18 grudnia 2011

Domowa czekolada

Powrotów do przepisów ze starego bloga ciąg dalszy. 

 Przepis ten sięga zamierzchłych lat, kiedy to o prawdziwej czekoladzie, dostępnej w sklepie, można było pomarzyć. Gdy wystało się już odpowiednią ilość godzin w kolejce, jedyne co można było kupić, to "wyrób czekoladopodobny".
   W tamtych latach byłam co prawda dzieckiem, ale kilometrowe kolejki pamiętam do dziś. Sama niejednokrotnie w nich stałam, gdy tymczasem moja mama wystawała w innym ogonku, przy innym stoisku.
Ale nie o kolejkach sklepowych chcę pisać.
   Nie od dziś wiadomo, że większość dzieci lubi czekoladę. Ponieważ w latach mojego dzieciństwa zaopatrzenie w sklepach wyglądało tak jak wyglądało, zaradne mamy musiały sobie radzić w inny sposób: robiono "czekoladę" domowym sposobem.
   Taka domowa "czekolada" była specjalnością mojej sąsiadki mieszkającej nad nami. Pani Ala przygotowywała ją dla swoich dzieci, które ja bardzo często odwiedzałam - wiadomo jak to jest z dzieciakami mieszkającymi w jednym bloku - na przemian lataliśmy do siebie w odwiedziny. Tak więc bywając często u swoich kolegów nie raz "załapałam się" na czekoladę Pani Ali, którą traktowaliśmy jak prawdziwy przysmak i rarytas.
   Będąc dzieckiem nie przyszło mi do głowy prosić o przepis, gdyż nie kojarzyłam gotowania z jakimikolwiek "instrukcjami" - po prostu mama, ciocia, babcia czy sąsiadka odprawiały jakieś czary nad garnkami i obiad pojawiał się na stole.
   Później wyprowadziłam się i jedyne co mi pozostało, to wspomnienie "czekolady" Pani Ali.
   Obecnie nikt nie musi już kombinować i stosować produktów zastępczych. Jeżeli mamy ochotę na czekoladę, to nic prostszego, idziemy do sklepu i możemy wybierać w czekoladach wszelkiej maści: z orzechami, rodzynkami, nadzieniem etc. Bardzo dobrze, że tak jest, jednakże jak to bywa ze smakami dzieciństwa, są one często niezapomniane i niezastąpione.
   Wiele lat poszukiwałam tego przepisu, aż w końcu go znalazłam, a dokładniej znalazłam gotową "czekoladę" na stole, która pyszniła się na talerzu pod postacią "bloku", podczas imprezy pożegnalnej z okazji odejścia na emeryturę jednej z naszych koleżanek w pracy. Tym razem nie przegapiłam okazji i poprosiłam o przepis.

Ta wersja zawiera moje małe modyfikacje.

Składniki:
  • 1 mleko w proszku pełne a 500 g (koniecznie pełne, nie może być granulowane, bo nie wyjdzie!!!),
  • 1 masło,
  • 1-2 łyżki stołowe kakao
  • 3/4 szklanki cukru (wolę mniejszą ilość cukru, bo mleko w proszku też jest słodkie),
  • ½ szklanki mleka w płynie.

Wykonanie:
  W garnku rozpuszczamy (mieszamy wszystko podczas rozpuszczania) masło z cukrem, płynnym mlekiem i kakao, aż uzyskamy gładką czekoladową masę. Następnie powoli, cały czas mieszając dodajemy mleko w proszku.
   Uzyskaną "czekoladę" przekładamy do foremki wyłożonej papierem do pieczenia (np. keksówki) i po wystudzeniu wstawiamy na noc do lodówki.

   Gdy do "czekoladowej" masy dorzucimy połamane herbatniki, otrzymamy "Blok czekoladowy".



   Pamiętam, że czekolada mojej sąsiadki miała nieco inną konsystencję, była bardziej krucha, z pewnością zawierała też mniejszą ilość kakao. Zastanawiałam się jak uzyskać tę kruchość, może trzeba dodać więcej mleka w proszku? Nie wiem, następnym razem dodam więcej i zobaczę, co z tego wyjdzie.



Domowa czekolada





Przepis dodaję do durszlakowej akcji:

22 komentarze:

  1. Znakomita musi być taka domowa czekoladka :D

    OdpowiedzUsuń
  2. pamietam też jak babcia robiła...;) bardzo mi smakowala taka "czekolada"

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja to mam przeczucie...usiadłam do twojego wpisu z czekoladą w ręku. :)

    OdpowiedzUsuń
  4. A spróbuj dodać do tego orzechy włoskie.Jeśli nie masz to zapraszam do siebie.

    Agatkowa Mama

    OdpowiedzUsuń
  5. Pluskotoko, to nie przeczucie, to przeznaczenie, po prostu musisz zrobić tę czekoladę :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Agatkowa Mamo, wiem że z orzechami jest jeszcze lepsza, a skoro masz jakieś na zbyciu, chętnie skorzystam. Dzięki!

    OdpowiedzUsuń
  7. Mam na zbyciu orzechy włoskie i chętnie się podzielę



    Agatkowa Mama

    OdpowiedzUsuń
  8. Takiej czekolady nie wkłada się do lodówki by była krucha tylko zostawia w temperaturze pokojowej do zastygnięcia a co do przepisu powyżej by była krucha mniej masła .
    ;-)

    OdpowiedzUsuń
  9. No i wafelki pokruszone :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jan

      Zamiast mleka można dodać wody i też wyjdzie bardziej krucha.

      Usuń
  10. Ten przepis wydaje się bardzo dobry, czekolada nie powinna być za gorzka. Także spróbujemy. :-)

    OdpowiedzUsuń
  11. Przepyszna również z rodzynkami :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadzam się, z rodzynkami smakuje świetnie.

      Usuń
  12. właśnie zrobiłam to "cos" i nie wyszło, szok !!! mamałyga , tłuszcz oddzielił sie od reszty, wygląd straszny, składniki na śmietnik !!! A ZROBIŁA KROK PO KROKU TAK JAK W PRZEPISIE

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie mam pojęcia czemu nie wyszło. Jak widać na zdjęciu mi wyszło bez problemu, tłuszcz się nie oddzielał od reszty, masa była jednolita.

      Usuń
  13. Anonimowy, nie studź masy przed dodaniem mleka w proszku, dosypuj na malutkim gazie jak kaszkę manną. Ja doczytałam o tym studzeniu za trzecim razem i wtedy mi nie wyszło. Właśnie się zastanawiam, czemu i tak sobie myślę, że właśnie za chłodne się przy mieszaniu zrobiło. I nie ugniataj za dużo. Po prostu jak będzie w miarę gęste wyłóż na blachę (zanim się zacznie robić mamałyga).

    Za 1 i 2 razem było pyszne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję i już poprawiam wpis.

      Usuń
    2. O, bardzo proszę i bardzo mi miło. Co prawda nie umiem nawet dobrze ugotować ziemniaków, ale czekolada to co innego : ) Właśnie zrobiłam kolejny raz.

      Usuń
  14. Hej. Chcę wypróbować ten przepis, tylko zastanawiam się ile gram ma ta jedna kostka masła z przepisu? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zwyczajowo kostka masła ma 200 g. Pozdrawiam.

      Usuń
  15. Wykonałam dzisiaj według przepisu i wszystko super, ale przestrzegam przez używaniem taniego masła :/ dziwne rzeczy się z niego topią

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za odwiedziny i komentarze. Osoby Anonimowe proszę o podpisanie się imieniem lub nickiem.
Pozdrawiam Qualietta