzyskamy gładką czekoladową masę. Następnie powoli, cały czas mieszając dodajemy mleko w proszku.
   Uzyskaną "czekoladę" przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia (np. "keksówki") i po wystudzeniu wstawiamy na noc do lodówki.

   Gdy do "czekoladowej" masy dorzucimy połamane herbatniki, otrzymamy "Blok czekoladowy".


Do mieszania dobrze jest użyć "rózgi" pomaga lepiej rozbijać grudki.

   Pamiętam, że czekolada mojej sąsiadki miała nieco inną konsystencję, była bardziej krucha, z pewnością zawierała też mniejszą ilość kakao. Zastanawiałam się jak uzyskać tę kruchość, może trzeba dodać więcej mleka w proszku? Nie wiem, następnym razem dodam więcej i zobaczę, co z tego wyjdzie.



Domowa czekolada





Przepis dodaję do durszlakowej akcji:

17 grudnia 2011

Lasagne po genueńsku

   Przepis ten pochodzi z mojego starego bloga, był bez fotografii. Przyrządzając go ostatnio, strzeliłam fotkę i teraz (zainspirowana wpisem Pluskotki), publikuję wraz ze zdjęciem.   

Składniki:
  • Gotowe płaty makaronowe do lasagne (ilość zależy od wielkości blaszki)
  • 1/2 kg mieszanego mięsa mielonego,
  • 2 średnie marchewki,
  • 1/2 średniego selera,
  • 1 cebula,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 2/3 szklanki bulionu warzywnego z kostki,
  • 1/2 szklanki czerwonego wytrawnego wina (można zrobić wersję bezalkoholową, wtedy dajemy szklankę bulionu),
  • 1 przecier pomidorowy a 500 g,
  • 10 dkg  startego żółtego sera,
  • oliwa/olej do smażenia i wysmarowania blachy,
  • sól,
  • pieprz,
  • oregano
Wykonanie:
    Płaty makaronowe obgotować w lekko osolonej wodzie z dodatkiem oliwy (możemy to robić w czasie, gdy reszta składników dusi się na patelni, musimy tylko kontrolować sytuację na palnikach :) ). Mają nieco zmięknąć i być elastyczne, ale nie na tyle, by rozwalały się podczas wyciągania z garnka (trzeba uważać, by się nie skleiły podczas obgotowywania). Najlepiej robić to partiami, wtedy jest większa pewność, że się nie skleją. Obgotowany makaron położyć na ścierce zwilżonej wodą.
   Marchew i seler obrać, zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach. Cebulę obrać, pokroić w drobną kostkę.
    Cebulę zeszklić na tłuszczu, dodać do niej marchew z selerem i smażyć wszystko przez 5 minut. Na patelnię dorzucić mięso i sprasowane 2 ząbki czosnku. Smażyć całość aż mięso nie będzie surowe, ciągle mieszając, by nie porobiły się grudki. Doprawić nadzienie solą, pieprzem i oregano, dodać 3-4 łyżki stołowe przecieru pomidorowego, bulion i wino, zamieszać. Dusić pod przykryciem na wolnym ogniu około kwadransa.
   Z pozostałego przecieru pomidorowego zrobić sos, dodając do niego zmiażdżony ząbek czosnku oraz przyprawy i zioła. Kilka minut go pogotować, niech smaki się złączą.
   Blaszkę wysmarować oliwą. Wykładać kolejno warstwy: makaron, sos, farsz, sos, makaron itd. Ostatnią warstwą musi być makaron posmarowany sosem.
   Lasagne zapiekać w piekarniku przez 30 minut, w 180 C. Na jakieś 10 minut przed wyciągnięciem potrawy z piecyka, posypujemy wierzch tartym serem, wstawiamy blaszkę z powrotem do środka i zapiekamy do rozpuszczenia sera.

Lasagne po genueńsku


Lasagne przygotowałam w blaszce o wymiarach 25x30 cm.


16 grudnia 2011

Placki z selera

   Zazwyczaj seler występuje u mnie na talerzu jako składnik surówek, tym razem wystąpił w zupełnie innej roli, w postaci placków o bardzo fajnym i jednocześnie ciekawym smaku.

Składniki:
  • 2 duże selery,
  • 1 cebula,
  • 4 jajka,
  • 4 łyżki mąki,
  • sól
  • pieprz,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Seler i cebulę obrać. Zetrzeć na tarce: seler na "drobnej łezce", a cebulę na najdrobniejszej. Wbić jajka, masę doprawić do smaku, dokładnie wymieszać. Na koniec dodać mąkę pszenną. Wymieszać łyżką.
   Placki smażyć na gorącym oleju, aż będą złocisto-brązowe z obydwu stron.
Usmażone wyłożyć na papierowy ręcznik by pozbyć się nadmiaru tłuszczu i podawać.


Placki z selera

11 grudnia 2011

Pieczone pierożki krucho-drożdżowe

   Nie wiem jak Wy, ale ja staram się prace przedświąteczne rozłożyć na raty i co mogę to przygotowuję wcześniej, by potem poczuć prawdziwą atmosferę Świąt, a nie tylko zmęczenie spowodowane sprzątaniem i kucharzeniem. Tak jest i w tym roku.
   W piątek upiekłam kruche pierożki, a dziś zrobiłam pierogi. Wszystko wylądowało w zamrażalniku i czeka na kolację wigilijną.

    Jako dodatek do barszczu czerwonego proponuję krucho-drożdżowe pierożki z postnym nadzieniem z kapusty kwaszonej i pieczarek. Wiem, że tradycyjnie powinno serwować się uszka, lecz brak mi cierpliwości do ich lepienia.

Składniki na ciasto:
  • 500 g mąki,
  • 200 g masła,
  • 1 opakowanie suchych drożdży,
  • 1 jajko,
  • 1/2 szklanki śmietany,
  • szczypta soli
Wykonanie:   Mąkę wysypać na stolnicę, dodać masło, drożdże instant oraz szczyptę soli. Wszystko posiekać nożem. Dodać jajko i śmietanę, zagnieść ciasto.
   Ciasto cienko rozwałkować (3-4 mm) na stolnicy posypanej mąką i wycinać z niego kółka (ja do tego celu użyłam okrągłej foremki do wycinania ciastek). Nadziewać farszem i zlepiać dokładnie pierożki. Gotowe można posmarować roztrzepanym jajkiem, będą ładnie się błyszczeć (moje się nie błyszczą, bo kompletnie zapomniałam je posmarować :) ).
   Piec na blasze wyłożonej papierem do pieczenia przez 30 minut w 180 C, aż będą rumiane.

P.S. W połowie czasu pieczenia przekręciłam pierożki na drugą stronę.

Jak wspomniałam wcześniej, nadziałam je postnym farszem.

Składniki na farsz:
  • 2 kg kwaszonej kapusty,
  • 1 kg pieczarek,
  • 1 duża cebula,
  • liście laurowe,
  • kilka ziaren ziela angielskiego, 
  • sól,
  • pieprz,
  • gałka muszkatołowa,
  • olej do smażenia 
Wykonanie:
   Kapustę ugotować w wodzie z dodatkiem liści laurowych i ziela angielskiego. W razie potrzeby odlać kapustę, uzupełnić wodę w garnku i gotować do miękkości. Ugotowaną odlać z wody (wyciągnąć z garnka liście i ziele angielskie), ostudzić i dokładnie odcisnąć.
   Pieczarki obrać, pokroić na plasterki i udusić na patelni do miękkości. Cebulę obrać, pokroić w półplasterki i zeszklić na oleju.
Kapustę, pieczarki i cebulę przekręcić przez maszynkę do mięsa. Doprawić farsz solą, pieprzem i gałką muszkatołową. Dokładnie wymieszać, by wszystkie smaki równomiernie się połączyły. Gotowym farszem nadziewać pierożki.

   Pierożki te można nadziewać na wiele sposobów: mięsem, warzywami. Sprawdzają się też w wersji słodkiej, wystarczy tylko zamienić sól na odrobinę cukru i nadziać je np. gotową masą makową.

Pieczone pierożki krucho-drożdżowe

10 grudnia 2011

Pulpeciki z garam masalą

  Pulpety te powstały z konieczności wykorzystania różnych warzyw niedobitków, które plątały mi się po lodówce. Warzywa wykorzystałam, a przy okazji powstało bardzo fajne danie.

Składniki:

Pulpeciki:
  • 500 g mieszanego mięsa mielonego,
  • 1 czerwona papryka,
  • 1 marchewka starta na tarce o najgrubszych oczkach,
  • 1 cebula pokrojona w drobną kostkę,
  • 1 puszka krojonych pomidorów,
  • 1-2 zmiażdżone ząbki czosnku,
  • 1/2 posiekanego pęczka pietruszki,
  • 1 garść mrożonej włoszczyzny krojonej w paski,
  • mąka do obtoczenia pulpetów,
  • sól,
  • pieprz,
  • garam masala,
  • ziele angielskie,
  • liść laurowy,
Ryż:
  • 1 szklanka ryżu,
  • vegeta,
  • kurkuma,
  • 2 szklanki wody,
  • olej do smażenia ryżu
Wykonanie:
   Do mięsa dodajemy 1/2 papryki oczyszczonej i pokrojonej w kostkę, cebulę pokrojona w drobną kostkę, zmiażdżony czosnek oraz obraną i startą na najgrubszych oczkach marchewkę. Doprawiamy całość do smaku solą, pieprzem i garam masalą. Dokładnie mieszamy wszystkie składniki.
Wilgotnymi dłońmi formujemy pulpeciki z mięsa. Każdą kuleczkę obtaczamy w mące.
   Do garnka wlewamy wodę, wrzucamy ziele angielskie, liść laurowy (ja dodałam liście curry) solimy ją odrobinę i doprowadzamy do wrzenia.
Na wrzącą wodę wrzucamy kolejno obtoczone w mące klopsiki. Gotujemy.
   Gdy już mięso odda wodzie smak oraz nieco tłuszczu i nagotuje się nam baza do sosu, dorzucamy do garnka 1/2 papryki pokrojonej w paski, mrożoną włoszczyznę oraz puszkę krojonych pomidorów.Na sam koniec gotowania dorzucamy posiekaną natkę pietruszki, choć bardziej na miejscu byłaby tu świeża kolendra.
   Pulpeciki podajemy z ryżem, przygotowany sposobem zamieszczonym w przepisie na Chińszczyznę Ewy

Pulpeciki z garam masalą

7 grudnia 2011

Miodowe żeberka Agatkowej Mamy

   Żeberka te jadłam po raz pierwszy na proszonym obiedzie. Przygotowała je Agatkowa Mama. Tak mi posmakowały, że poprosiłam o przepis i wracam do niego od czasu do czasu, choć z małymi moimi zmianami np. nacieram przyprawami mięso przed zamarynowaniem, czego nie było w oryginalnym przepisie Agatkowej Mamy.

Składniki:
  • 1 kg żeberek,
  • 2 łyżki miodu,
  • 2 łyżeczki ostrej papryki,
  • 1 łyżka curry,
  • 3 łyżki vegety,
  • olej do marynaty,
  • sól,
  • pieprz,
  • granulowany czosnek

Wykonanie:
   Mięso nacieramy solą (niewielką ilością soli! Z solą ostrożnie - vegeta jest słona), pieprzem i granulowanym czosnkiem. Pozostawiamy na jakiś czas, niech sobie tak poleży i "przejdzie" trochę przyprawami.
   W naczyniu, w którym będziemy zapiekać żeberka, robimy marynatę. Wlewamy olej, dodajemy mieloną paprykę, curry i vegetę. Mieszamy by przyprawy nieco się wymieszały. Po dodaniu miodu zadanie to będzie trochę trudniejsze (choć nie niewykonalne), więc miód do marynaty dodajemy na koniec i jeszcze raz dokładnie mieszamy całość.
   Wrzucamy mięso, pamiętając by każdy kawałek był oblepiony marynatą. Tak przyszykowane mięso pozostawiamy na minimum 3 godziny w lodówce. Najlepiej jest przygotowywać je poprzedniego dnia i zostawić w na całą noc.
   Żeberka pieczemy w 200 C do miękkości.

Miodowe żeberka Agatkowej Mamy

4 grudnia 2011

Przecier z dyni

   Z mojego dyniowego szaleństwa kulinarnego pozostało 2 kg dyni, z którą nie bardzo wiedziałam co zrobić. Dynię w occie? Nieee... jakoś nie znalazłaby uznania u domowników. Hmmm, więc co? Myślałam, myślałam, aż nagle mnie olśniło: spróbuję zrobić przecier dyniowy! Skoro robi się przecier z jabłek, to czemu nie można zrobić go z dyni. Jak pomyślałam, tak zrobiłam. Wyszedł mi całkiem fajny mus dyniowy, który z powodzeniem można wykorzystać do nadziewania naleśników.

Składniki:
  • 2 kg miąższu z dyni,
  • 300 g cukru,
  • sok z 1/2 cytryny,
  • 3/4 łyżeczki cynamonu,
  • 1 szklanka wody

Wykonanie:
   Dynię zetrzeć na tarce o najgrubszych oczkach (ja użyłam do tego celu elektrycznej maszynki do mięsa z przystawkami do ścierania), wrzucić do garnka, zasypać cukrem, dolać wodę i dusić na małym ogniu pod przykryciem, aż nieco zmięknie. Oczywiście mieszając, by nic się nie przypaliło.
Zdjąć pokrywkę, dodać sok z cytryny i dalej gotować bez przykrycia (nie zapominamy o mieszaniu!), aż dynia będzie całkowicie miękka, a masa uzyska konsystencję musu.
   Gdyby w trakcie gotowania okazało się, że woda odparowała, a dynia nie jest jeszcze dostatecznie miękka, należy dodać nieco wody i gotować całość do miękkości i odparowania płynu.
Pod sam koniec duszenia, dosypać cynamonu do smaku.
Gorący przecier nakładać do czystych i suchych słoików, najlepiej uprzednio wyparzonych przez kilka minut w piekarniku o najniższej temperaturze.
   Dokładnie zakręcać, odstawić do góry dnem i pozostawić do wystygnięcia.


Przecier z dyni


   Tym przepisem zamykam moją dyniową tetralogię, na którą składały się: dyniowe ciasto Ilonki, wytrawna trata z dynią, dżem dyniowo-pomarańczowy Pluskotki oraz w/w przecier dyniowy wg mojego pomysłu.

Przepisów z dynią w roli głównej chwilowo nie przewiduję :)

3 grudnia 2011

Babskie plotki, wspólne gotowanie i paella po polsku :)

   Nie ma to jak spotkania w babskim gronie! Od czasu do czasu spotykamy się w cztery na babskie pogaduchy. Nie są to tak częste spotkania jak byśmy sobie tego życzyły, nie mniej jednak zawsze sympatyczne i spędzone w fantastycznym towarzystwie.
   U & M byli ostatnio w Hiszpanii i ten ich wyjazd był inspiracją do dzisiejszego gotowania. Postanowiłyśmy z Dziewczynami ugotować hiszpańską paellę z kurczakiem, a właściwie jej polską wersję, bo przepis zawiera nasze modyfikacje.
   Oryginalna paella występuje w wielu odmianach, przygotowuje się ją w specjalnym naczyniu z dwoma uchwytami i w tym samym naczyniu podaje na stół.
   My nie miałyśmy ani specjalnego naczynia, ani szafranu, którym oryginalnie doprawia się to danie, miałyśmy za to doborowe towarzystwo, dobre hiszpańskie wino i mnóstwo śmiechu.

    Nasza wersja paelli przedstawia się następująco:

Składniki:
  • 1 duża pierś kurczaka,
  • po 1 papryce: zółtej, czerwonej, zielonej,
  • 2 cebule,
  • 3 ząbki czosnku,
  • 300 g wędzonego boczku,
  • 300 g ryżu,
  • 1 litr bulionu (dałyśmy z kostki),
  • sól, 
  • papryka w proszku,
  • biały pieprz,
  • czarny pieprz,
  • kurkuma (zastąpiłyśmy nią szafran, aby jednak ryż nabrał złocistego koloru),
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Boczek wędzony pokroić w kostkę, usmażyć skwarki. Gotowe odstawić na potem.
   Kurczaka pokroić w kostkę, posolić. Cebulę obrać, pokroić w kostkę. Paprykę oczyścić z gniazd nasiennych i białych błonek, pokroić w paski. Czosnek obrać.
   Posolone mięso kurczaka obsmażyć na patelni na rumiano, gdy będzie gotowe, dorzucić na patelnię cebulę pokrojoną w kostkę i paprykę pociętą na paski, przeciśnięty przez praskę z czosnek. Doprawić do smaku solą, pieprzem i papryką w proszku. Dusić pod przykryciem, aż cebula z papryką będą miękkie.
   Ponieważ na naszej patelni wszystkie składniki by się na raz nie zmieściły, robiłyśmy danie partiami. Ryż powinien być wsypany do mięsa i warzyw, zalany bulionem i całość powinna gotować się pod przykryciem, aż ryż wchłonie prawie cały płyn.
   Z braku odpowiednio głębokiego naczynia, mięso i miękkie warzywa przełożyłyśmy do garnka, a na patelni przygotowałyśmy ryż.
   Na niewielką ilość gorącego oleju wsypałyśmy 300 g surowego ryżu. Obsmażyłyśmy go na złoto, cały czas mieszając, by się nie przypalił. Takie złociste ziarna, zalałyśmy bulionem z kostki, dodałyśmy nieco kurkumy i gotowałyśmy pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu całość, aż ryż wchłonął prawie cały bulion. Następnie dorzuciłyśmy do ryżu mięso z warzywami i dusiłyśmy wszytko razem jeszcze przez chwilę, by smaki się przegryzły.
   Gotową potrawę przełożyłyśmy na talerze i każdą porcję posypałyśmy skwarkami z boczku.


Dziewczyny dziękuję za wspaniałe spotkanie i wspólne gotowanie! 
   


Paella po polsku

1 grudnia 2011

Do zakochania jeden kęs, czyli dżem dyniowo-pomarańczowy

   Przeglądając któregoś dnia blog Pluskotki, natrafiłam na dżem dyniowo - pomarańczowy, który bardzo mnie zaintrygował i wiedziałam, że koniecznie (!) kiedyś muszę go zrobić. Świetna okazja ku temu, nadarzyła się w niedzielę, gdy walczyłam z dynią.
      Zadziwiające, że tak uparłam się na ten dżem, bo za domowymi dżemami średnio przepadam i w ogóle dżemy jadam raczej rzadko, ale koło tego nie mogłam po prostu przejść obojętnie. :)
   Kiedyś Andrzej Dąbrowski śpiewał Do zakochania jeden krok, ja po spróbowaniu tego dżemu, mogę śmiało napisać "do zakochania jeden kęs", bo dżem jest po prostu boski i wiem, że będę do tego przepisu wracać wielokrotnie.
  
A oto przepis na niebiański dżem dyniowo - pomarańczowy.

Składniki:
  • 1,5 kg czystego miąższu dyni,
  • 4 pomarańcze,
  • 400-500 g cukru (ilość wg uznania, dla mnie 1/2 kg cukru to zbyt dużo),
  • 1-2 cytryny,
  • 1,5 szklanki wody

Wykonanie:
   Cytrusy sparzyć wrzątkiem, następnie zetrzeć z nich skórkę uważając, by nie zetrzeć białej części, która jest gorzka. Z cytryn wycisnąć sok, pomarańcze podzielić na części, usuwając białe błonki.
   Miąższ z dyni pokroić w drobną kostkę. Wrzucić do garnka, zasypać cukrem, podlać wodą i dusić bez przykrycia na wolnym ogniu, często mieszając. Gdy dynia będzie już trochę rozgotowana, dorzucić cząstki pomarańczy, skórkę startą z cytrusów oraz dolać sok z cytryny (ja dałam sok z 1,5 cytryny, ale ilość zależy od osobistych upodobań). Gotować dalej, mieszając, aż masa osiągnie konsystencję dżemu.
   Dokładnie umyte, wysuszone słoiki dobrze jest wstawić na kilka minut do piekarnika na najniższą temperaturę i je wyparzyć. Wyparzone słoiki wyjąć z piecyka, koniecznie używając rękawic kuchennych, uważając by się nie poparzyć.
   Gorący dżem nakładać do słoików, zakręcać bardzo dokładnie i każdy słoik odwrócić do góry dnem. Pozostawić do wystygnięcia.

Dżem dyniowo-pomarańczowy


  
   Okazuje się, że mój ulubiony serial Wojna domowa pełen jest kulinarnych inspiracji. 
   W jednym z odcinków Anula zniechęcona dwóją z przysposobienia obronnego, wybrała się na prywatkę, gdzie robiono jam... session z Gershwina albo z Ptaszyna : D
Tak więc za sprawą "dżemu muzycznego" przepis ląduje w akcji "Serialowo w kuchni".

A skoro już mowa o muzycznym dżemie... najlepszy jest dżem z pereł, prosto z Seattle.

27 listopada 2011

Pochwała prostoty - placki ziemniaczane

   Lubię poznawać nowe smaki, ciekawią mnie obce kultury i ich kuchnie, dlatego staram się gotować różnorodnie, by z talerza nie wiało nudą i rutyną.
  Jednakże mimo zamiłowania do eksperymentów, zawsze z przyjemnością wracam do sprawdzonych mamino-babcinych przepisów. Smaki dzieciństwa mają tę przewagę nad innymi, że są jak nasze kulinarne DNA, one nas ukształtowały i zapadły w pamięć raz na zawsze, a każdy kęs jest jak garść wspomnień.
  Każdy z nas ma takie swoje osobiste menu, do którego z chęcią wraca. Dla mnie takim smakiem dzieciństwa są placki ziemniaczane.
  Mam to szczęście, że wszyscy w domu je uwielbiamy (nawet nasza psina je lubi i czasami udaje jej się wyżebrać co nie co :) ), więc gdy tylko nadchodzą jesienne, mroczne wieczory, od czasu do czasu pokonuję w sobie lenia i zabieram się za tarcie ziemniaków.

Składniki:
  • 600 g ziemniaków,
  • 1 duża cebula,
  • 5 łyżek mąki pszennej,
  • 1 jajko,
  • sól,
  • pieprz,
  • olej do smażenia

Wykonanie:
   Ziemniaki obrać, oczyścić i zetrzeć na tarce o najdrobniejszych oczkach, gdy są zbyt wodniste odlać nieco płynu. Cebulę, zetrzeć na tarce tej samej grubości. Wbić jajko, dodać mąkę, doprawić masę do smaku i dokładnie wszystko wymieszać, by składniki równomiernie się połączyły. Łyżką stołową kłaść niewielkie placki na gorący olej i smażyć z obydwu stron na złoto-brązowy kolor. Przed każdym nałożeniem ciasta na patelnię, przemieszać je łyżką, ponieważ z ziemniaków wytrąca się sok.
  Usmażone placki wyłożyć na papierowy ręcznik, by wchłonął nadmiar tłuszczu.

   Podawać je można na różne sposoby: z keksem kwaśnej śmietany z dodatkiem posiekanego szczypiorku, gulaszem wieprzowym, sosem grzybowym lub posypane cukrem (akurat wersja z cukrem u nas jest nie do przyjęcia) albo po prostu same, gorące, praktycznie wprost z patelni.

Placki ziemniaczane



    Przepis ten dodaję do akcji "Serialowo w kuchni". W serialu Wojna domowa Pani Kamińska (grana przez Alinę Janowską) smażyła placki ziemniaczane, gdy tymczasem Anula uczyła się do klasówki z biologii.

26 listopada 2011

Papanaci - rumuńskie placki z białego sera

   Czas szybko mija i ani się obejrzałam, a to już ostatni przepis dołączany przeze mnie do "Naleśnikowej soboty". Na swe ostatnie "naleśnikowe słowo" wybrałam Papanaci - proste i bardzo sympatyczne placki, które niejednemu łasuchowi przypadną do gustu.

Składniki:
  • 1/2 kg białego sera (użyłam półtłustego),
  • 4 jajka,
  • 2 łyżki śmietany,
  • 60 g cukru,
  • 120 g mąki,
  • olej do smażenia,
  • cukier puder do posypania placków

Wykonanie:
   Ser rozdrobnić np. przeciskając przez praskę (ja go dobrze rozgniotłam tłuczkiem do ziemniaków). Do sera wbić jajka, dosypać cukier, dodać śmietanę i na koniec mąkę. Wszystko wymieszać na jednolita masę.
   Nieduże placki smażyć na złoto na gorącym tłuszczu. Gotowe osączyć na papierowym ręczniku.
Podawać posypane cukrem pudrem.


Papanaci - rumuńskie placki z białego sera


Źródło: M. E. Halbański / Potrawy z różnych stron świata.

22 listopada 2011

Dyniowe ciasto Ilonki

   Od dobrych kilku tygodni na moim balkonie leżała sobie 6 kg dynia i czekała na jakąś kulinarną inwencję z mojej strony. Niestety wena nie nadchodziła i nie miałam żadnego pomysłu co z nią począć.
    Pojęcia nie miałam, aż do ostatniej niedzieli, kiedy to na blogu Ilonki  z Uwielbiam gotować! , zobaczyłam przepis na ciasto z dyni.  Od razu wiedziałam, że muszę je zrobić i że ten przepis, to tak długo wyczekiwana przeze mnie i przez dynię inspiracja.
  Od tego ciasta zaczął się dyniowy, kulinarny zawrót głowy, który trwał prawie cały dzień, a efektem tego szaleństwa były: ciasto, tarta, dżem i przecier. Oczywiście wszystko z dynią, a jakże by inaczej! 
   
    Moje ciasto nieco się różni od Ilonkowego, przede wszystkim nie jest tak ładne :), ponieważ pominęłam jego najładniejszą część, czyli ciastko "Uśmiechniętą dynię", które zdobiło wierzch u Ilki.
   Następnym razem dodam więcej dyni, bo choć dynia sama w sobie była wyraźnie wyczuwalna w smaku, to ciasto wyszło mi nieco suche i wolałabym by było bardziej wilgotne.

Składniki:
  • 300 g miąższu z dyni,
  • 5 jajek,
  • 1,5 szklanki cukru pudru,
  • 1 mały cukier waniliowy,
  • 2 szklanki mąki,
  • 1 kostka margaryny,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka sody,
  • cynamon do smaku,
  • masło i bułka tarta do formy

Wykonanie:
   Miąższ dyni zetrzeć na tarce "drobne łezki". Margarynę rozpuścić i przestudzić.
Jajka ubić z obydwoma rodzajami cukru na puszystą masę. Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia, sodą oraz cynamonem i stopniowo dodawać do masy jajecznej, ubijając wszystko mikserem. Nie przerywając miksowania, dolewać powoli rozpuszczoną margarynę. Na sam koniec dodać startą dynię. Zamieszać wszystko łyżką i wylać do nasmarowanej tortownicy.
   Piec w 180 C ok. 1 godziny.

Ciasto dyniowe

19 listopada 2011

Potrzeba matką wynalazku, czyli placki jabłkowo-bananowe z nutą wanilii

   Nie lubię jak cokolwiek marnuje się w kuchni i jedzenia nie wyrzucam, tylko staram się jakoś je zużytkować. Jak to mówią "potrzeba matką wynalazku", więc by się nic nie zmarnowało, kombinuję. Czasami z takiego eksperymentowania wychodzą fajne rzeczy, czasami mniej fajne :). Różnie to bywa.
   Dzisiejsze placki, to właśnie taki sposób na jabłka, które leżały i leżały, a amatora na nie jakoś widać nie było. By się nie zmarnowały, postanowiłam usmażyć słodkie placki z jabłkami. Niestety jabłka były tak malutkie, że byłoby ich zbyt mało po dodaniu do ciasta, stąd wpadłam na pomysł, by dorzucić jeszcze banany, i w ten sposób powstały bardzo smaczne, słodkie placki.

Składniki:
  • 2 serki waniliowe a 200 g,
  • 2 jajka,
  • 8-9 łyżek stołowych mąki (trudno mi określić dokładną ilość mąki, sypałam "na oko")
  • 1/4 szklanki mleka,
  • 1 duży cukier waniliowy,
  • 1/2 łyżeczki proszku do pieczenia,
  • olej do smażenia,
  • 1 duże jabłko,
  • 2 banany

Wykonanie:
   Do miski wrzucić serki waniliowe, wbić jajka, dolać mleko, wsypać cukier waniliowy. Wszystko razem dokładnie wymieszać. Dodać mąkę i proszek do pieczenia. Wymieszać, by nie było grudek.
   Banany obrać ze skórki, pokroić w plasterki. Jabłka obrać, oczyścić z gniazd nasiennych, pokroić na ćwiartki i każdą cząstkę pokroić w plasterki. Owoce dodać do ciasta. Zamieszać kilka razy łyżką, by ciasto przykryło wrzucone do miski owoce.
    Na patelni rozgrzać olej. Na gorącym tłuszczu smażyć niewielkie placki na złoty kolor.
Po usmażeniu wyłożyć na talerz, wyścielony papierowym ręcznikiem, by pozbyć się nadmiaru tłuszczu.

Podawać ciepłe, posypane cukrem pudrem.


Placki jabłkowo-bananowe z nutą wanilii


Przepis oczywiście dodaję do Mikserowej "Naleśnikowej soboty".

14 listopada 2011

Ciasto marchewkowe Pani Eli

   Dawno temu, moja koleżanka będąc w Szwecji, jadła ciasto z marchewki, które ogromnie jej smakowało. Później po powrocie do Polski opowiedziała mi o swojej przygodzie kulinarnej. Nie mogłam uwierzyć, że można zrobić ciasto z marchewki, ale byłam bardzo ciekawa jak smakuje. Niestety Ania ciasto owe jadła w cukierni i siłą rzeczy przepisu przywieźć nie mogła. Obeszłam się smakiem i tyle.
   Któregoś dnia w pracy, koleżanka przyniosła nam ciasto zrobione przez jej mamę, które było pyszne - było wilgotne i pachnące cynamonem. Byłyśmy zachwycone tajemniczym ciastem. Na nasze pytanie "Co to za ciasto?" padła odpowiedź: "Ciasto marchewkowe". Nie zastanawiając się dłużej poprosiłam o przepis, który to przytaczam poniżej. Nie wiem, czy to ciasto smakuje tak, jak to szwedzkie, ale wiem na pewno, że jest smaczne.

Składniki:
  • 4 jajka,
  • 1 szklanka cukru,
  • 2 szklanki mąki,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1 łyżeczka sody,
  • 2 czubate szklanki marchewki startej na tarce o oczkach "drobne łezki", 
  • 1 szklanka oleju,
  • 2 łyżki cynamonu,
  • Odsączony i pokrojony w kostkę ananas z puszki
Wykonanie:
   Jajka ubijamy z cukrem, dodajemy mąkę, proszek do pieczenia, sodę i cynamon - miksujemy. Następnie dodajemy olej, również miksujemy. Na samym końcu dodajemy pokrojonego w kostkę ananasa z puszki i startą marchewkę, całość mieszamy. Ciasto wylewamy do foremki wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką i pieczemy w temperaturze 180 stopni C do suchego patyczka.

   Zamiast cynamonu można użyć gotowej przyprawy do piernika, a zamiast ananasa dodać rodzynki do ciasta, tak jak ja to zrobiłam w tej wersji, lecz moim zdaniem z ananasem ciasto z jest zdecydowanie lepsze, bo bardziej wilgotne i dłużej zachowuje świeżość.

Ciasto marchewkowe

11 listopada 2011

Syberyjskie pierożki Pielmieni

   Bardzo lubię pierogi wszelkiej maści. Nie dość, że smaczne, to można je przyrządzać na dziesiątki sposobów, z różnymi nadzieniami i nigdy się nie znudzą. Mają tylko jedną poważną wadę: znikają znacznie szybciej, niż się je przygotowuje ;), ale mimo to nie zniechęcam się i od czasu do czasu ulepię kilka sztuk, ku uciesze domowników.
  Dziś proponuję "Pielmieni" syberyjskie pierożki nadziewane surowym mięsem. Jest to moja wersja tego wschodniego dania.

Składniki:
Ciasto:
  • 300 g mąki,
  • ok 1 szklanki gorącej wody,
  • 2 łyżki oleju
Farsz:
  • 500 g mieszanego mięsa mielonego (wieprzowo-wołowego),
  • 1 duża cebula,
  • 2 namoczone w wodzie i odciśnięte kajzerki,
  • 2-3 ząbki czosnku,
  • sól,
  • pieprz
   Z mąki, wody i oleju zagniatamy miękkie i elastyczne ciasto, najlepiej stosując się do sposobu wykonania zamieszczonego przeze mnie tutaj.

Przygotowujemy farsz:
   Do mielonego mięsa dodajemy namoczone i odciśnięte z wody kajzerki, cebulę startą na tarce o najdrobniejszych oczkach oraz przeciśnięty przez praskę czosnek. Doprawiamy do smaku i dokładnie mieszamy wszystkie składniki na jednolitą masę.         
   Farsz wyrabiamy przez jakiś czas, aby wszystko się ładnie połączyło. Dobrze jest już wyrobiony odstawić na trochę, by smaki się przegryzły.

  Każdy pojedynczy krążek ciasta, nadziewamy surowym mięsem, dokładnie zlepiamy brzegi, formując pierożki.
  Gotowe wrzucamy na osolony wrzątek i gotujemy 1-2 minuty po wypłynięciu na wierzch, po czym wyławiamy na talerz za pomocą łyżki cedzakowej.
  
   Gdybym miała robić ranking farszy do pierogów, pod kątem łatwości i przyjemności nadziewania, Pielmieni zdecydowanie by wygrały - dzięki farszowi z surowego mięsa szybko i przyjemnie się je lepi.


   Nie przerażajcie się, że farsz jest z surowego mięsa, zdąży się ono ugotować, więc bez obaw. Moją innowacją jest dodanie bułki i czosnku. Bułka doskonale zmiękcza nadzienie, a czosnek dodaje mu dodatkowego smaku. W oryginalnym przepisie do mięsa z dodatkiem cebuli (bez bułki) dodaje się nieco zimnej wody, by farsz można było łatwiej wyrobić. Robiłam farsz tym sposobem i nadzienie wydało mi się zbyt zwarte i twarde po ugotowaniu. Przygotowując teraz pierogi, postanowiłam dodać namoczoną kajzerkę, dzięki niej mięso po ugotowaniu jest miękkie i nie tak zbite.
  

Gotowe podajemy z kwaśną śmietaną lub stopionym masłem,

Syberyjskie pielmieni

słuchając przy tym 5'nizzy :)

 

   Pluskotka z bloga "Rodzinka od kuchni" podpowiedziała mi, że przepis na Pielmieni mogę śmiało dodać do mikserowej akcji Serialowo w kuchni, bo ciocia Stasia w Klanie lepiła takie pierogi. Tak więc idąc za radą Pluskotki, dołączam się do tej akcji.
Swoją drogą wychodzi na to, że powinnam zacząć oglądać więcej telewizji, bo jak się okazuje, nawet seriale mogą być kulinarną inspiracją! :D
Dziękuję Pluskotko :)))

8 listopada 2011

Chińszczyzna Ewy

    Potrawa, którą dziś Wam proponuję tak naprawdę jest bezimienna, więc nazwałam ją "Chińszczyzną Ewy" - od imienia koleżanki z pracy, od której dostałam ten przepis. Wypróbowałam go od razu i nie żałuję, ba często do niego wracam, ponieważ danie jest naprawdę smaczne, szybko się je robi, co jest niewątpliwą zaletą, gdy trzeba ugotować obiad po przyjściu z pracy.
  Robiąc nie jeden raz to danie, zmodyfikowałam nieco recepturę, dodając mięso i używając innych przypraw.

Składniki:
  • 1 szklanka surowego ryżu,
  • 1 opakowanie mrożonki "Mieszanka chińska",
  • 1 pierś kurczaka - dodałam od siebie,
  • olej,
  • vegeta,
  • pieprz,
  • curry,
  • woda.

 Wykonanie:
   Mięso kurczaka kroimy w kostkę, doprawiamy vegetą i pieprzem, zostawiamy je w przyprawach, niech trochę poleży. Możemy je zamarynować wcześniej, dodając prócz przypraw jeszcze oliwę z oliwek lub olej, wtedy już nie potrzebujemy tłuszczu do smażenia, tylko wrzucamy mięso na gorącą teflonową patelnię.
   Na jednej z patelni rozgrzewamy olej i gdy jest gorący, wsypujemy surowy ryż i smażymy, aż będzie złocisty. UWAGA! Mieszamy ryż, uważając, by się nie przypalił, a o to nie trudno.
   Kiedy ryż jest już złocisty wlewamy do niego 2 szklanki wody, doprawiamy vegetą oraz curry i gotujemy do miękkości, na wolnym ogniu, pod przykryciem, mieszając od czasu do czasu. W razie potrzeby uzupełniamy wodę. Ryż musi wchłonąć cały płyn.
   Na drugiej głębokiej patelni, lub w innym głębokim naczyniu, smażymy pokrojoną w kostkę pierś z kurczaka. Gdy mięso jest usmażone, dodajemy mieszankę chińską, doprawiamy do smaku i smażymy (a właściwie dusimy, bo warzywa puszczą sok i wodę, gdy zaczną się rozmrażać) do miękkości warzyw. Możemy również całość podlać 1/2 - 1 szklanką wody, by wytworzył się nam sos, który potem zagęszczamy mąką.
   Jeśli na jednej patelni ryż jest miękki i wchłonął całą wodę, a na drugiej patelni warzywa są już miękkie, to potrawa jest gotowa i możemy wyłączyć palniki. 
Prawda, że nic skomplikowanego? A jak dobrze smakuje!!!

   Jak pisałam wcześniej, zmieniłam trochę przepis. Mieszankę mięsno-warzywną doprawiłam Przyprawą do kuchni meksykańskiej "Kamis", a do ryżu, dla ładnego koloru, dodałam kurkumę.
Kurkumę wsypałam na sam koniec, na jakieś 2-3 minuty przed wyłączeniem gazu pod patelnią.
   W mojej wersji również warzywa i ryż nie były ugotowane na bardzo miękko, były al dente, ponieważ nie lubię "rozgotowanej papki", ale miękkość składników pozostawiam Waszym osobistym upodobaniom.
Smacznego!

Chińszczyzna Ewy

31 października 2011

Ciasto jogurtowe

Składniki:
  • 3 duże jajka,
  • 1/2 kostki masła (wyjąć je wcześniej z lodówki, musi być miękkie),
  • 300 g mąki pszennej,
  • Mały kubeczek jogurtu naturalnego (200 g)
  • 1 szklanka cukru,
  • 1 cukier waniliowy,
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia,
  • 1/2 łyżeczki sody,
  • Zapach migdałowy
 Wykonanie:
   Jajka utrzeć z cukrem zwykłym i waniliowym, dodać miękkie masło i ucierać na puszystą masę. Następnie do masy jajecznej dodajemy jogurt, zapach migdałowy oraz mąkę, sodę i proszek do pieczenia. Wszystko razem ucieramy na gładką masę, którą wylewamy do foremki wysmarowanej masłem i wysypanej tartą bułką lub kaszą manną.
Ciasto pieczemy w 180º C przez 35-40 min.

Ciasto jogurtowe

29 października 2011

Toad in the hole - parówki zapiekane w cieście naleśnikowym

Składniki:
  • 450 g parówek,
  • 1,5 szklanki mleka,
  • 1 jajko,
  • 150 g mąki,
  • 2 łyżki oleju,
  • sól,
  • pieprz,
  • gałka muszkatołowa,
  • masło i bułka tarta do formy
Wykonanie:
   Parówki obrać z folii, wrzucić na kilka minut do wrzątku. Po tym czasie wyciągnąć z wody, odstawić niech przestygną. Przestudzone przeciąć wzdłuż na połowę.
   Wbić jajko do mleka, dolać 2 łyżki oleju, zakręcić mikserem aż się połączą. Dodawać stopniowo mąkę, cały czas miksując, by nie porobiły się grudki. Ciasto doprawić do smaku, jeszcze raz zmiksować na gładką masę.
   Tortownicę wysmarować masłem i wysypać tartą bułką. Wylać połowę ciasta, rozłożyć parówki, polać je pozostałym ciastem.
   Piec w piekarniku w 200 C do suchego patyczka.

Źródło: M. E. Halbański / Potrawy z różnych stron świata.

  W oryginalnym przepisie ciasto było doprawione jedynie solą. Pieprz i gałka muszkatołowa, to mój dodatek. Celowo nie podaję czasu pieczenia, gdyż zależy on od wielkości naczynia, w którym potrawa będzie zapiekana. Im mniejsza średnica tortownicy, tym wyższy placek i będzie się dłużej piekł. Osobiście piekłam w tortownicy o średnicy 21 cm i zajęło mi to stanowczo za dużo czasu, bo dobre 50 minut. Następnym razem użyję większej tortownicy.

   Przepis dołączam do dwóch mikserowych akcji "Naleśnikowa sobota" oraz "Festiwal kuchni brytyjskiej 2011".

Toad in the hole

27 października 2011

Zapiekanka ziemniaczana z kiełbasą

Prosta, a jednocześnie smaczna zapiekanka ziemniaczana.

Składniki:
  • 1 kg ziemniaków,
  • 1/2 kg kiełbasy (np. "Toruńska", "Zwyczajna" itd.)
  • 2 cebule (lub 1 duży por)
sos beszamelowy:
  • 1/2 litra mleka,
  • 2 łyżki masła,
  • 2 łyżki mąki,

  • sól,
  • pieprz,
  • gałka muszkatołowa,
  • vegeta (opcjonalnie),
  • olej do smażenia,
  • masło i bułka tarta do formy
Wykonanie:
    Ziemniaki obieramy i gotujemy w osolonej wodzie (możemy je ugotować we wrzątku z dodatkiem vegety, nabiorą wtedy lekko żółtego koloru i będą miały inny posmak). Ugotowane przestudzić i pokroić w plastry (ja gotowałam już pokrojone w plastry - szybciej się gotują, potem je po prostu odcedziłam na durszlaku i pozostawiłam do obcieknięcia i przestudzenia).
    Cebulę obieramy, kroimy w półplasterki, kiełbasę kroimy w plasterki - podsmażamy razem na patelni (cebula musi być szklista i miękka, a kiełbasa lekko przyrumieniona). Masę kiełbasiano-cebulową doprawiamy solą i pieprzem i odstawiamy na bok niech trochę przestygnie.

   Przygotowujemy sos beszamelowy.
    Rozpuścić masło, uważając by go nie spalić. Następnie dodać mąkę, cały czas energicznie mieszając do uzyskania gładkiej konsystencji. Należy uważać by się nic nie przypaliło, bo sos zgorzknieje i nie będzie się do niczego nadawał.  Na tym etapie nie wolno dopuścić, by porobiły się grudki, ponieważ nijak nie można się ich potem pozbyć. 
   Gdy już masło z mąką połączą się w gładką masę, stopniowo, nie zaprzestając mieszania, dolewać mleko, aż powstanie gładki sos o konsystencji gęstej śmietany.
   Kiedy uzyskamy odpowiednią konsystencję sosu, zestawić garnek z ognia i doprawić sos solą, pieprzem, gałką muszkatołową, można też dodać 2 łyżki startego żółtego sera. 
   Beszamel robi się na bardzo wolnym ogniu, temperatura musi wzrastać stopniowo, powoli. Pod żadnym pozorem nie można dopuścić do jego zagotowania i trzeba cały czas mieszać, mieszać i jeszcze raz mieszać (najlepiej trzepaczką, dodatkowo rozbija wszelkie próbujące zrobić się grudki). Pamiętajcie by nie dopuścić do wrzenia, ponieważ mąka zawarta w sosie się zetnie i powstanie jedna wielka klucha.

   Naczynie do zapiekania smarujemy masłem i wysypujemy tartą bułką. Wykładamy warstwami: ziemniaki, sos, masę kiełbasiano-cebulową, sos i tak po kolei. Ostatnią warstwą muszą być ziemniaki, które po wierzchu smarujemy beszamelem. Możemy też dodatkowo wierzch zapiekanki posypać tartym żółtym serem.
    Potrawę zapiekamy w piekarniku w 180 C przez 30 minut.

Zapiekanka ziemniaczana z kiełbasą

9 października 2011

Kurczak z warzywami "po azjatycku"

   Szybkie i nieskomplikowane danie obiadowe, a do tego wyjątkowo smaczne. Domownicy byli zachwyceni, delikatny kurczak z warzywami, trafił w gusta wszystkich.


Składniki:
  • 2 piersi z kurczaka,
  • 1 czerwona papryka,
  • 1/2 brokuła (różyczki),
  • 3 cebule,
  • 1/2 litra bulionu drobiowego,
  • 3-4 łyżki sosu sojowego,
  • sok z 1 puszki ananasa,
  • 2 łyżeczki mąki ziemniaczanej,
  • olej do smażenia,
  • przyprawa do potraw chińskich,
  • sól.
Dodatkowo:
  • Makaron ryżowy lub ryż.

Wykonanie:
   Mięso pokroić w kostkę, oprószyć lekko solą oraz doprawić przyprawą do potraw chińskich, odstawić i zająć się resztą.
   Cebulę obrać, paprykę umyć i oczyścić z gniazd nasiennych i białych błonek. Obydwa warzywa pokroić w kostkę.
 Brokuła umyć, odkroić zgrubiałe pędy, pozostawić tylko różyczki.
Na patelni rozgrzać olej, wrzucić mięso i smażyć aż będzie lekko rumiane. Dorzucić cebulę i paprykę oraz po pewnym czasie brokuła. Mieszać od czasu do czasu, by warzywa się nie przypaliły.
    Smażyć, a właściwie dusić do miękkości pod przykryciem. Warzywa puszczą sok, więc będą się lekko dusić we własnym sosie. Nie zapominać o mieszaniu.
   Wymieszać bulion z sokiem ananasowym oraz sosem sojowym. Odlać z pół szklanki płynu, resztę wlać na patelnię, niech się całość chwilę pogotuje i smaki się "przegryzą".
    Dwie łyżeczki mąki ziemniaczanej rozmieszać z 1/2 szklanki bazy odlanego zimnego sosu, wlać mieszankę na patelnię ciągle mieszając, aż zgęstnieje.
   Potrawę podawać z ryżem bądź makaronem ryżowym. U nas był makaron ryżowy, który jest bardzo smaczny, delikatny i przygotowuje się go w błyskawicznie.


Kurczak z warzywami "po azjatycku"

2 października 2011

Florenckie ciasto kakowo-jogurtowe

Pierwsze co w tym przepisie przykuło moją uwagę, to nazwa. Do tego lubię ciasta jogurtowe, a jutrzejsi goście byli doskonałym pretekstem, by je upiec.

Oryginalny przepis pochodzi z książki M. Caprari "Kuchnia bez granic", ja swoim zwyczajem wprowadziłam małe modyfikacje.

Składniki:
  • 1/2 kostki miękkiego masła lub margaryny (w oryginale 50 g. Miałam akurat 1/2 kostki margaryny, z którą nie bardzo wiedziałam co zrobić, dlatego wylądowała w cieście),
  • 200 g cukru,
  • 1 jajko,
  • 3 łyżki stołowe kakao,
  • 1 szklanka mleka,
  • 2 kubeczki jogurtu naturalnego a 150 g,
  • 1 łyżeczka sody,
  • 200 g mąki pszennej (w oryginale 100 g, lecz to wydało mi się zbyt mało, ponieważ moim zdaniem ciasto było zdecydowanie za rzadkie),
  • zapach waniliowy.,
  • ananas z puszki (dodałam go od siebie, akurat miałam) 
Do wysmarowania foremki:
  • margaryna,
  • bułka tarta.
Wykonanie:
Miękki tłuszcz utrzeć z cukrem na puszystą masę, dodać jajko. Zmiksować.
Następnie dodać zapach waniliowy, jogurt, mleko i kakao. Zmiksować.
Mąkę przesiać, wymieszać z sodą i nie przerywając miksowania, stopniowo dodawać do ciasta. Dobrze wymieszać.
Tortownicę natłuścić i wysypać tartą bułką. Wylać ciasto do formy, na wierzchu ułożyć plastry ananasa.

Przed upieczeniem

Piec w 180 C do suchego patyczka.

Po upieczeniu
i gotowe!


Nazwa tego ciasta przywołała wiele miłych wspomnień. Właściwie mogę powiedzieć, że mam głowę w

  
a to wszystko przez jedno ciasto! :)

Kto mnie zna, ten wie, że

  

są szczególnie bliskie memu sercu.


Wiele lat temu połknęłam bakcyla i przepadłam z kretesem. Kocham ten kraj, jego język, kuchnię, kulturę, zabytki, ludzi. Nawet hałas i chaos wywołany przez wszędobylskie skutery



mają swój urok, bo to one m.in. tworzą ten specyficzny klimat, który znaleźć można tylko w kraju nad Tybrem.

 Jak tu nie kochać kraju, w którym w listopadzie niebo jest tak bardzo błękitne?


Są tak urocze restauracje,



w których podają wyśmienitą jagnięcinę


 i pieką na Twoich oczach najlepszą pizzę świata?


Gdy nie masz ochoty na mięso czy pizzę, zawsze możesz pójść do


i kupić świeżutkie "Frutti di mare", wyłowione wprost z morza.



Jak nie uwielbiać kraju, gdzie w kawiarniach panuje jedyna w swoim rodzaju atmosfera, a czekolada w filiżankach jest tak gęsta, tak pachnąca...



Praktycznie gdzie się nie obrócisz, czujesz na sobie oddech historii świata,


 


a piękno i urok zabytków, które wyszły spod rąk prawdziwych mistrzów, wciąż zdumiewa.




   We Włoszech jedzenie zajmuje szczególne miejsce w kulturze dnia codziennego. Posiłki nie służą tylko do zaspokojenia głodu. Każdy posiłek, to celebracja chwil spędzonych w gronie najbliższych, przy suto zastawionym stole. Dlatego nie należy do rzadkości posiadanie w garażu takiego oto pieca,


To ja, piekę chleb!
by móc własnoręcznie wypiekać domowy chleb.



   Inspiracją dla tej opowieści było ciasto florenckie, tak więc wypadałoby wspomnieć kilka słów na temat samej Florencji.

Florencja - miasto jak dla mnie magiczne. Położone jest nad rzeką Arno, a u jego stóp rozpościerają się Apeniny.


To miejsce przecudnej urody,  pełne swoistego uroku, z niezaprzeczalnym klimatem.





Florencja, stolica Toskanii - moja miłość od pierwszego wejrzenia...

   Drogi Czytelniku! Jeśli Ci się spodobało, to śmiało wskakuj w samolot i leć zobaczyć te wszystkie cuda na własne oczy. Gdy już zapadniesz, jak ja, na nieuleczalną chorobę zwaną "włoskim wirusem", to pamiętaj, by wrócić wystarczy tylko wrzucić monetę do...


:)))))


A na zakończenie kilka włoskich nutek


 
Miłej Niedzieli dla wszystkich!